Dopiero co pisałem o symbolicznym pogrzebie Teatru Nowego w Krakowie, który po paru latach prężnej działalności zupełnie pozbawiony został wsparcia finansowego przez rodzime miasto. Tym razem sytuacja powtarza się! Alarmujące wieści płyną z obozów Studia teatralnego Koło oraz Fundacji Artystycznej Młyn. W przeciągu dwóch dni obie grupy ogłosiły, że grają ostatnie spektakle i praktycznie zmuszone są do zawieszenia swojej działalności na czas nieokreślony. oznacza to, że z mapy Warszawy znikają kolejne miejsca, w których można było zobaczyć niezwykle interesujące, bezkompromisowe spektakle młodych, niezależnych twórców.
Co się dzieje? Czy aż tam bardzo zmalały budżety miast? Dlaczego nie wspiera się tych twórców, którzy od lat wykazują się znakomitą, chwaloną przez krytykę i cieszącą się zainteresowaniem widzów działalnością?


Polski














