Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Ekonomista jako enfant terrible polskiej kultury ...

Zakończony w piątek Kongres Kultury w szczególnie ostrych dyskusjach uwypuklił szczególnie ciekawe zjawisko jakim jest swoista polaryzacja środowiska w kontekście postrzegania ekonomii (może precyzyjniej – ekonomistów) przez sferę kultury.

W sumie: 2  

rkasprzak rkasprzak
(moderator)

26.09.09, 14:09

Ekonomista jako enfant terrible polskiej kultury ...
Szczególną uwagę zwróciłem na przytaczane często w początkach wypowiedzi deklaracje jestem / nie jestem ekonomistą … czyżby oznaczało to, że we współczesnej kulturze to bynajmniej nie niedokształceni konsumenci, ale właśnie ekonomiści z ich warsztatem są odpowiedzialni za całe zło, czy to właśnie przez nich mamy ten … o zgrozo rynek, czy kryzys gospodarczy … czyżbym w kuluarach słyszał cichutkie hasło ekonomisto ręce precz od kultury? Czy ekonomiści nie mogą dotykać sfery sacrum? Ekonomia będąca nauką o optymalnym wykorzystaniu zasobów nie uczy wcale dążenia za wszelką cenę do zwiększenia zysku. Podstawowym kryterium oceny efektywności osób zarządzających organizacją jest ich umiejętność do zwiększenia nie zysku ale wartości podmiotu, którym zarządzają. Takie myślenie przekłada się na wypracowanie wielorakich mechanizmów nadzoru w tym tak niechętnie przyjmowanych wskaźników. Czyżbym dostrzegał w dyskusjach około kongresowych jakiś odgłos galopujących czambułów wskaźników, ograniczeń, optymalizacji czy myślenia projektowego otaczających czworobok regimentów kultury? Konfrontacja czy koegzystencja? Chyba jednak …

ekspert ekspert

26.09.09, 14:15

Relacja z debaty w Muzeum Sztuki w Łodzi (16/09/2009)
Kongres Kultury – jak deklarują organizatorzy – ma dokonać bilansu dotychczasowego dorobku kultury polskiej w dwudziestolecie transformacji, a także – a może przede wszystkim – stworzyć przestrzeń dla dyskusji nad kondycją polskiej kultury i pożądanym kierunkiem przemian. Wzbudzającym największe zainteresowanie dokumentem Kongresu jest „Raport o finansowaniu i zarządzaniu instytucjami kultury” przygotowany przez zespół prof. Jerzego Hausnera. Ożywiona krytyczna dyskusja na temat założeń dokumentu toczy się w ogólnopolskich mediach, organizacje kulturalne poszukujące alternatywnych modeli działania w kulturze powołują zaś „anty”, „przeciw” i „nie” kongresy, artykułując w ten sposób swoje krytyczne stanowisko. Muzeum Sztuki w Łodzi, pragnąc zainicjować wymianę poglądów na temat reformy również na lokalnym łódzkim gruncie, zorganizowało debatę pod hasłem „Czy kulturę należy sprywatyzować?”. To nieco prowokacyjne pytanie zadano przedstawicielom władz wojewódzkich, instytucji kultury oraz organizacji pozarządowych. W debacie udział wzięli Jarosław Suchan, dyrektor Muzeum Sztuki, Jakub Głowacki, współautor raportu, Dorota Wodnicka, szefowa Departamentu Kultury i Edukacji Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, Rafał Kasprzak, moderator wątku „Reforma kultury” na forum e-Kongres, Katarzyna Knychalska z Festiwalu Dialogu Czterech Kultur oraz Jan Sowa, członek korporacji Ha-Art i pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Upraszczając, można powiedzieć, że w debacie na temat reformy finansowania kultury i zarządzania jej instytucjami dochodzi do zetknięcia dwóch światów – neoliberalnych ekonomistów, z perspektywy których przygotowany został raport, i szeroko pojętych ludzi kultury, którzy nie do końca chcą określać swoją pracę jako działalność gospodarczą. Taki podział zarysował się również podczas łódzkiej debaty, której uczestnicy, mimo różnicy zdań między sobą, podzielili się na dwa wyraźne obozy – obrońców ekonomii i obrońców kultury przed ekonomią.
Jakub Głowacki, w imieniu autorów, przedstawił założenia raportu, koncentrując się na analizie danych statystycznych. Nie ma w tym miejscu konieczności szczegółowego przytaczania diagnoz i rekomendacji raportu. Sprowadzają się one do dwóch zaleceń: decentralizacji i prywatyzacji. Autorzy wskazują na konieczność wzmocnienia gmin jako organizatorów kultury, szczeblowi rządowemu pozostawiając jedynie rolę kreatora i koordynatora polityki kulturalnej (warto zauważyć, że jest to postulat sprzeczny z Narodową Strategią Rozwoju Kultury na lata 2004-2013, która w analizie SWOT wskazuje zbyt głęboką decentralizację jako zagrożenie). W szczególności na poziomie centralnym nie powinno się finansować żadnych inicjatyw lokalnych. Publiczny mecenat, w którym „wszyscy mogą wszystko” – każdy podmiot może ubiegać się o finansowanie na dowolnym szczeblu, tak, jak to się dzieje obecnie – jest nie do przyjęcia, gdyż wywołuje chaos. Ponadto, jak czytamy w raporcie, „rozwój kultury jest wciąż nadmiernie uzależniony od poziomu wydatków budżetu państwa i jednostek samorządu terytorialnego, a tylko w niewielkim stopniu wynika z inwestycji sektora prywatnego”. „Najwięcej budżet państwa musi dopłacać do muzeów, teatrów, bibliotek i domów kultury. Jedyną instytucją, która ma dodatni wynik finansowania, jest Państwowy Instytut Sztuki Filmowej” – mówił Głowacki. Jako wzór do naśladowania autorzy podają poznański Stary Browar (nie wyjaśniając na czym polega jego działalność kulturalna) i warszawską Fabrykę Trzciny. Modelowa ich zdaniem sytuacja powinna zaś polegać na utrzymywaniu się sektora kultury ze sponsoringu korporacyjnego i prywatnego mecenatu. Węższego zagadnienia, Obecności ekonomistów w instytucjach kultury bronił zaś Rafał Kasprzyk. „Coraz więcej gałęzi gospodarki podlega analizie wskaźnikowej i to samo czeka nas w kulturze” – argumentował. Przekonywał, że sektor kultury musi dostosować się do tych reguł, bo inaczej po prostu nie będzie mieć dostępu do finansowania.
Stanowisko to spotkało się z silnym sprzeciwem. Jan Sowa skrytykował już samą retoryką kryzysu w kulturze, którą wykorzystuje raport, twierdząc, że nie opisuje ona sytuacji faktycznej, a służy jedynie jako wygodna rama dyskursywna, narzędzie wspomagające osłabianie sektora publicznego. Sowa podważył również zasadność stosowania zasad ekonomii w przypadku kultury. „Kultura, podobnie jak nauka czy sport, nie jest usługą. W jej wypadku nie sprawdzi się rozumowanie, jak przełożyć wydawanie środków na jakość usług” – mówił. Dlatego, nie należy forsować eksperckiego modelu organizacji kultury, bo, jak pokazuje globalny kryzys, „menedżeryzm” się skończył. W podobnym duchu wypowiadał się Jarosław Suchan. W sferze kultury powinno ono chronić inicjatywy eksperymentalne, proponujące nowe sposoby postrzegania rzeczywistości. „Kultura zmienia ludzi i to jest jej największa wartość” – przekonywał. Dodawał, że rozwiązania proponowane przez autorów raportu stanowiące próbę zastosowania u nas amerykańskiego modelu finansowania kultury nie może u nas zadziałać. Podobnie jak nie da się przeszczepić demokracji, tak niemożliwe jest też zadekretowanie, że od teraz obywatele sami będą łożyć na kulturę. „W USA System taki powstawał bowiem przez przez setki lat tradycji rozwiniętej sfery publicznej” – dodawał. Przekonywał, że aństwo to nie przedsiębiorstwo. Katarzyna Knychalska z kolei opowiadała o finansowaniu Festiwalu Dialogu Czterech Kultur, który organizowany jest na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego z Urzędem Miasta Łodzi. To rozwiązanie autorzy raportu wskazują poniekąd jako modelowe. Czy tak jest w rzeczywistości? Knychalska odpowiadała, że mimo stabilnej formy finansowania, niekorzystne realia prawne, w których trzeba działać pozostają takie same dla wszystkich podmiotów. Bez odpowiedzi pozostało pytanie, czy świadczenia usług pożytku publicznego przez podmioty prywatne nie jest po prostu outsourcingiem zadań, którymi zdecydowanie powinny zajmować się instytucje publiczne, ale sobie z tym z różnych powodów nie radzą.
Nieco inną perspektywę reprezentowała Dorota Wodnicka. Ona również sprzeciwiła się tezie o panującym kryzysie, pozytywnie wypowiedziała się jednak o pomyśle decentralizacji. „To samorządy wiedzą najlepiej, jakie są potrzeby ludzi w danym regionie” – mówiła. Problemem jest jednak uczestnictwo w kulturze. Jak wskazuje raport województwo łódzkie w 2008 r. w trybie konkursów ofert wydało jedynie 970 tys. zł (podczas gdy małopolskie 3 950 tys., a mazowiecie 4 647 tys.). Do Urzędu Marszałkowskiego – jak zauważyła Wodnicka – wpłynęło jednak jedynie 70 ofert. Być może wyjaśnieniem takiego stanu rzeczy jest zbyt skomplikowany system przyznawania grantów, sugerowała Knychalska.
* * *
Tak zwany raport Hausnera to niemal wzorcowy przykład myślenia (neo)liberalnego, które niemal całkowicie zdominowało polską politykę ekonomiczną i społeczną debatę o ekonomii w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Przejawia się ono w dążeniu do decentralizacji, deregulacji i retorycznym wspieraniu inicjatywy prywatnej co w efekcie ma doprowadzić do tego, by państwo – jako zgodnie z tą optyką nieskuteczne – dobrowolnie zrzekło się jak najwięcej władzy i kompetencji. Taki modelowy niemal dyskurs liberalny jest łatwym celem dla krytyki (równie modelowej) neoliberalizmu prowadzonej z pozycji lewicowych. I w istocie, w kontekście tego dokumentu pojawiają się liczne polemiki i alternatywne wizje organizacji państwa – głosy takie obecne były również podczas debaty.
Z myśleniem neoliberalnym wiąże się również wizja, którą nazwać można pochwałą rozumu instrumentalnego. Zgodnie z nią kultura może uzyskać rację bytu jedynie, jeśli udowodni swoją przydatność ekonomiczną. Dla autorów raportu horyzontem wyobrażeń i punktem odniesienia jest gospodarka, a sfera – lub raczej „sektor” – kultury jest tylko jej małym i nie do końca pasującym fragmentem, który trzeba jakoś naprawić (czytaj: sfunkcjonalizować). Są to również ramy, w których działać muszą twórcy kultury postrzegający ją powszechnie jako niewymierną sferę wartości, a nie narzędzie do osiagania innych celów. Aby pozyskać fundusze, muszę oni jednak stosować strategię użyteczności kultury w budowaniu pozytywnego wizerunku miast czy przyciąganiu turystów (argument z efektu Bilbao). Pytanie tylko czy działanie w ramach takiego ketmanu jest właściwym rozwiązaniem. Przekonująca obrona tezy o „bezużyteczności” kultury jest jednak dużo trudniejsza do sformułowania – i to w moim przekonaniu powinno być przedmiotem debat podczas Kongresu. Jeśli okaże się on tylko rytualnym (by nie powiedzieć pozorowanym) zdarzeniem stwarzającym iluzję debaty nad planami reformy, wówczas trzeba będzie go uznać za nieudany.

Łukasz Biskupski, kulturoznawca, kurator programu Centrum Muzeologicznego Muzeum Sztuki w Łodzi.
W sumie: 2  
« Październik 2018 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
10.05.2010
Kwestia przestrzeni publicznej - czy istnieje czy nie istnieje? - wciąż jest jednym z bardzo popularnych tematów dyskusji o przestrzeni miejskiej.
więcej »
10.05.2010
Czy ulica Słoneczna różni się Cmentarnej? Ulica Komarowa od Wołoskiej? Czy przemianowanie Ronda Babka na Rondo Radosława ma znaczenie? Czy obchodzi nas, że w centrum Warszawy jest rondo Dmowskiego, skoro i tak zwyczajowo wszyscy spotykają się "pod Rotundą"? Czy znaki poziomie i pionowe, które codziennie mijają niosą ze sobą jakieś znaczenie?
więcej »
26.04.2010
ZASP zbiera podpisy pod apelem w sprawie wstrzymania prac nad poprawkami do uchwały „o zmianie ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i innych ustaw dotyczących zmian prawa kultury".
więcej »
26.04.2010
Wygląda na to, że sytuacja niezależnych grup artystycznych w naszym kraju jest dość opłakana. W niskich budżetach miast (w tym również Warszawy) przewidziano dla nich nadzwyczaj niskie dotacje.
więcej »
26.04.2010
Natura zwykle jest inspiracją dla sztuki i architektury, znacznie rzadziej projekty artystyczne uwzględniają rośliny i zwierzęta jako potencjalnych użytkowników. Zdarzają się jednak nieliczne, ale wyjątki.
więcej »
01.04.2010
The Association for Cultural Economics International organizuje w czerwcu w Kopenhadze 16. Międzynarodową Konferencję Ekonomika Kultury.
więcej »

Rozmawiać o designie - dlaczego nie?


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo