Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Agnieszka Holland
Kondycja kultury dwadzieścia lat po odzyskaniu wolności


Odbywający się dwadzieścia lat po odzyskaniu wolności Kongres ma być refleksją nad stanem polskiej kultury, ma zakreślić podstawowe ramy debaty o niej, postawić najważniejsze pytania, pokusić się o diagnozę stanu rzeczy, zastanowić się nad jej znaczeniem i ewentualnym remedium. Znajdujemy się w szczególnym momencie – można powiedzieć, że romantyzm i niepewności związane z transformacją są za nami, sytuacja niby się ustabilizowała, ale różne sposoby myślenia o funkcji i celach kultury, o miejscu twórczości w przestrzeni społecznej, a także i o zarządzaniu i finansowaniu kultury współegzystują, wzajemnie się nie przenikając – jak byśmy żyli w różnych miejscach i epokach równocześnie.

Niewątpliwie kultura pełni dziś inną rolę niż dwadzieścia lat temu, zmieniła się również ocena jej użyteczności i wagi w życiu społecznym i narodowym. Ta zmiana stosunku do kultury i jej twórców dotyczy zarówno władz, polityków, jak i społeczeństwa. Coraz częstsze jest przekonanie, że bez kultury można obyć się, w każdym razie bez kultury wysokiej, brakuje również oddolnych mechanizmów pobudzających innowacyjność, kreacyjność, podwyższanie poziomu warsztatu i rzemiosła. W szerszym odbiorze ostaje się niemal wyłącznie twórczość o charakterze ludycznym – jakbyśmy nie mieli cierpliwości i odwagi do zadawania pytań istotnych i penetrowania nieznanych obszarów – ludzie chcą być bowiem zabawiani i tego oczekują od kultury.

W tej nowej przestrzeni społecznej poszczególne dziedziny twórczości różnie funkcjonują, część z nich (teatr, orkiestry symfoniczne, muzea, opery, w pewnym stopniu kino, galerie, media publiczne, domy kultury…) realizuje się – tak jest w większości wypadków – wciąż poprzez instytucje działające podobnie jak w okresie PRL-u, tzn. finansowane są bądź subsydiowane przez różne agendy władzy wykonawczej, część działa w sposób czysto rynkowy, część miesza różne systemy, znajdując również wsparcie w dotacjach Unii Europejskiej.

Wydaje się, że wiara, która zapanowała na początku lat 90., że rynek powinien wszystko regulować i że skuteczne mechanizmy produkcji, dystrybucji i promocji kultury powstaną samoistnie, a sama kultura będzie funkcjonować twórczo w systemie rynkowym, okazały się naiwne, a w niektórych przypadkach szkodliwe. Rynek przede wszystkim zróżnicował odbiorców w zależności od dochodów, miejsca zamieszkania i wykształcenia. Dostęp do kultury jako takiej, a szczególnie kultury wyższej, jest bardziej lub mniej limitowany. W Polsce, gdzie ponad 60% ludności mieszka poza dużymi ośrodkami miejskimi, głównym kanałem dystrybucji kultury były i są media elektroniczne. Otóż, te media, niemal od początku transformacji zmniejszały swoją ofertę misyjną: ich głównym celem był szybki zysk, często działały i działają na zasadzie spalonej ziemi: zamiast budować nowy język opowiadania o nowej rzeczywistości odrzucają oryginalną innowacyjność, rezygnują z prób konstruowania bardziej długofalowego i wielopiętrowego sposobu komunikacji z widzem. Obniżenie poziomu oferty jest widoczne gołym okiem: w publicystyce prowadzi to do tabloizacji, w twórczości – do promowania tandety i to na ogół wtórnej. Najprościej bowiem i najtaniej jest stosować sprawdzone już wzory zachodnie lub latynoskie: telenowele, soap opery, sitcomy, programy rozrywkowe i gry oparte na wykupionych licencjach i formatach. Na polskim rynku pojawiła się większość tych form, a brak wysiłku kulturotwórczego spowodował całkowite rozleniwienie umysłowe zarówno widzów, jak i producentów i realizatorów, i zaowocował czymś w rodzaju wtórnego analfabetyzmu audiowizualnego. Ten wtórny analfabetyzm, mała ciekawość, brak ambicji i niska zdolność skupienia to cechy współczesnego odbiorcy kultury masowej. Można powiedzieć, że brak własnego punktu widzenia i wysiłku stylistycznego prowadzi do tandety, co widać wyraźnie w kanałach, gdzie przeważa oferta powtórkowa: pokazywane są bądź produkcje zagraniczne, bądź (bardzo obszernie) twórczość wyprodukowana w czasach PRL-u. Większość aktualnej produkcji ma charakter doraźny: po jednorazowym użyciu nadaje się tylko do wyrzucenia. Żeby nie odwoływać się znów do „kultury wysokiej”, warto porównać poziom dzisiejszej i peerelowskiej rozrywki – poziom merytoryczny, wykonawczy i warsztatowy.

Niedbałość, oto najistotniejsze u nas narzędzie, jego skorumpowanie, oddanie w pakt politrukom, w końcu zniszczenie możliwości odrodzenia się mediów, które prowadzą długofalową politykę kulturotwórczą i edukacyjną. Jest to jeden z największych grzechów polityków wobec kultury w trakcie ostatniego dwudziestolecia. Widać bowiem wyraźnie, że najtrudniejsze jest stworzenie szerokich i skutecznych kanałów dystrybucyjnych. Dotyczy to w mniejszym lub większym stopniu praktycznie wszystkich dziedzin: kina, ale i teatru poza kilkoma dużymi ośrodkami, książki (wydawcy są bodajże najdzielniejszą grupą menedżerów kultury, rynek jest trudny, a ilość i jakość tytułów imponująca, ale czytelnictwo wciąż spada i ostatnio osiągnęło poziom europejsko zawstydzający), nawet plastyki, największego chyba ostatnio międzynarodowego sukcesu rodzimej twórczości, która lepiej jest znana za granicą niż w kraju i ma tam też więcej odbiorców… Politycy są wobec kultury bezradni i powstaje wrażenie, że nie rozumieją jej funkcji i że nie bardzo ich ona obchodzi. Społeczeństwo – według nich – nie umieszcza kultury wśród swych niezbywalnych potrzeb, więc nie musi się ona znaleźć ani wśród obietnic wyborczych, ani priorytetów (nie ma o niej mowy nawet w rządowym planie rozwoju Polski do 2030 roku! I to mimo że plan jako jeden z głównych powodów naszych zapóźnień podaje nierówny dostęp do edukacji, zdobyczy cywilizacyjnych itd.). Politycy traktują twórców z niechęcią bądź instrumentalnie – co szalenie utrudnia pracę tym wszystkim instytucjom kultury, w których możliwość eksperymentowania, poszukiwań, ale i planowania jest konieczna do istnienia i rozwoju. Poziom wzajemnego zaufania między rządzącymi a środowiskiem ludzi kultury jest zastraszająco niski. Przy tak niskim poziomie zaufania trudno wyobrazić sobie skuteczne wprowadzanie bardziej radykalnych reform. Mechanizmy oceniające wartość dzieł są kalekie i zafałszowane. Brakuje też głębszej, żywej i publicznej debaty na temat kultury. Brak tej debaty jest jedną z głównych cech i powodów kryzysu. Bo poza tym nie jest aż tak źle: wszędzie tam, gdzie udało się zachować lub stworzyć od nowa warsztat twórczy, możemy obserwować eksplozje kreacyjności. To pozwala na ostrożny optymizm i jest dobrym punktem wyjścia…

Inne kryteria:
Sympozjum 10: Polska cyfrowa Sympozjum 5: Teatr dla teatru Sympozjum 8: Taniec i sztuki performatywne - perspektywa krytyczna Sympozjum 3: Rok Chopina i co potem? Kierunki rozwoju polskiej muzyki II Sesja plenarna: Ile państwa w kulturze: rząd, samorząd czy społeczeństwo obywatelskie Sympozjum 7: Sztuka przestrzeni (architektura, urbanistyka, kształtowanie krajobrazu). Sympozjum 12: Kompetencje kulturalne społeczeństwa: edukacja dla uczestnictwa, kreatywności czy konsumpcji kulturalnej? Jak walczyć z wykluczeniem kulturowym? Sympozjum 4: Do czego jest nam potrzebne kino? Kondycja filmu polskiego i szanse polskiej kinematografii Sympozjum 11: Status prawny twórcy i dzieła sztuki. Sympozjum 9: Zarządzanie kulturą i finansowanie kultury Sympozjum 13: Animacja i upowszechnianie kultury w kontekście zarządzania Sympozjum 6: Muzeum - przestrzeń otwarta? Sympozjum 1: Nowe konteksty dla sztuk wizualnych Sympozjum 2: Literatura polska: posłannictwo czy zawód; rodzimosć czy europejskość?
« Sierpień 2019 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo