Ustawowa regulacja rynku książki napotyka na trudności ze względu na konieczność pogodzenia interesów autorów, wydawców i czytelników. Wzrosły one istotnie ze względu na rozpowszechnienie Internetu, który stanowi istotne zagrożenie dla dotychczasowej pozycji wydawców.
Wydaje się, iż należy rozpocząć od regulacji dozwolonej reprografii dla użytku osobistego. W powszechnym odczuciu wydawców szkody w tym zakresie – zwłaszcza ze względu na masowe kopiowanie podręczników w całości – są najwyższe. Z drugiej strony należy tu uwzględnić słuszne postulaty studentów związane z nadmierną ceną książek. Wydaje się jednak, ze względu na obecną skalę zjawiska rozważyć należy ustanowienie restrykcji w tej sferze co do objętości [np. rozdział książki, nie więcej niż dwa artykuły z jednego numeru czasopisma, do 50 stron tekstu] . Być może dla co najmniej ograniczonej realności tego zakazu ograniczenie powyższe powinno dotyczy jedynie bibliotek i płatnych punktów kserograficznych], a zatem należy zrezygnować z generalnej restrykcji w tej sferze.
Po drugie należy rozważyć zniesienie droit domain payant. [art. 40 pr. aut], wprowadza ona swoisty podatek przeznaczony na cele wspomagania twórczości i kultury, a polega na pobieraniu opłat od producentów lub wydawców opublikowanych w Polsce egzemplarzy różnych rodzajów utworów, które nie są już objęte ochroną majątkowych praw autorskich, a zatem m.in. od wydawania Antygony, Potopu i Pana Tadeusza. Obecnie instytucji ta uległa degeneracji. Z założenia przy krótkim okresie ochrony autorskiej miała ona zaliczkowo zabezpieczać interesy żyjących twórców. Obecnie ten quasi podatek jest w głównej mierze rozdysponowywany przez Ministerstwo Kultury na cele wydawnicze. Jeżeli uwzględnimy, iż brak równoległej regulacji w innych krajach , w tym krajkach UE to oczywiście wydaje się racjonalne usunięcie tej instytucji z polskiego porządku prawnego.
Po trzecie, wydaje się zbyt szeroko i w sposób niedostatecznie dookreślony jest ustanowiona regulacja w zakresie antologii i wypisów dla celów naukowych szkolnych.
Po czwarte, z wspomnianą problematyką wiąże się oczywisty postulat, o charakterze jednak bardziej generalnym, by systemem zatwierdzanych tabel wynagrodzeń objąć obligatoryjnie stawki z tytułu dotlonego użytku publicznego o charakterze płatnym. Obecnie twórca niezadowolony z „łaskawie” przyznanego mu przez wydawcę wynagrodzenia może jedynie wystąpić do sądu o słuszne wynagrodzenie. Dalej idącym uprawnieniem twórcy byłoby zapewnienie mu ochrony według zasad określonych dla naruszeń autorskich praw majątkowych w sytuacji gdy wydawca nie płaci stawek przewidzianych w tabelach wynagrodzeń w tego rodzaju sytuacjach.
Po piąte, należy przystąpić nad rozwiązaniem problematyki „dzieł sierocych”. Pojęcie to oznacza utwory, co do których osoba zamierzająca z nich korzystać nie może ustalić podmiotu autorskich praw majątkowych. Potencjalny użytkownik ma wówczas przed sobą alternatywę: albo rezygnację z tego zamiaru, albo świadome naruszenie prawa autorskiego. Problematyka ta jest obecnie przedmiotem różnych propozycji legislacyjnych na gruncie WIPO i UE. W Polsce jest to zadanie szczególnie pilne. Ze względu na w istocie „karny” system ochrony autorskich praw majątkowych. Chodzi tu zarówno o potencjalną odpowiedzialność karną w tego rodzaju sytuacjach, jak i możliwość domagania się wielokrotności stosowanego wynagrodzenia. Sądzimy, iż na uwagę zasługuje system oparty na udzielaniu odpłatnej licencji przez Komisję Prawa Autorskiego, po uprzednim wykazaniu przez zainteresowanego odpowiednio udokumentowanych starań w celu „odnalezienia” podmiotu prawa do danego utworu (lub innego przedmiotu praw wyłącznych).
Po szóste, należałoby złagodzić niektóre restrykcje w rozdziale dotyczącym umów autorskich. Mamy tu na myśli np. umożliwienie zawierania dłuższych niż na okresy 5-letnie niewypowiadalnych umów licencyjnych [pojawia się tu problem skuteczności licencji Creative Commons], a także zezwolenie na zawieranie na krótki okres [np. 3 lat] umów dotyczących wszystkich utworów określonego rodzaju mających powstać w przyszłości. Być może także byłoby racjonalne ustawowe uregulowanie standardowej umowy wydawniczej.
Po siódme, konieczne jest dostosowanie polskiego prawa autorskiego do wymogów wynikających z odpowiednich dyrektyw UE. Ze względu na tematykę tu omawianą chodzi przede wszystkim o ograniczenie dotychczasowej licencji z art. 28 pr. aut., umożliwiającą generalne udostępnianie książek przez biblioteki bez jakiegokolwiek wynagrodzenia dla podmiotów prawa autorskiego. Tymczasem z prawa UE wynika, iż takie wyłączenie prawa do wynagrodzenia jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy ma ono charakter ograniczony, tzn. gdy odnosi się tylko do określonych kategorii przedsiębiorstw [np. bibliotek szkolnych i uniwersyteckich], a nie do wszystkich bibliotek, które nieodpłatnie użyczają egzemplarze książek.
Wśród innych usterek polskiego prawa autorskiego, związanych z niewdrożeniem prawa UE wyliczyć należy: a/ brak należytej ochrony przed usuwaniem zabezpieczeń technicznych przed dostępem lub zwielokrotnianiem utworu, b/ cytat został zbyt szeroko w części, w której zezwala na cytat w granicach wyznaczonych „prawami gatunku twórczości”, c/ reprografia w odniesieniu do zapisów nutowych nie powinna być objęta dozwolonym użytkiem osobistym.
Pomijamy tu problematykę „Ugody Google” gdyż pisaliśmy o tym wcześniej w innym miejscu.
Janusz Barta
Ryszard Markiewicz



Polski














