Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Środowisko ludzi kultury

Czy ludzie kultury potrafią się zjednoczyć, aby w sprawie reformy, uznanej przez wszystkich za konieczną, wystawić wspólne postulaty i mówić jednym głosem?

W sumie: 6  

Jacek_Papis Jacek_Papis
(moderator)

11.03.10, 12:56

Szczepkowska kontra Lupa?
Szczekowska kontra Lupa...?
Ostatnio uwaga mediów związanych z teatrem zogniskowała się wokół konfliktu w warszawskim Teatrze Dramatycznym i "happeningu" Joanny Szczepkowskiej podczas ostatniej premiery Krystiana Lupy. Zdarzenie to wywołało istną burzę i sprowokowało szereg sprzecznych komentarzy, zarówno wśród ludzi teatru jak i dziennikarzy. Dyskusja ta ciągnie za sobą takie niebezpieczeństwo, że przesłania sprawę niezbędnej reformy organizacyjnej, jaka powinna dokonać się w teatrach państwowych w naszym kraju - odciąga uwagę od spraw istotniejszych. Chyba, że potraktować wywołana w ten sposób dyskusję, jako przyczynek do szerszej debaty na temat sytuacji w dzisiejszym teatrze. Oby nie sprawdziły się obawy, wyrażone w jednym z felietonów przez Romana Pawłowskiego, że środowisko teatralne jest skłócone, rozbite na frakcje, które wysuwają wzajemnie wykluczające się postulaty. Gdyby faktycznie "marzenie o wspólnocie środowiska" okazałoby się mrzonką, to byłoby trudno sprawić, aby dyskusja o zmianach koniecznych w teatrach publicznych przebiegać mogła w sposób konstruktywny.

Jacek_Papis Jacek_Papis
(moderator)

13.04.10, 21:29

WST odwołane
W związku z żałobą narodową odwołane zostały tegoroczne Warszawskie Spotkania Teatralne. To chyba (mimo kontrowersji i różnych ocen środowiska artystycznego) bardzo słuszna decyzja dyrektora Instytutu Teatralnego - Macieja Nowaka.

Jacek_Papis Jacek_Papis
(moderator)

28.06.10, 22:59

Strzępka kontra Wakar
Reżyserka teatralna - Monika Strzępka, twórczyni odważnych, bezkompromisowych, ostrych i - jak to się dziś mówi - kontrowersyjnych spektakli teatralnych przyznała się w wywiadzie dla "Krytyki Politycznej", że zamierza głosować na Jarosława Kaczyńskiego i ściągnęła tym na siebie gromy! Dziennikarz teatralny Jacek Wakar napisał np. że głos ten jest dowodem, że znakiem tych wyborów stał się powrót "spaczonej taniej lewicowości".
Abstrahując od oceny obu wypowiedzi zauważyć trzeba jedno: tak nikłe zainteresowanie kulturą przedstawicieli władzy nie przysparza im zwolenników wśród ludzi związanych ze sztuką. Nawet jeśli część z nich jawnie i otwarcie zapisuje się do komitetu poparcia dla Bronisława Komorowskiego, to za poparciem tym kryje się nadzieja na przeprowadzenie przez rządzących ciągle zapowiadanej reformy kultury.
Im więcej czasu mija od Kongresu Kultury, tym większe będzie w środowisku artystycznym rozczarowanie! Strzępka przypomina np. gest Balcerowicza, który na Kongresie pogroził artystom palcem. Reżyserka (a za nią zapewne wielu innych) obawia się, że w PO ten właśnie głos okaże się dominujący.
Można się zatem spodziewać, że jeśli rząd przy współpracy z prezydentem (ktokolwiek nim zostanie) nie poczyni odważnych kroków, by wreszcie dokonać jakichś realnych zmian w sferze kultury, to frustracja środowisk twórczych będzie narastać. A wtedy nawet "owe nazwiska" niechybnie odwrócą się od swoich dzisiejszych protegowanych.

Jacek_Papis Jacek_Papis
(moderator)

30.07.10, 16:55

ZZTK pomyślał o ludziach kultury!
Wreszcie ktoś pomyślał o tzw. "wolnych strzelcach", czyli artystach, którzy nie maja etatu. Ktoś - to Związek Zawodowy Twórców Kultury, który zaproponował "projekt ustawy o ubezpieczeniu społecznym twórców kultury i ich rodzin." To niezwykle ważny projekt, gdyż może on dotyczyć nawet ok. 40 tys. ludzi!
"Twórcy kultury rzadko znajdują stałe zatrudnienie, dlatego potrzebny im jest oddzielny system emerytalny. Artyści wykonawcy, reżyserzy, realizatorzy dźwięku, prezenterzy radiowi i telewizyjni oraz tłumacze, którzy ze względu na specyfikę swojej pracy zazwyczaj nie są zatrudnieni na etatach, chcą utworzenia specjalnej kasy ubezpieczenia społecznego (na wzór KRUS), do której będą mogli wpłacać składki, by później dostać emeryturę" - pisze Mateusz Rzemek w Rzeczpospolitej.
Kiedyś mogliśmy wpłacać dobrowolne składki na ubezpieczenie w ZUS, łatwiej było także o etat - mówi Irena Santor, znana piosenkarka. - Teraz artystom trudniej znaleźć zatrudnienie, w teatrach nie ma wolnych miejsc, organizatorzy imprez czy producenci wolą podpisywać krótkie kontrakty. Warto więc rozważyć wprowadzenie takiego ubezpieczenia. Może taka emerytura nie będzie zbyt wysoka, ale na pewno bardzo się przyda.
W myśl projektu wszyscy artyści będą mogli przystąpić do Kasy Ubezpieczenia Twórców Kultury, do której zapłacą składki na ubezpieczenie w wysokości 10 proc. zadeklarowanych przychodów z działalności twórczej. Na tej podstawie, po ukończeniu 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn i opłacaniu składek odpowiednio przez 30 i 35 lat, będą oni mogli wystąpić o emeryturę liczoną na podstawie oskładkowanej wcześniej gaży. Artyści mogliby także liczyć na renty, gdyby stało się im cokolwiek podczas występów, produkcji czy przygotowania audycji, tłumaczeń.

Jacek_Papis Jacek_Papis
(moderator)

17.10.10, 22:04

Reforma kultury według Strzępki i Demirskiego
Monika Strzępka (reżyserka) i Paweł Demirski (dramatopisarz) to para niepokornych artystów teatralnych, którzy odnieśli sukces realizując ostre, zaangażowane spektakle głównie w Wałbrzychu, Opolu i Wrocławiu. Ich przedstawienia pokazywane na wielu festiwalach, wzbudzają zwykle ogromne kontrowersje, ale i równie silne emocje. Obserwując ich karierę wydaje się oczywiste, że można ich uznać za "ludzi sukcesu" - cokolwiek to znaczy w naszym rodzimym światku teatralnym.
Demirski / Strzępka - prywatnie para - zadebiutowali właśnie jako felietoniści, pisząc na forum Krytyki Politycznej swój tekst odnoszący się w znacznym stopniu do dyskusji na temat zapowiadanej reformy kultury. Cytuję go w całości, nie tylko dla "walorów literackich" tekstu, ale głównie dlatego, że opisują oni sytuację w jakiej znajduje się 90 a może 95 % artystów w tym kraju. Niestety oddaje też stan ducha wielu z nich - i to nie tej części, która zwykle zabiera głos w spotkaniach "okołokongresowych"...

Oto wspomniany tekst:



"Nasze dzieci znają się na zegarku
05.10.2010

W centrum Warszawy Balcerowicz zainstalował zegar liczący nasz wspólny dług publiczny. Być może dobrze by było zainstalować takie zegary w każdym polskim mieszkaniu nad telewizorem. Co prawda kosztowałoby to trochę, ale na każdym zegarze można by umieścić reklamę jakiegoś banku. Zegary, które do emerytów krzyczą: umieraj! Do pracowników budżetówki: zwolnij się! A do artystów krzyczą po prostu: sp*******j.

Mimo że nie powinniśmy tego robić w pierwszym felietonie dla KP, bo to chyba niezbyt grzecznie na dzień dobry zajmować się swoimi problemami, to jednak popełnimy ten nietakt i zajmiemy się swoim sp*******niem.

Trudniej byłoby nam pisać o sp*******niu artystów gdyby nie to, że jednemu z najmodniejszych teatrów w Polsce obcięto dotację na ten sezon, w wyniku czego teatr zacisnął pasa i przesunął nam umówioną produkcję z października na kwiecień. Zaciskanie pasa jest generalnie skuteczną metodą. Jeżeli ma się na czym zaciskać. Dlatego my, w tych dość wisielczych humorach, z wizją bezrobocia, braku prezentów na gwiazdkę i karmienia naszego syna wywiadami przeprowadzonymi z nami w teatralnych magazynach, postanowiliśmy - jak na artystów przystało - roztrwonić trochę pieniędzy na kulturę (tym razem swoich). Poszliśmy do kina na Wall Street 2.

Postawieni przed ścianą depresji i przed myślą, że człowiek najpierw nie popełnia samobójstwa ze względu na rodziców a potem ze względu na to, że sam jest rodzicem, chcieliśmy ustalić, od czego właściwie sp*******my i czy spi*****enie będzie dla nas bolesne.

5 minuta filmu – Demirski zastanawia się, ile sztuk trzeba napisać, żeby dostać kredyt na kawałek mieszkania głównego bohatera.

7 minuta – Strzępka fuka na minę dziewczyny głównego bohatera, która prowadzi „lewicowy portalik” – dziewczyna przy swoim chłopaku kapitaliście wygląda na trochę opóźnioną, przynajmniej emocjonalnie. Mimo to cieszymy się, że jest „lewicowy portalik”.

Przestać pracować w teatrze? Właśnie teraz? Po tych wszystkich latach, kiedy chłostano nas w recenzjach, po wszystkich wysiłkach i cyrkach, które wiążą się z zaistnieniem w teatrze? Właśnie teraz? Kiedy mamy wrażenie, że obowiązkowy dla wszystkich artystów polskiego teatru okres zjebek i niedocenienia się kończy? Kiedy nawet Jacek Wakar dostrzega, że przechodzimy teatralne prosperity? Właśnie teraz, kiedy nie stać nas na zimowe ubrania, kiedy nie stać nas na naprawę samochodu, kiedy nie stać nas na zapłacenie kolejnej raty kredytu hipotecznego, bo bank nie przyznał nam kredytu ze względu na brak etatu, a nasz syn Jeremi może być leczony przez państwową służbę zdrowia tylko dlatego, że Strzępka ma ubezpieczenie w KRUS-ie?

23 minuta filmu - D. jest kompletnie zaskoczony, że Frank Langella popełnił samobójstwo. Ponieważ S. twierdzi, że było to jasne od pierwszej sceny, D. jeszcze lepiej rozumie jego decyzję.

To już trzeci sezon pod rząd, kiedy jakiś teatr ze względu na cięcia kosztów odwołuje nam produkcję tuż przed jej rozpoczęciem, pozostawiając z depresją i histerią co rano. Jak długo mamy sobie ocierać łzy pochlebnym artykułem w „Tygodniku Powszechnym” – i ile taki papierowy egzemplarz można suszyć? Czy to jest właśnie to życie, które chcieliśmy mieć? Nie. Nie jest to to życie.

30 minuta filmu – linijka dialogu – „Jesteś idealistą czy kapitalistą?”, publiczność przyjmuje żart z uznaniem i kiwaniem głowami. 47 minuta – nie jest dobrze – gdyby S. miała mikrofon, krzyknęłaby do pani wzruszonej losem tej od lewicowego portalika, która zaszła w ciążę, a do tego daje się sterować bogatym mężczyznom - i czego płaczesz idiotko?

Najłatwiej byłoby więc przyłączyć się do sygnatariuszy petycji domagającej się 1% PKB na kulturę i czekać. Pytanie tylko - czekać jak długo? Jak długo czekać w skonfliktowanym środowisku, które z pewnym rodzajem zadowolenia przyjmuje porażki kolegów, środowisku, które jest świadome kurczących się budżetów i wie, że im mniej artystów na rynku, tym lepiej dla nich? Być może należy zrezygnować z tej fikcji. Być może wobec piłkarzy którzy rozgrywają piłkę w obecnej polityce nie ma już na co czekać?

61 minuta – jest! Nareszcie! Pojawił się kryzys – widownia poruszyła się ze zrozumieniem – wcześniej za dużo było o lewarowaniu i wszyscy, którzy nie załapali się na wątek romantyczny, przysnęli.

Czy ktokolwiek z nas umiał wymyślić bardziej przekonujący czy chociażby równie przemawiający do wyobraźni zegar Balcerowicza? Czy wszyscy polscy artyści krytyczni razem wzięci umieją stworzyć równie obrazowy obraz strat związanych z brakiem dotowanej przez państwo kultury? Jakie silne polityczne argumenty za koniecznością istnienia dotowanej przez państwo kultury posiadamy? Co odpowiemy o 4.48 rano zerwani ze snu przez neoliberalnych inżynierów: po co ta cała kultura? Do czego jest w obecnym kształcie użyteczna? I na czyje konto zapisują się tryumfy polskich artystów?

79 minuta - albo Stone’owi kazali ciąć scenariusz, albo Stone jest mężczyzną, który nienawidzi kobiet.

I proszę nie powtarzać nieświeżych i nieznaczących nic frazesów o budowaniu świadomego społeczeństwa, o kapitale społecznym, o tym, że to artyści promują Polskę na świecie. Te argumenty nie działają. Co więcej - być może nie są prawdziwe. Mamy wrażenie, że polscy artyści są tak głęboko przejęci warunkami polskiej debaty, że nie umieją na to pytanie odpowiedzieć przekonująco, spektakularnie i skutecznie.

Bronisław Komorowski - kiedy ofiary katastrofy autokarowej pod Berlinem nie były jeszcze zidentyfikowane - złożył kondolencje rodzinom ofiar. Rodziny ofiar nie wiedziały wtedy jeszcze, czy są rodzinami ofiar, czy rodzinami rannych. Panie prezydencie! Jeżeli już jesteśmy w misiowo-współczującym wizerunku - my zidentyfikowaliśmy komu wypadałoby złożyć kondolencje. Dotowanie kultury leży. W czarnym, czarnym worku. Proszę złożyć najszczersze wyrazy współczucia.

87 minuta – dobrze, że S. nie jest konserwatystką, bo oprócz mieszkania musiałaby zazdrościć bohaterce zaręczynowego pierścionka. Pierścionki są dwa: jeden drogi, drugi z paczki Chipsów. Pani obok fuka i mówi do męża: bez przesady.

90 minuta – D. nie zazdrości bogatym mężczyznom ich motocykli, zazdrości im jeziora, na tle którego planują losy świata i chętnie by tam połowił bassy. Dlaczego, ach, dlaczego nie zostałem badylarzem?

Kiedy rozmawiamy wśród znajomych artystów o przyszłości naszych dzieci wszyscy żartują, że pozwolą im być kimkolwiek tylko zapragną – pod warunkiem że będą architektami, prawnikami albo chirurgami plastycznymi. Nie dość, że nie potrafimy wyjaśnić roli kultury, to sami przeczołgani przez uprawianie tych zawodów, nie potrafimy wywalczyć u inżynierów piłkarstwa, żeby te zawody mogły być uprawiane na zdrowych i w miarę bezpiecznych zasadach.

Scena balu – kultura w wydaniu najwyższym z walcem. Kamera ślizga się po biżuterii uczestników balu – po drogich zastawach, obrusach i jeszcze raz, i jeszcze raz. Widownia, wiedząc, że to nie reklama i nikt ich nie chce wycyckać, daje się uwieść – chcą tego wszystkiego, chcą. Co Stone zresztą im daje. Ale naprawdę chcą.

Głosy publiczności, która dobrze wie, czego wymaga i nie zawsze jest to współczesna sztuka. Oczywiście jest to irytujące dla artystów, kiedy widzowie artykułują sądy na temat sztuki, tak jak oceniają obiad w restauracji, powołując się na swoje smaki z dzieciństwa. Czy mamy wobec smakoszy jakieś inne argumenty niż poczucie wyższości i wyśmiewanie ich prymitywnych podniebień? Publiczność naoglądała się już diamentów, kolii i naszyjników – przy całym krytycznym potencjale filmu Stone’a – widownia wyjdzie z kina z marzeniem o bogactwie i luksusie Zachodu osiąganym nawet kosztem wywołania kryzysu i ekonomicznego kataklizmu. Potencjał krytyczny sztuki nie jest publiczności potrzebny, publiczności jest potrzebny dostęp do informacji o giełdzie.

Happy end – Gordon Gekko ze zdjęcia USG trzymiesięcznego płodu potrafi wyczytać płeć – będzie wnuk!

Budzi nas często niezbyt przyjemny sen: Jeremi ma już dziesięć lat i robi awanturę w rodzaju awantur, które nasze pokolenie robiło naszym rodzicom. Pyta, dlaczego - jeżeli nasz system wartości i nasza wiara w kulturę i wagę sztuki były tak istotne - nie potrafiliśmy tego udowodnić? I dlaczego - nie tylko my, ale całe pokolenia polskich artystów nie wypracowały mechanizmu wpływania na decyzje polityczne dotyczące ich życia? Nie licząc wpływania na kolegów? Nie chcę być niegrzecznym chłopcem – krzyczy Jeremi – chcę mieć w końcu mieszkanie i rodziców bez je****j depresji! Będę ekonomistą-balcerowiczystą! Oni przynajmniej wiedzą, o co im chodzi i to chodzi jak w zegarku! I naprawdę nie rozumiem, dlaczego kiedyś w Wyborczej napisali o was, że jesteście yuppies?!

Publiczność wychodzi w zadumie, hmmm… pierwsza bańka pękła i powstała ziemia, a następne są naturalną koleją rzeczy. Na korytarzu kina mężczyźni szeptem wyjaśniają kobietom tajemnice giełdy. Jest chęć naśladowania Gekko.


P.S. Nie mamy już za dużo pieniędzy do roztrwaniania na kulturę, więc następny felieton będzie się łatwiej czytało."

Jacek_Papis Jacek_Papis
(moderator)

21.12.10, 10:04

Szczepkowska rezygnuje
Tylko osiem miesięcy wytrzymała na stanowisku przewodniczącego ZASP Joanna Szczepkowska. W złożonej dwa dni temu rezygnacji aktorka uzasadniała, że "w obecnym stanie statutowym nie podejmuje się ponosić odpowiedzialności za stowarzyszenie o takim potencjale finansowym."
Funkcję przewodniczącego obejmowała jako autorka skandalu podczas występu w premierze "Persony" w reżyserii Krystiana Lupy. Główne zastrzeżenia składała wówczas co do faktu, że funkcja prezesa ZASP jest wg statutu tej organizacji honorowa - nie wiąże się z żadnym wynagrodzeniem, podczas gdy - zdaniem Szczepkowskiej - jego praca jest nawet cięższa niż praca posła.
Przed ustąpieniem ze stanowiska wyraziła jeszcze protest przeciwko rządowemu projektowi zmian w ustawie o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej - protest, który jest właściwie leiltmotivem jej działalności w ZASP.
Rezygnacja Szczepkowskiej jest dowodem słabości sędziwego związku, który nie potrafi się ciągle odnaleźć w zmienionej rzeczywistości. A co za tym idzie, niestety także słabości środowiska teatralnego, które nie potrafi wypracować współczesnych narzędzi do obrony swoich praw.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,8848071,ZASP_bez_Joanny_Szczepkowskiej.html#ixzz18jtTtJcJ
W sumie: 6  
« Październik 2019 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo