Sam fakt, że wciąż zadajemy sobie to pytanie, wskazuje, że to problem trudny do rozwiązania i jest mało prawdopodobne, by tak krótka wypowiedź mogła go rozstrzygnąć czy choćby rzucić na niego światło. Moim zdaniem istnieje fundamentalna (dyscyplinarna) przepaść pomiędzy sztuką a jej instytucjami oraz instytucjami zajmującymi się organizacją zmian społecznych. Jednakże artyści, krytycy, kuratorzy i decydenci kultury stale podejmują działania mające na celu wypełnienie tej luki na różne sposoby. Nie chodzi o to, że sztuka ma swój konkretny wkład w życie społeczne, ale raczej o to, że szczególny (autonomiczny) status sztuki pozwala jej funkcjonować w ramach innych dyscyplin i dopasowywać się do nich.
Ostatnimi laty doprowadziło to do powstania wielu nowych praktyk: sztuka jako edukacja, sztuka jako geografia eksperymentalna, sztuka jako badania urbanistyczne, sztuka jako architektura, design, projekt badawczy, itp. Kwestie poruszane przez każdą z tych form interdyscyplinarnych (z których wiele obejmuje nauki społeczne), wyznaczają kryteria, które wykorzystaliśmy do oceny takich projektów. Zamiast skupiać się na tak długoterminowych eksperymentach transdyscyplinarnych między sztuką a naukami społecznymi, przedstawię tu krótko trzy projekty wykorzystujące bardziej tradycyjne środki przekazu (instalacja i performance), których celem jest osiągnięcie czegoś zarówno symbolicznego, jak i rzeczywistego w sferze społecznej. „State Britain” Marka Wallingera (2007), „Waiting for Godot in New Orleans” Paula Chana (2007) oraz „Talin’s Whisper VI” Tani Bruguary (2009) – wszystkie te dzieła przedstawiają złożony charakter konceptualizowania związku sztuki ze zjawiskami społecznymi: wady analizowania sztuki wyłącznie na podstawie jej efektów. Prace te sygnalizują również problem żądania od sztuki, aby zajmowała się wyłącznie propozycjami wizualnymi i konceptualnymi.
„State Britain” Marka Wallingera przybrała formę dużej instalacji będącej dokładną rekonstrukcją transparentów stworzonych przez bojownika o pokój Briana Hawa: własnej produkcji napisów, plakatów oraz fotomontaży potępiających interwencję brytyjską w Iraku. Haw zorganizował akcję protestacyjną przed budynkiem Parlamentu Brytyjskiego w czerwcu 2001, ale w marcu 2006 roku brytyjski rząd uchwalił prawo zabraniające przeprowadzania nielegalnych demonstracji w promieniu kilometra od Parliament Square; większość transparentów Hawa została usunięta i zniszczona przez policję. Ponieważ jednak Tate Britain leży na granicy jednokilometrowej strefy wykluczenia, Wallinger wykorzystał tę geograficzną bliskość siedziby rządu, ustalając zawartość swojej instalacji oraz jej położenie w galerii. Instalując wierne kopie materiałów agitacyjnych Hawa wewnątrz muzeum, Wallinger umożliwił kontynuację akcji protestacyjnej oraz przybliżanie jej publiczności przez kolejne siedem miesięcy, a jednocześnie usankcjonowanie jej przez inną instytucję państwową – co dla rządu stanowiło bolesną niekonsekwencję. Jednakże postrzeganie „State Britain” wyłącznie jako zinstrumentalizowanego protestu odwraca uwagę od jego znaczenia artystycznego jako zakrojonego na szeroką skalę przypadku „przywłaszczenia” (ang. „appropriation”) , jak również od dowci*nej przebiegłości polegającej na dopuszczeniu do tego, aby o położeniu pracy decydowała granica jednego kilometra, która wypada w murach Galerii Duveen. Gest Wallingera ma również na celu zaburzenie starej dychotomii wnętrze-zewnętrzna część muzeum, skutecznie przenosząc Parliament Square do instytucji sztuki, tak jak pod koniec lat sześćdziesiątych XX w. uczynił Robert Smithson w swojej pracy „Site/Nonsite”.
W roku 2006 Paul Chan odwiedził Nowy Orlean, ponad rok po tym jak huragan Katrina zdziesiątkował najbiedniejsze okolice tego miasta. Uświadomił sobie, że surowy krajobraz i nagie drzewa dzielnicy Lower Ninth Ward wyglądają jak scenografia widzianej przez niego wiele razy sztuki Becketta. We współpracy z Teatrem Klasycznym z Harlemu Chan przygotował plenerową inscenizację „Czekając na Godota” pokazywaną w dwu różnych miejscach w Nowym Orleanie. Podtytuł jego dzieła „Sztuka w dwóch aktach, projekt w trzech częściach” wskazuje na podejście i metodę obrane przez autora. Pierwsza część zdania nie wymaga wyjaśnienia. Druga ujawnia trzyczęściową strukturę konceptualną przedstawienia: po pierwsze – cztery bezpłatne spektakle plenerowe sztuki Becketta; po drugie – pobyt w Nowym Orleanie na zasadzie „zrób-to-sam” („DIY residency”), podczas którego Chan wraz Teatrem Klasycznym z Harlemu pracował za darmo na różnych uczelniach (w zamian za pomoc miejscowych studentów w projekcie), jednocześnie nawiązując kontakty z kluczowymi aktywistami i działaczami, co umożliwiło mu realizację pomysłu i zyskanie dla niego poparcia; po trzecie – fundusz „cień”, w ramach którego zbierano środki dla lokalnych organizacji zajmujących się odbudową miasta. Można powiedzieć, że nowatorski charakter podejścia Chana polegał na zastosowaniu technik organizacyjnych wywodzących się z aktywizmu (opisuje on projekt jako „kampanię”) oraz na sposobie, w jaki nadał podstawowym komponentom (rodzaj pobytu i fundusz „cień”) tę samą wagę, co samemu przedstawieniu. Z drugiej strony taki podział na organizację, zbieranie funduszy oraz ostateczną inscenizację pozwolił na zachowanie wyraźnego rozdziału pomiędzy „wyższymi” a „niższymi” aspektami projektu w sposób zapewne konserwatywny z artystycznego punktu widzenia (wielu współczesnych artystów obstawałoby przy postrzeganiu wszystkich części takiego procesu jako „sztuki”). Jeśli główną strategią przyjętą przez Wallingera jest „przywłaszczenie”, Chan funkcjonuje jako kurator albo producent, łączący w całość sztukę, zespół teatralny oraz miejsce. W obydwu przypadkach artyści kierują dotychczasowe struktury ku celowi społecznemu o niezwykle emocjonalnej treści: w przypadku „Czekając na Godota” bolesne zderzenie Becketowskiej posępnej sztuki „wysokiego modernizmu” z miejscem, gdzie skandal polityczny wywołało czekanie – beznadziejna reakcja rządu amerykańskiego na klęskę żywiołową.
Happening „Talin’s Whisper VI” Tani Bruguery miał miejsce na Biennale w Hawanie w roku 2009. Na centralnym dziedzińcu Centro Wilfredo Lam powieszono dużą brązową kurtynę, która stanowiła tło dla mównicy wyposażonej w mikrofony. Widzom rozdano dwieście jednorazowych aparatów fotograficznych z informacją, że podczas performance’u każdy będzie przez jedną minutę swobodnie przemawiać. Licznie przybyli przedstawiciele mediów oczekiwali na to z niecierpliwością, więc atmosfera była pełna napięcia – dużo bardziej niż w przypadku niezliczonych imprez z „prowizorycznymi mównicami” organizowanych przez artystów na Zachodzie. Jako pierwsza na podium stanęła kobieta, która po prostu płakała ściskając mikrofon trzęsącymi się rękami. Podobnie jak w przypadku kolejnych mówców, po obu jej stronach stali mężczyzna i kobieta w wojskowych mundurach, którzy postawili jej na ramieniu białego gołębia – wizualne echo porewolucyjnego przemówienia Fidela Castro z 1959 roku, kiedy to usiadł mu na ramieniu gołąb. Następnie wystąpiło prawie czterdziestu ludzi, w tym student, który ogłosił, że ma dwadzieścia lat i nigdy nie czuł się bardziej wolny. Przemawiających dłużej niż minutę na siłę ściągała ze sceny odziana w mundury para. Happening trwał przez godzinę, po czym Bruguera zakończyła go. Kilka dni później komitet biennale wydał komunikat odcinający się od wypowiedzi mówców, którzy jakoby przejęli imprezę, aby „wymierzyć cios Rewolucji Kubańskiej”. Ten skrócony opis dzieła nie oddaje jego eksperymentalnej siły oddziaływania, w której ciasne ramy wizualne i konceptualne zostały otwarte na przypadkowe głosy publiczności, nie dającą się skontrolować dokumentację oraz na groźbę ewentualnych prześladowań ze strony policji. Sztuka stała się uprzywilejowanym środkiem przekazu, który służy rozszerzaniu granic tego, co możliwe z prawnego punktu widzenia w kontekście Kuby, i któremu mocy nadaje wizualny spektakl z aktywnym udziałem odbiorców.
Opisując swój sposób pracy Bruguera używa terminu „sztuka użyteczna” – to połączenie działań artystycznych z działaniami na granicy prawa (pojmowanymi tu jako przekraczanie granic tego, co ludzie władzy określają jako legalne i dopuszczalne, ale również jako gotowość na przekraczanie granicy przestępstwa, o ile to konieczne), tak aby sztuka mogła coś osiągnąć w sferze społecznej jednocześnie zajmując miejsce w długiej historii takich gestów artystycznych.
Każdy z trzech zacytowanych przeze mnie projektów wykorzystuje, przeinacza bądź adaptuje kategorie sztuki traktując je jako kapitał kulturalny i wykorzystując domniemaną niezależność sztuki (uzyskaną dzięki jej zakładanemu dystansowi wobec kwestii ideologicznych) dla osiągnięcia symbolicznych lub konkretnych celów w sferze społecznej – w zakresie wolności słowa, protestu czy zbierania funduszy. W każdym z tych trzech przypadków cele artystyczne stanowią nieodłączny element formy społecznej. Zawężając rolę tych prac do ich oddziaływania społecznego – czyli do postrzegania i mierzenia ich pod kątem socjologicznym – działamy nie tylko na szkodę tych, którzy całe swoje życie walczą o bezpośrednie zmiany w sferze społecznej, ale również na szkodę myślenia artystycznego, które pozostaje pierwotną siłą i motywacją tych projektów.
(przeł. Magdalena Cichosz)
Claire Bishop - brytyjska krytyczka sztuki i kuratorka. Autorka książek "Installation Art: A Critical History" i "Partici*ation" oraz wielu tekstów w takich czasopismach jak m.in: ArtForum, Flash Art, and October. Wykłada na Wydziale Historii Sztuki na uniwersytecie w Warwick.



Polski

Kwestia przestrzeni publicznej - czy istnieje czy nie istnieje? - wciąż jest jednym z bardzo popularnych tematów dyskusji o przestrzeni miejskiej.
ZASP zbiera podpisy pod apelem w sprawie wstrzymania prac nad poprawkami do uchwały „o zmianie ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i innych ustaw dotyczących zmian prawa kultury".













