Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Henryk Woźniakowski
Dwie kultury: wysoka i popularna, elitarna i masowa, lokalna i globalna. Czy podziały mają jeszcze sens?


„Przed Panią leży książeczka, która właśnie się ukazała. Zbiór esejów o mojej twórczości i parę moich tekstów. Wszystko razem nosi tytuł „Arystokratyzm ducha”. Tak się nazywa program, który głoszę. Można go streścić w jednym zdaniu: nie dać się życiu zdegradować, nie zejść nigdy poniżej własnych najwyższych aspiracji. (…) Naturalnie, jest to trudne. Nie twierdzę, że potrafię ten program w pełni zrealizować, ale przynajmniej go sobie wybrałem. Stąd mój całkowity rozbrat z kulturą masową. Kiedyś podejrzewałem, że jest toksyczna, dziś to już wiem na pewno. (…) Nie mam tolerancji dla tych, którzy chcą kulturę wysoką ściągać na dół albo nią pomiatać dlatego, że nie ma wystarczającej oglądalności. Odpowiadam im spostrzeżeniem: wszystko co średnie jest byle jakie” .

„Większość nieporozumień wokół kultury masowej bierze się z przeoczenia jej istoty. Tego, że jest ona po prostu wesoła. Oraz że stworzenie wiecznie pełnego źródła radości jest osiągnięciem na miarę rozpalenia pierwszego ogniska. Bierzemy telewizyjnego pilota i w zależności od upodobań komedią, romansem, gołą babką lub sportem przenosimy się do świata naszych marzeń. Że jest w tym jakaś słabość? Oczywiście. Że nie zawsze są to wyszukane radości? I to jest prawdą. Ale te prawdy układają się w banał – człowiek nie jest istotą doskonałą.

Mało tego. Kultura wysoka nie może zgłaszać pretensji wobec jakości masowej rozrywki, odkąd sama zrezygnowała z dostarczania rozrywki. Nie ma już Molierów, Szekspirów, Arystofanesów. Przy czym zatem ludzkość ma się bawić – przy wierszach Miłosza, przy mszach Pendereckiego, przy filmach Wajdy? Mamy dziś podział pracy – kultura wysoka jest śmiertelnie poważna, a kultura masowa ostentacyjnie rozrywkowa. Wszyscy dobrze się z tym czują, poza krytykami. Ich jednak chciałem zapytać, czy pamiętają jeszcze tę kulturę wysoką, która starała się bawić ludzi? Czy pamiętają Gargantuę i dziesiątki sposobów na podcieranie zadka, szczegóły spółkowania z Brantôme’a, dowcipy Falstaffa, albo pewnego porucznika z Haška, który wsadzał sobie rybę do dupy i udawał syrenę? Naprawdę trzeba mieć krótką pamięć, by postrzegać historię kultury jako grę subtelności i wyrafinowania” .

Oto dwie wypowiedzi współczesnych polskich inteligentów, niewątpliwie – twórców kultury we właściwych sobie dziedzinach. Nasuwa się natychmiast szereg pytań: czy kultura masowa nieuchronnie ściąga w dół kulturę jako taką? Czy proces historycznego przechodzenia tworów i autorów kultury popularnej do elitarnej (Szekspir, jazz) i vice versa (van Gogh, Nigel Kennedy) jest procesem naturalnym i wciąż dokonującym się, czy zamkniętym – a pola elitarności i masowości są rozgraniczone? Czy – jak głosiło kiedyś hasło na okładce „Res publiki” podpisane „Harlequin” – kultura popularna może coś ofiarować kulturze elitarnej – poza pieniędzmi? Czy zjawisko gwiazdorstwa niektórych twórców kultury wysokiej (np. Zanussiego) jest pozytywne czy negatywne dla odbioru ich sztuki? Czy – jeśli kultura wysoka eksploruje pewne pola (np. psychologię głębi) popularyzowane później przez kulturę popularną w filmie i powieści – to któraś z „kultur” na tym traci – czy obie zyskują? Czy poszukiwanie dzieł kanonicznych dla kultury – tak częste ostatnio w Polsce – jest zjawiskiem z poziomu elitarnego czy masowego? Czy należy zatem zaprzęgać rynek i marketing w służbę kultury wysokiej – czy przenigdy? Czy kolejne awangardy, twórczość offowa – są raczej zjawiskiem marketingowym czy przejawem elitaryzmu? Czy w kulturze masowej jest możliwe arcydzieło?

Te i inne pytania pokazują trudność wykreślenia granic pomiędzy kulturą popularną i masową – a kulturą elitarną, ambitną czy wysoką. Wydaje się, że żywią się one sobą wzajemnie zarówno jako obszary tworzenia kodów komunikacyjnych, jak i tereny działania rynku i jego mechanizmów. Istotny, tj. egzystencjalny konflikt wystąpił jedynie pomiędzy kulturą ludową a kulturą masową: ta pierwsza, jako słabsza i lokalna, niedysponująca środkami przekazu, zeszła nieodwracalnie ze sceny, pielęgnowana jedynie w sztucznych rezerwatach – choć jej umasowione potomstwo (np. disco polo albo piosenki Kayah i Bregovicia) żyje i ma się dobrze.

Inne kryteria:
Sympozjum 24: Instytucja, firma czy wydarzenie – jak organizować, wartościować i finansować kulturę Sympozjum 17: Kultura w życiu codziennym Polaków. Jak trafić „pod strzechy”? Sympozjum 14: Kultura a tożsamość Polaków: narodowa, europejska czy uniwersalna? Sympozjum 18: Przemiany kulturotwórczej i etycznej roli katolicyzmu polskiego: dziedzictwo Jana Pawła II Sympozjum 20: Kultura języka i debaty publicznej Sympozjum 25: Rynek dzieł sztuki. Komercjalizacja i prywatyzacja w obszarze kultury. Artysta czy menager? Dzieło czy produkt? Sympozjum 26: Edukacja artystyczna. Tworzymy artystów czy uczymy rzemiosła? Sympozjum 16: Pamięć społeczna, rola symboli i polityka historyczna w obszarze kultury Sympozjum 23: Wymiana międzynarodowa: strategie promocji kultury zagranicą Sympozjum 22: W stronę systemu ochrony dziedzictwa kulturowego w Polsce Sympozjum 15: Kultura polska. Perspektywa międzynarodowa III Sesja plenarna: Kultura nośnikiem wartości i fundamentem tożsamości. Sympozjum 19: Kultura organizacji i etos pracy Sympozjum 21: Kulturotwórcza rola mediów
« Grudzień 2019 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo