Dlaczego najpopularniejszymi „obiektami turystycznymi” w Krakowie są dla wielu Brytyjczyków puby i bary, a najczęściej kupowanym produktem piwo? W Czechach byłoby to pewnie bardziej zrozumiałe, bo piwo to tradycyjny i popularny napój, w którym lubował się chociażby Hrabal. Piszę w sposób prowokacyjny i nieco żartobliwy o Krakowie, bo to według wielu badań najczęściej odwiedzane przez turystów miasto w Polsce i w Europie. W roku 2006 odwiedziło je 7 milionów turystów, zostawiając 2,5 miliarda złotych – więcej niż wynosił roczny budżet gminy! Wobec tych przykładowych danych nie piszę o prostym przełożeniu turystyki na zyski dla gospodarki – to fakty absolutnie niepodważalne. Niestety, często nie docenia się potencjału ekonomicznych możliwości, jakie kryją się w kulturze. Im lepiej będziemy potrafili wykorzystać potencjał kulturalny dla turystyki, tym większy będzie zysk dla gospodarki.
Wpływ kultury na proces popularyzacji danego miejsca jest bezdyskusyjny, choć czasem może przybrać karykaturalne formy. Tu pojawia się właśnie zadanie dla turystyki kulturowej, która powinna być najważniejszą częścią turystyki w Polsce w ogóle. O tym, że mamy co pokazać turystom można być spokojnym. Wciąż pojawiają się nowe instytucje kulturalne, które mogą przyciągnąć zarówno turystów zagranicznych, jak i rodzimych. Oto kilka przykładów instytucji (nowo powstałych i dopiero powstających), które powinny wpisać się w krajobraz polskiej kultury: Europejskie Centrum Ceramiki w Bolesławcu, Międzynarodowe Centrum Dialogu w Krasnogrudzie, czy Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie. Jakkolwiek w nazwie każdej z tych instytucji umieszczono odwołanie do skali projektu (międzynarodowe i europejskie), to największą korzyść z turystycznej popularności miejsca zyskają lokalne społeczności. Poza oczywistymi korzyściami ekonomicznymi (nowe miejsca pracy, nowi konsumenci itd.) instytucje te mogą stać się swoistymi znakami rozpoznawczymi regionów na mapie Polski, a być może i Europy.


Polski














