Z przykrością muszę stwierdzić, iż raport o rynku sztuki nie tylko, że jest słaby merytorycznie (z uwagi na pomijanie wielu zjawisk na rynku np. przemilczeniu fałszerstw i kwestii ekspertów i opieraniu się właściwie wyłącznie na danych publikowanych przez A&B), to jeszcze widać olbrzymią miłość własną autorki (liczba cytowań własnych prac zaskakująca). Analiza prawna jest na poziomie żenującym, widać wyraźnie, że autorka nie ma w ogóle pojęcia o dyskusji prawników dotyczących regulacji rynku dzieł sztuki.
A posumowanie to zbiór pobożnych życzeń, z przesłaniem, aby kolekcjonerzy na świcie kupowali polską sztukę, przydałoby się więcej realizmu i znajomości tematu.
Mam nadzieję, że ukaże się recenzja tegoż raportu w prasie ogólnopolskiej, bo bardzo szkoda, że Ministerstwo popiera taką słabiznę pomimo "bezpiecznego" zastrzeżenia, że raporty są odbiciem poglądów autorów. Szkoda tylko, że nie są one zbieżne z rzeczywistością.
Dodaj komentarz:
Komentarze:
Z przykrością muszę stwierdzić, iż raport o rynku sztuki nie tylko, że jest słaby merytorycznie (z uwagi na pomijanie wielu zjawisk na rynku np. przemilczeniu fałszerstw i kwestii ekspertów i opieraniu się właściwie wyłącznie na danych publikowanych przez A&B), to jeszcze widać olbrzymią miłość własną autorki (liczba cytowań własnych prac zaskakująca). Analiza prawna jest na poziomie żenującym, widać wyraźnie, że autorka nie ma w ogóle pojęcia o dyskusji prawników dotyczących regulacji rynku dzieł sztuki. A posumowanie to zbiór pobożnych życzeń, z przesłaniem, aby kolekcjonerzy na świcie kupowali polską sztukę, przydałoby się więcej realizmu i znajomości tematu. Mam nadzieję, że ukaże się recenzja tegoż raportu w prasie ogólnopolskiej, bo bardzo szkoda, że Ministerstwo popiera taką słabiznę pomimo "bezpiecznego" zastrzeżenia, że raporty są odbiciem poglądów autorów. Szkoda tylko, że nie są one zbieżne z rzeczywistością.
Nie ma żadnego komentarza, czy moja przeglądarka ich nie widzi?