Z Markiem Nowickim, wiceprezesem zarządu spółki Art New Media rozmawia Katarzyna Kucharska.
K: Nasza dzisiejsza rozmowa zamieszczona będzie na stronie Kongresu Kultury Polskiej. Dział, w którym zostanie zamieszczona rozmowa nazywa się „menedżer w działaniu”...
M: To ja!?
K: Stąd pierwsze pytanie: na czym polega to działanie w galerii, specyfika działania w galerii Art New Media?
M: Art New Media funkcjonuje od dziewięciu lat, a jej pomysłodawcą i założycielem jest Andrzej Wysocki. Art New Media zajmuje się promocją i sprzedażą sztuki - zajmuje się sztuką w sposób biznesowy. Naszą misją jest udowodnienie, że prowadzenie działalności galeryjnej może być doskonałym interesem. Zwieńczeniem tej koncepcji było wejście naszej spółki w listopadzie 2009 na Giełdę Papierów Wartościowych, na tak zwany rynek równoległy New Connect.
K: Jakie to ma znaczenie dla klientów i partnerów spółki?
M: Mając już swoją historię na rynku sztuki i wchodząc na giełdę, pokazujemy, że wszelkie działania prowadzimy lege artis. W związku z obecnością na giełdzie podlegamy szczególnym rygorom, a nasz audyt jest udostępniany opinii publicznej. Na rynku sztuki, który teoretycznie podlega takim samym rygorom jak każda inna dziedzina działalności gospodarczej, taka przejrzystość funkcjonowania jest niestety czymś rzadkim.
K: Jakie korzyści płyną dla Art New Media z bycia jedyną spółką w tej branży?
M: Obecność na giełdzie New Connect, daję nam przede wszystkim przewagę w rozmowach z partnerami biznesowymi, uwiarygadnia przeprowadzane przez nas transakcje. Jest dowodem na to, że nasze dzieła sztuki pochodzą ze legalnego źródła. Wyklucza możliwość kupienia w naszej galerii dzieła, które przy sprzedaży lub innej formie transakcji mogłoby się okazać wątpliwe. Nie kupujemy także tak zwanych okazji, naszym źródłem są sami artyści, bądź ich pracownie, bądź ich spadkobiercy. Prócz gwarancji autentyczności dzieła sztuki daje to możliwość bezpośredniego kontaktu z artystą lub jego rodziną. Jest wiele znanych transakcji w Polsce i na świecie, przy których ta autentyczność jest podważana. Na szczęście nas to nie dotyczy.
K: Art New Media to spółka akcyjna. Jakie są pozostałe obszary jej działalności?
M: Art New Media to przede wszystkim istniejąca od roku 2000 w galeria przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie. Jednakże równie w ważnym obszarem działalności spółki jest wydawnictwo „Sztuka.pl”. Jest to miesięcznik poświęcony sztuce w różnych jej obaszarach, zarówno tej dawnej jak i współczesnej. Prezentujemy dokonania artystów polskich i zagranicznych, Relacjonujemy największe wydarzenia takie jak targi sztuki, aukcje i wystawy. Wiele uwagi poświęcamy rynkowi sztuki w Polsce i na świecie.
Sposobem na utrzymanie tego czasopisma jest udostępnianie powierzchni reklamowej innym galeriom i domom aukcyjnym. Z jednej strony, duża liczba informacji wpływa pozytywnie na różnorodność prezentowanej sztuki, z drugiej - daje wrażenie nierównego poziomu prezentowanych dzieł. Jest to jednak dla wielu artystów unikatowa szansa zaprezentowania swojego dorobku.
Znamiennym zjawiskiem dla rzeczywistości polskiego rynku sztuki jest także fakt, że tylko wielkie firmy i korporacje stać na przykład na wykupienie reklamy na ostatniej stronie czasopisma. Żadne muzeum, galeria nie mają wystarczających budżetów.
K: Jaki profil ma wydawnictwo „Sztuka.pl”?
„Sztuka.pl” ma charakter popularnonaukowy i jest skierowana do szerokiej grupy odbiorców, do wszystkich tych, którzy chcą czegoś dowiedzieć o sztuce. Nasza gazeta ma przede wszystkim wartość misyjną (popularnonaukową), ponieważ z perspektywy biznesu, czyli generowania jak najwyższych przychodów, nie jest łatwo utrzymać gazetę na wysokim poziomie, szczególnie w naszym kraju. Tu potrzebna byłaby zmiana ludzkiej świadomości, zmiana wrażliwości odbiorcy. Ale nie chwaląc się, jest to największe tego typu wydawnictwo w Polsce.
K: Sztuka.pl brzmi jak adres strony internetowej.
Oprócz papierowej gazety zajmujemy się redakcją i prowadzeniem internetowego portalu pod tą samą nazwą „Sztuka.pl”. Portal ten skupia informację z około pięciuset galerii, muzeów i aukcji sztuki. Posiada swój walor informacyjno-edukacyjny: zamieszczamy tam od kilkunastu do kilkudziesięciu informacji dziennie na tematy związane ze sztuką i kulturą, spływających do nas z całej Polski i Europy. Dodatkowo, portal posiada swój walor komercyjny wynikający ze sprzedaży części przestrzeni na reklamy.
K: Jaka jest oglądalność portalu Sztuka.pl?
M: Rzędu pięciu tysięcy wejść dziennie. To jest dużo.
K: Czy przy tworzeniu spółki mieli państwo na myśli jakieś już istniejące instytucje? Czy można tu mówić i inspiracji wzorcami z zagranicy?
M: Przynajmniej na naszym rynku nie mieliśmy żadnej instytucji, na której moglibyśmy się wzorować. To był autorska koncepcja Andrzeja Wysockiego, który zwykł wyprzedzać rzeczywistość polskiego rynku sztuki, który nie dość, że jest mały i płytki to jeszcze brak mu klarownych regulacji prawnych.
K: Jak duży jest zespół prowadzący galerię i spółkę?
M: W sumie galeria, gazeta oraz portal zatrudnia na pełny etat kilkanaście osób. Natomiast z uwagi na różnorodność naszych działań współpracujemy z ponad stu osobami: artystami, krytykami sztuki, kuratorami wystaw, szefami galerii, muzeów etc.
K: Czy przy tego typu pracy ważne jest wykształcenie artystyczne bądź wykształcenie w dziedzinie historii sztuki?
M: Wydaje mi się, że pasja jest pierwszą rzeczą, dzięki której wszystkiego można się nauczyć i życzę tego wszystkim. W naszym gronie nad wysokim poziomem merytorycznym naszej działań czuwa szereg wybitnych postaci, są to między innymi: Bożena Kowalska, Maryla Sitkowska, Waldemar Baraniewski, Kazimierz Piotrowski, Janusz Zagrodzki.
K: Jaką sztukę promuje spółka Art New Media?
Nasza galeria jest często nazwana galerią profesorską, ponieważ wystawiamy wielu artystów o ugruntowanej pozycji o tytule profesorskim. Są to m. in.: Tarasin, Tarasewicz, Sempoliński, Beksiński, Dobkowski, Dominik, Bednarski, Sienicki, Stażewski, Tchórzewski, Ziemski Fijałkowski, Gierowski... Nie zamykamy się oczywiście na znane nazwiska - wystawiamy w galerii też młodych, ambitnych artystów.
K: Jednak specjalizacją galerii jest sztuka drugiej połowy dwudziestego wieku. Wiek dwudziesty pierwszy już mniej...
M: Tak. Poza tym co znajduje się za pani plecami [wskazuje na serię prac wykonanych przez The Krasnals] jest to sztuka nieprzedstawiająca. Odeszliśmy od promocji i sprzedaży pięknych „obrazków”, na których przedstawiono piękne pejzaże, piękne kobiety, piękne konie. Odchodzimy od tego standardu i schematu, chociaż jest on wciąż modny, a przynajmniej popularny na polskim rynku sztuki.
K: W zamian proponują państwo sztukę abstrakcyjną.
M: Naszą misją jest przekonanie klientów, że przykładowo, monochromatyczny obraz Sempolińskiego jest obrazem dobrym i wartym wydania pieniędzy. Minimalny w swoim przekazie obraz Fijałkowskiego, na którym w sumie niewiele się dzieje jest po pierwsze pełnowartościowym dziełem sztuki, po drugie daje satysfakcję z posiadania dzieła wybitnego - unikatowego przedmiotu, a po trzecie jest dobrą inwestycją.
K: Promocja malarstwa abstrakcyjnego łączy się tu z silną promocją kolekcjonerstwa. Dodatkowo, motto galerii towarzyszące logo spółki, brzmi: „Otaczać się sztuką”.
M: Mamy parę haseł poprzez które próbujemy dotrzeć do klientów, zmieniając ich sposób patrzenia na kupowanie sztuki. Mówimy tak: będziesz miał świetny obraz, który prawdopodobnie nie będzie akceptowany przez twoje środowisko, za to ty będziesz snobem na wybitną, unikalną rzecz, będziesz lansował modę. Posiadając niepowtarzalny przedmiot, na przykład obraz Jana Tarasina, można będzie tylko patrzeć jak wyniki aukcji za jego prace autora rosną. Mówiąc językiem biznesu jest to po prostu inwestycja, dobra lokata kapitału. Oczywiście różni się ona od inwestycji w akcję lub złotą monetę, nie można bowiem w razie potrzeby przejść na drugą stronę ulicy i jej spieniężyć.
K: Jakie jeszcze korzyści płyną z „otaczania się sztuką” prócz korzyści finansowych?
M: Wartość nominalna dzieła rośnie w długiej perspektywie czasowej, przy ciągłej satysfakcji z posiadania dzieła, satysfakcji bycia kolekcjonerem, przebywania w otoczeniu niepowtarzalnych dzieł, co określa się nazwą dywidenda emocjonalna.
K: Jak jednak zachęcić nowe osoby do rozpoczęcia kolekcji?
M: Należy zadać im pewne retoryczne pytanie: „Trzecia plazma czy pierwszy Tarasin?” W naszym, konsumpcyjnym społeczeństwie ludzie są w stanie wydawać naprawdę duże sumy pieniędzy na wyposażenie domu, mieszkania, na przykład na przysłowiową plazmę. A przecież ona tuż po wyniesieniu ze sklepu traci trzydzieści procent swojej wartości, a przy aktualnym rozwoju technologicznym, za rok będzie miała już tylko dwadzieścia procent swojej wartości. Przepraszam w tym momencie profesora Tarasina, jego obrazy są dużo droższe niż plazma. Chodzi jednak o to, że można zacząć zbieranie i kolekcjonowanie sztuki od tańszych form artystycznych typu serigrafia, grafika, prace na papierze. Daje to podobną, kolekcjonerską satysfakcję, a nie jest tak kosztowne jak dobry obraz olejny. W celu zachęcenia klientów do rozpoczęcia swej kolekcjonerskiej przygody, przygotowujemy specjalne teki serigrafii o limitowanym nakładzie (do kilkudziesięciu egzemplarzy), w których będą znajdować się prace około dwudziestu artystów.
K: W jaki sposób współpracują państwo z ukształtowanymi kolekcjonerami?
M: Wszystko zaczyna się od zaszczepienia pasji kolekcjonerskiej, potem chodzi o przekonanie do kolekcjonowania określonego typu sztuki. Mam tu na myśli tworzenie instytucji na zachodzie zwanej art bankingiem.
K: Co to jest art banking?
M: Mówiąc najprościej jest to doradztwo inwestycyjne, skierowane do osób, posiadających nadwyżki kapitałowe. My występujemy w roli doradczej, wskazujemy dzieła, w które warto zainwestować. Oczywiście nigdy nie proponujemy by wydawać całość tej nadwyżki, a jedynie pewien procent.
K: Z iloma takimi klientami współpracuje Art New Media na zasadzie art bankingu?
M: Jest to kilkanaście klientów.
K: Art New Media zajmuje się także sztuką w komunikacji marketingowej. Na czym to polega?
M: W największym skrócie: firmy mogą budować swój pozytywny wizerunek, podnosić pozycję własnej marki poprzez kolekcjonowanie, pokazywanie, sponsorowanie sztuki. Dobrym przykładem jest chociażby Opoczno, firma zajmująca się produkcją kafelków, która uczestniczyła w projektach Łodzi Kaliskiej. Innym przykładem jest firma Atlas wspierająca olbrzymią łódzką galrię sztuki współczesnej Atlas Sztuki. Wykorzystanie sztuki w komunikacji marketingowej może polegać na gromadzeniu własnej kolekcji, może też ograniczać się do regularnego wypożyczania dzieł. Art New Media wypożycza dzieła firmom, a także doradza klientom jak zacząć i jak kontynuować własną kolekcję. W rezultacie, w danej firmie zamiast chwalić kolejny fotel prezesa chwali się dzieło sztuki.
K: Podsumowując, skąd biorą się zyski w państwa spółce?
M: Po pierwsze jesteśmy na giełdzie, po drugie nasz przychód pochodzi z innych, różnorodnych aktywności podejmowanych przez spółkę Art New Media. Ważnym źródłem zysku jest marża ze sprzedaży dzieł sztuki. Poza marżą, pieniądze pochodzą z: organizowania wydarzeń w galerii, wynajmowania sal. Na przykład w sali, w której się znajdujemy [na drugim piętrze], odbywają się spotkania biznesowe dla klientów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sztuką i kolekcjonerstwem i potrzebują pogłębić swoją wiedzę na temat. Spotykamy tu ludzi, którzy należąc do świata biznesu, znajdują czas na poznawanie na czym polega zabawa i pasja kolekcjonowania. Pokazujemy im żywe obrazy na ścianach, liczne prezentacje filmowe, organizujemy prelekcje etc. Uczestnicy tych spotkań są lepiej przygotowaniu do tego by mogą w wolnej chwili i z wolnymi pieniędzmi zajmować się sztuką i jej gromadzeniem.
Jak już wcześniej mówiłem, wydawanie czasopisma nie jest przedsięwzięciem biznesowym. Za to kolejnym źródłem dochodu jest wypożyczanie dzieł sztuki i cały wachlarz usług, który oferujemy naszym klientom, takich jak wspomniane doradztwo inwestycyjne – art banking i doradztwo w kwestii zmiany wizerunku firmy poprzez sztukę.
K: Czy w takim układzie nie jest przytłaczający fakt, że sztuka staje się produktem?
M: Towarem!
K: Co sprawia, że trudno zachować dystans potrzebny do kontemplację, na rozważania sztuki jako takiej...
M: W działalności biznesowej niestety używa się takiego języka marketingowego. To co jest na ścianie, koncepcja artystyczna jest produktem, który należy opakować i sprzedać. Chociaż rozumiem, że to czasami może brzmieć obrazoburczo.
K: Jakie plany i marzenia ma przed sobą spółka Art New Media?
M: Jest to przede wszystkim kontynuacja dotychczasowych działań i rozwijanie całej struktury elektronicznej. Tu w galerii w dalszym ciągu mamy plany wystawiać artystów wybitnych. Część galerii pozostaje także otwarta dla ludzi młodych, absolwentów mających w swoim dorobku dopiero jedną, dwie wystawy oraz ambicję zaistnienia na targach sztuki w Europie, na które ostatnio udało nam się pojechać. Trzeba zaznaczyć, że obecność na na zagranicznych targach sztuki, wyprowadzenie działalności na teren międzynarodowy jest prawdziwym miernikiem sukcesu
W tle oczywiście pozostaje długoterminowy cel przyczyniania się do rozwoju polskiego rynku sztuki, powiększania się grona prawdziwych kolekcjonerów sztuki. Życzyłbym nam też przejrzystości w regulacjach prawnych opisujących działalność galeryjną. Wtedy może i w Warszawie będzie kiedyś tak jak w Berlinie – dwadzieścia galerii na jednej ulicy!
Marek Tadeusz Nowicki - Wiceprezes Zarządu.
W latach 1979-1998 sprawował kierownicze stanowiska w administracji państwowej i samorządowej. W latach 1999-2005 pełnił rolę członka zarządu spółki CCM, a od 2005 roku jest Wiceprezesem Zarządu Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Społecznych i Ekonomicznych. Z Art NEW media S.A. współpracuje od 2003 roku, od dnia 20 czerwca 2006 roku pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu. Jest również Prezesem Zarządu wydawcy miesięcznika "sztuka.pl" oraz właściciela portalu www.sztuka.pl
E-kongres
(
zaloguj się
|
zarejestruj
)


Polski

















Dodaj komentarz:
Komentarze: