Metody pracy z pamięcią: dla tolerancji

Emilowi Majukowi z Wojsławic nie mogło dać spokoju to, że urodził się w domu, który przed wojną należał do żydowskiego szewca Fawki. Przemek i Magda Kuśmierczykowie nie chcieli, żeby wielokulturowe dziedzictwo podlubelskich Piask pokrył mech, dlatego zaprosili do siebie wolontariuszy z Białorusi, Niemiec, Litwy i Ukrainy, by wspólnie zadbać o zabytki i utrwalić wspomnienia mieszkańców. Ciekawość i determinacja pchnęły te i wiele innych osób do odkrywania śladów wielokulturowej historii w ich najbliższym otoczeniu, do naruszenia niepamięci. W całej Polsce, a także poza jej granicami młodzi ludzie, animatorzy, nauczyciele prowadzą działania z dziećmi i młodzieżą, które, które budują postawy otwartości wobec „innych”, rozbrajają zakorzenione w nas uprzedzenia i mierzą się z trudną historią. 23-25 października odbędzie się w Warszawie w siedzibie Fundacji Batorego Akcja: Tolerancyjni. To się dzieje! To spotkanie animatorów kultury, przedstawicieli organizacji pozarządowych, badaczy, nauczycieli i dziennikarzy zajmujących się wielokulturowością. To także dobra okazja by rozpocząć dyskusję na temat pracy z wielokuturową pamięcią. Zapraszam

W sumie: 9  

mbialek mbialek
(moderator)

13.10.09, 06:25

Początek pracy z pamięcią: na przykładzie programu DLA TOLERANCJI
Fragment tekstu pochodzi z książki "Tolerancyjni. To się dzieje!", która ukaże się niebawem zbierając doświadczenia programu Dla Tolerancji.

Marta Białek-Graczyk
W POSZUKIWANIU POJEMNEJ FORMY – o metodach pracy z pamięcią

Kiedy uczestnicy programu DLA TOLERANCJI przyjechali po raz pierwszy na warsztaty w Warszawie, zobaczyliśmy grupę wyrazistych osobowości, zdeterminowanych, poszukujących, nieobawiających się poruszyć w swoich miejscowościach niepamięć. Te warsztatowe spotkania były jednym z powodów, które sprawiły, że DLA TOLERANCJI nie przypominało standardowego programu dotacyjnego. Tutaj od początku postawiliśmy na osobisty kontakt, wspólną pracę nad projektami, otwarcie na siebie i trudne tematy. Podczas warsztatów wspólnie szukaliśmy jak najlepszej formy dla pracy, na którą uczestnicy się zdecydowali. Pytaliśmy się nawzajem, jaki jest klucz do każdego z projektów: dla kogo on jest, jaką myśl niesie i poprzez jakie medium ma się zrealizować?

Niektórzy przyjechali z gotowymi, uszytymi na miarę projektami, inni dopiero szukali formy. Mnożyły się wątpliwości: Jak pracować z pamięcią? Jakimi metodami odkrywać wielokulturową historię? Za pomocą jakiego medium odtwarzać to, co zapomniane i to, czego nie chce się pamiętać? Zazwyczaj motywacje naszych tolerancyjnych wyglądały podobnie. Opowiadali: Wiemy, że przed wojną w naszej miejscowości mieszkało 60, 70, 80 procent Żydów. Nikt o nich nie pamięta. Chcielibyśmy poruszyć ten temat, pokazać go, oswoić… Pozostawało pytanie, jak to zrobić.

Pretekst albo pępek projektu

Żeby w polskiej miejscowości, która na co dzień nie pamięta o swojej historii, a tym bardziej o jej wielokulturowym charakterze, zacząć działania na rzecz tolerancji, trzeba mieć dobry pretekst. To on porządkuje projekt, narzuca mu rytm i w pewnej mierze metody pracy. Czasem taki pretekst przychodzi do nas sam. Tak się stało w Siemiatyczach, gdzie działa Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Ekologicznych „Ruch na rzecz Ziemi“. Marcin Korniluk, lider Stowarzyszenia, podczas wizyty u ciotki swojego kolegi, żeby usiąść przy stole musiał przesunąć kilka obrazów. Zapytał z grzeczności: A co to za obrazy? To obrazy Józefa Charytona – takiego Nikifora z Siemiatycz, malarza umarłych – usłyszał w odpowiedzi. Na obrazach Charytona zobaczył Siemiatycze, jakich nie znał. Chciał wiedzieć więcej o Charytonie, o siemiatyckich Żydach. Tak rozpoczął się projekt, który trwa do dziś. Poszukiwanie obrazów stało się pretekstem do rozmów, zbierania wspomnień i odtwarzania historii. Powstała dokumentacja prac i życia Charytona. Na podstawie jego obrazu młodzi ludzie namalowali graffiti na siemiatyckim placu targowym.

W Bodzentynie Krystyna Nowakowska razem ze Stowarzyszeniem na Rzecz Odnowy Wsi „Odnowica“ odkryła na nowo pamiętnik Dawida Rubinowicza, poruszające zapiski żydowskiego chłopca, przesiedlonego ze wsi Krajno do getta w Bodzentynie. Rozpoznawana na świecie publikacja, „polska wersja” dziennika Anny Frank, była w Bodzentynie zapomniana. Teraz pamiętnik stał się pretekstem do pierwszych rozmów z dziećmi, warsztatów fotograficznych, potem spektaklu. Zapowiadający się skromnie projekt rozrósł się w coroczne lokalne święto: „Dni Dawida Rubinowicza“.

Bywa też tak, że pretekst ma jak najbardziej materiały kształt: jest synagogą, kirkutem, starą cerkwią, kamienicą. Takiego pretekstu łatwo nie można ominąć. W malutkiej Orli na Podlasiu okazała synagoga góruje nad całą miejscowością. A jednak przez wiele lat była zamknięta – dopóki nie postanowił otworzyć jej lokalny animator, Sergiusz Martynowicz. W Pińczowie Jerzy Znojek, dyrektor Muzeum Regionalnego, od lat 80. pracował na to, by tutejsza renesansowa synagoga doczekała się remontu. Emilowi Majukowi z Wojsławic nie mogło dać spokoju to, że urodził się w domu, który przed wojną należał do żydowskiego szewca Fawki. Dorotę Kaniewską z Łodzi zafrapowała przedwojenna żydowska kamiennica, która najpierw była świadkiem dobrobytu, a potem tragedii swoich mieszkańców – podczas okupacji mieściło się w niej archiwum łódzkiego getta.

Dobrze, jeśli pretekst jest jak najbardziej namacalny. To pomaga w realizacji przedsięwzięć, jest drogowskazem. Liczba pojedyncza sprzyja klarowności projektu. Jeśli chcemy zająć się „kulturą żydowską“, pozostajemy na poziomie ogółu, ale jeśli interesuje nas konkretna synagoga, ulica, dom, obraz, człowiek, książka związana z naszą miejscowością – mamy punkt wyjścia, pretekst, pępek projektu. Możemy poszukiwać dalej.
www.nawschodzie.pl

Bezcenna pasja
W Towarzystwie Inicjatyw Twórczych „ę“ od paru lat dzielimy się naszymi doświadczeniami i czasem stajemy się akuszerami pomysłów innych. Wypracowaliśmy sposób pracy nad projektami, który pomaga w narodzinach różnych działań społeczno-kulturalnych. Tak pracujemy z naszymi „Młodymi menedżerami kultury“, seniorami z programu „Seniorzy w akcji“, animatorami. Pierwszy ruch, który wykonujemy, ma wektor skierowany do wewnątrz. Pytamy uczestników naszych warsztatów: Co cię interesuje? Co cię pochłania? Jaką masz pasję? Oczywiście, wiemy, że istotą projektów społecznych jest „robienie czegoś dla innych“, ale jesteśmy przekonani, że jedynie wówczas, kiedy projekt wyrasta z prawdziwej pasji lidera, ma szansę na powodzenie. Pasja zaprzęgnięta do realizacji choćby najtrudniejszego projektu gwarantuje to, co najważniejsze – autentyczność. Doświadczenia realizatorów projektów pokazują, że nie warto oglądać się na innych, wymyślać spektakularnych form pracy – na początek trzeba zajrzeć w siebie. Najlepsza jest prosta motywacja: skoro mam przez parę miesięcy poświęcać energię temu projektowi – niech, obok działania społecznego, mam frajdę, robiąc to, co lubię. Kiedy będzie ciężko, autentyczna pasja pozostanie i może pomóc czerpać siłę do działania. Zwłaszcza wtedy, kiedy dotykamy tematów trudnych, narażając się na niechęć czy niezrozumienie.


Niektórym liderom naszych projektów pasja wypełnia duży kawałek życia. Marta Kotlarska z „Akademii Pstryk“ jest artystką pracującą metodą fotografii otworkowej. To dla niej medium i sposób na życie, było więc oczywiste, że wykorzysta fotografię w pracy z dziećmi romskimi. Beata Maliszkiewicz często wraca do swojej niegasnącej miłości – teatru. Kiedy wspólnie z uczniami ze szkoły Towarzystwa Alternatywnego Kształcenia TAK zajęli się historią sławnego rabina z Opola, Leo Baecka, jasne było, że zwieńczeniem wszystkich działań będzie spektakl.
www.leobaeck.tak.opole.pl

Ucho na ludzi
W projektach podobnych do przedsięwzięć naszych tolerancyjnych ważnym, a wręcz najważniejszym punktem odniesienia są ludzie, z którymi pracujemy. Czy „złapią się” na nasz pretekst? Czy zarażą się naszą pasją? Może się uda, a może będziemy musieli poszukać wspólnie z nimi, dobrać metodę pracy specjalnie do ich potrzeb, przyzwyczajeń, marzeń? Przed takim wyzwaniem stanęła Elżbieta Ejsbrejner-Górska z łódzkiej świetlicy socjoterapeutycznej Stowarzyszenia „Słyszę Serce“. Do świetlicy przychodzi młodzież z Bałut, dzielnicy o złej sławie. Przemierzając codziennie swoją trasę nie wiedzieli, że przechodzą przez teren łódzkiego getta. Na pierwszych zajęciach Ela wyciągnęła jego mapę. Zaczęli rozmawiać. Zaprosiła trenerów do poprowadzenia warsztatu „Co to znaczy Inny?”: każdy z uczestników został na jeden dzień „wykluczony” (bo miał duże oczy lub jasne włosy, niski wzrost, krzywy uśmiech lub za duże stopy). Rozmawialiśmy o swoich odczuciach w trakcie naszych zebrań społeczności socjoterapeutycznych i nie były to łatwe rozmowy. Był płacz, wstyd, zażenowanie, gniew – wspomina Ela. Wiedziała, że musi dotrzeć do ich emocji. Jeździli na wycieczki, robili zdjęcia i filmy, zjedli kolację w żydowskiej restauracji. Ela nieustannie poszukuje takich form, których będą chcieli jej podopieczni. Uważnie nasłuchuje.
www.slyszeserce.org.pl

mbialek mbialek
(moderator)

16.10.09, 07:32

Metody i media w pracy z pamięcią 
Foremki działań
Od tego, w jakie foremki włożymy pomysł na działania, zależy ostateczny kształt, który nam się wyłoni. W projektach prowadzonych przez tolerancyjnych powracają pewne formy pracy. Być może mają większą od innych pojemność, może są bardziej elastyczne i można je dostosować do potrzeb konkretnej grupy czy społeczności. Jakie to formy i dlaczego się sprawdzają?

Mapa mojego miasta
Twórcy projektów dotyczących przeszłości stają przed dylematem, w jaki sposób uczynić ją atrakcyjną dla młodych ludzi. I często sięgają do detektywistycznego zacięcia młodzieży. Wiele inicjatyw zbudowanych wokół pomysłu tworzenia mapy nieistniejącego miasta zaczynało się od paru starych zdjęć i zadziwienia: To tak kiedyś wyglądał Sokołów, Siemiatycze, Szydłowiec? Gdzie stał ten budynek i co się w nim mieściło? I tak, po nitce do kłębka, rozpoczynały się poszukiwania.

Mapę nieistniejącego miasta można utkać na wiele sposobów. Realizatorzy projektu z Sokołowa Podlaskiego („Mapa mojego wielokulturowego miasta“, Fundacja Civis Polonus) zaczęli od zbierania starych zdjęć budynków i odkrywaniu ich historii, z czasem we wspomnieniach i relacjach pojawili się ludzie. W poszukiwaniach pomogli nauczyciele, regionaliści, lokalni pasjonaci historii. Na mapie stopniowo przybywało budynków: nieistniejąca synagoga, cukrownia, łaźnia, dom modlitwy. W Sokołowie animatorzy postawili też na multimedia – mapa ma formę atrakcyjnej wizualnie prezentacji we Flashu. Jest też świetnym punktem wyjścia do dalszych przedsięwzięć: na jej podstawie powstało kilka scenariuszy gier-wycieczek po wielokulturowym Sokołowie. Grupa młodych pracując przy mapie zdobyła wiedzę, która sprawiła, że zostali przewodnikami dla młodszych kolegów. Dużym sukcesem jest także to, że link do mapy można zaleźć na internetowej stronie urzędu miasta.

Podobne przedsięwzięcie, jednak na dużo większą skalę, przeprowadzili w Białymstoku animatorzy z Fundacji Uniwersytetu w Białymstoku Universitas Bialostocensis. Wykonali gigantyczną pracę, gromadząc informacje i wyznaczając szlak prowadzący przez najważniejsze miejsca dla kultury żydowskiej w tym mieście. Część z nich udało się oznaczyć tablicami. Opracowali przewodniki i mapy w wersji polskiej i angielskiej, dostępne w Internecie, na płytach CD i w postaci drukowanej.

Niezwykłą zaletą takiej formy pracy jest jej nieograniczona pojemność. Mapę można nieustannie poszerzać, dodając kolejne punkty, historie, zdjęcia, relacje, przedmioty. A także „obudowując“ działaniami: warsztatami, spotkaniami, wycieczkami, grami… W mapie pociągające jest także to, że może mieć bardzo różną formę – od kawałka papieru, przez modele, wydruki, malowidła, graffiti, przewodniki czy materiały multimedialne.
www. szlak.uwb.edu.pl
mapa.sokolowpodl.pl

Zespół filmowy
Film, jak mało które medium, ma w sobie wielką moc. Tak, jak łączy zmysły, łączy też ludzi, którzy przy jego powstaniu pracują. To przedsięwzięcie wymagające prawdziwego zaangażowania. Gra toczy się o dużą stawkę – gotowy film, nawet bardzo niedoskonały, przynosi poczucie spełnienia. Można go pokazać innym. Działania filmowe z młodymi ludźmi to jednak wielkie wyzwanie. Potrzebny jest czas, determinacja i wielka cierpliwość. Nie zawsze się to udaje. Wśród wielu przedsięwzięć społecznych, które wykorzystują film, dużym sukcesem była produkcja „Lemela i Cypy“, zrealizowana w Ulanowie przez lubelskie Stowarzyszenie Homo Faber. Jak opowiadają jego twórcy: Pomysł przyszedł sam. Podczas wakacyjnej podróży „Śladami Singera” usłyszeliśmy historię o objazdowym kinie, które, zatrzymując się w małych miasteczkach na Lubelszczyźnie, elektryzowało społeczność. Pomyśleli, że może warto odtworzyć tradycję kina objazdowego i pokazywać w nim film, który będzie mówił o przeszłości takich miasteczek. Takiego filmu nie było – więc postanowili go zrobić razem z młodzieżą. Scenariusz powstał w oparciu o opowiadanie Singera. To, co od początku zadziałało jak magnes na młodych ludzi, to założenie, że produkcja będzie przebiegała profesjonalnie. I tak: był prawdziwy casting, reżyser, operator, zadbano o szczegóły w kostiumach i scenografii. Film został profesjonalnie zmontowany, powstał iście hollywoodzki plakat. To sprawiło, że udział w przedsięwzięciu był nie tylko lekcją historii, ale też pociągającą przygodą. W kolejnym roku Stowarzyszenie Homo Faber zaproponowało działania filmowe młodzieży z Brzeźna koło Chełma.
www.hf.org.pl/lemelicypa/index.html
www.hf.org.pl/ao/index.php? 986

Pamięć fotograficzna
Fotografia jest modna. Odkąd stała się łatwo dostępna, projekty fotograficzne pojawiły się na dużą skalę różnego rodzaju przedsięwzięciach społecznych i edukacyjnych. Ale właśnie teraz, kiedy fotografia jest tania i daje natychmiastowe efekty, szczególnie trzeba dbać o sposób, w jaki jej używamy. Może stać się doskonałym medium, gdy poruszamy się po historii i pamięci – bo chwyta to, co niewyjaśnione, tajemnicze, niedostępne.

W projektach DLA TOLERANCJI dużym zainteresowaniem cieszyła się fotografia otworkowa. W takiej fotografii obiektyw zastąpiony zostaje małą okrągłą dziurką, przez którą do szczelnie wyciemnionego wnętrza (lub pudełka) wpadają promienie światła, przenosząc ze sobą obraz tego, co na zewnątrz. Marta Kotlarska z „Akademii Pstryk” o swoich projektach z użyciem fotografii otworkowej opowiada tak: Z doświadczenia wiem, że działania z camerą obscurą i fotografią otworkową bardzo dobrze sprawdzają się w różnych środowiskach. Dla mnie w pewnym sensie to praca na płaszczyźnie symboli. Wiadomość, jaką wysyłamy poprzez nasze spotkania można zamknąć w zdaniu: Macie niewiele, a jesteście w stanie dużo zrobić. Wystarczy zwykłe pudełko. Chęć, żeby podjąć jakiekolwiek działanie. Staramy się pokazywać dzieciom, że nie ma rzeczy dla nich niemożliwych. Że jedynym wyznacznikiem sukcesu jest ciężka praca wykonywana w sposób mądry i konsekwentny. Marta w swoim projekcie „Romski pstryk“ pracowała na cygańskich osiedlach w Szaflarach i w Nowym Sączu. Wspólnie ze swymi wspólpracownikami-Romami zaproponowała dzieciom opowiedzenie legend romskich za pomocą fotografii. Fotografia otworkowa ma w sobie coś magicznego. Zdjęcia są nieostre, nie można przewidzieć efektu końcowego pracy. Jest w tym coś bajkowego. Dzieci przeistaczały się w postaci z bajki – to działało mocno angażująco. Legendy to próba poszukania wartości pozytywnych, dumy z bycia Cyganem – dodaje Marta. „Zaraziła“ fotografią otworkową innych uczestników programu DLA TOLERANCJI. Otworki zawędrowały do Bodzentyna, gdzie okazały się sposobem na odtworzenie scen z pamiętnika Dawida Rubinowicza, i do Mężenina, gdzie ilustrowały opowieść Janusza Korczaka o Mojżeszu. Tajemnica, niedopowiedzenie stały się w tych projektach siłą fotografii – mocno działając na emocje i ćwicząc wyobraźnię w przenoszeniu się w czasie i przestrzeni.
www.akademiapstryk.pl
www.odnowica.neostrada.pl
www.platerow.org/mojzesz

Trudny teatr
Teatr wydaje się być medium łatwym i dostępnym. Nie jest tu potrzebny, jak w wypadku filmu, drogi sprzęt – w zasadzie wystarczy parę osób, tekst, scenografia. Nic bardziej błędnego. Dobry teatr jest niesłychanie wymagający. Jeśli chcemy w nim zmierzyć się z przeszłością, opowiedzieć o trudnych relacjach polsko-żydowskich, pokazać świat innej kultury – jesteśmy narażeni na dosłowność i kicz. Czy na pewno dzieciom grającym w spektaklach Żydów trzeba przyklejać pejsy? Czy musi lecieć z taśmy gotowa „żydowska“ muzyka? Czy aktorów, niezależnie od ich wieku i doświadczeń, można potraktować poważnie?

To może się udać. Świetnym przykładem jest tu projekt „Razem i osobno“ suwalskiej Fundacji Miasto. Olga i Adam Pogorzelscy zaprosili do spotkania z teatrem ludzi z artystycznym zacięciem: piszących, śpiewających, wrażliwców. Młodzież i dorosłych. Od początku poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Na warsztat wzięli „Dybuka” Szymona An-skiego, a do współpracy zaprosili współczesnego izraelskiego twórcę teatru, malarza i scenarzystę, Awiszaja Hadariego. Pracę na scenie poprzedziły długie godziny czytania tekstu i rozmów. Tekst „Dybuka“ zachęcił aktorów do poszukiwań, kazał dowiedzieć się więcej o kulturze żydowskiej. Działaniom teatralnym towarzyszyły pokazy filmów i warsztaty muzyczne, prowadzone w małym studiu w domu kultury – zabawa motywami klezmerskimi wzbogaciła spektakl o oryginalną oprawę dźwiękową. Praca z profesjonalnym reżyserem, długie rozmowy, zdobywanie wiedzy, doprowadziły do stworzenia poruszającego spektaklu.
www.fundacjamiasto.org

mbialek mbialek
(moderator)

27.10.09, 08:39

Jeszcze parę pomysłów na pracę z pamięcią
Supełki historii
Kiedy pojawia się temat poszukiwania tożsamości miejsca, wcześniej czy później (raczej wcześniej) animatorom przychodzi do głowy prosty, wydawałoby się, pomysł: zapytajmy tych, którzy jeszcze pamiętają, jak to było przed wojną. Metoda „oral history“, czyli zbierania historii mówionej, jest coraz częściej wykorzystywana w projektach edukacyjnych i społecznych. Najczęściej grupa młodych ludzi, a nawet dzieci, wybiera się wspólnie z opiekunem lub sama (!) do starszej osoby z pytaniem i prośbą: niech Pan/Pani opowie mi….Od tego, jak do tych opowieści przygotowani zostaną młodzi ludzie zależy, czy spotkanie będzie dla nich piękną przygodą, czy męką wysłuchiwania nudnych historii albo wręcz traumatycznym spotkaniem z odkurzoną pamięcią.

Bożena Szroeder z Ośrodka Pogranicze w Sejnach, autorka znanego projektu „Kroniki Sejneńskie”, opowiedziała uczestnikom naszego programu trudną historię. Zbierając w Sejnach opowieści, które potem przerodziły się w spektakl, trafiła z grupą dzieci do uroczej starszej pani. Która z uśmiechem na twarzy zaczęła opowieść o głupich Litwinach i Żydach porywających dzieci… Tego, jak trudno było potem rozmawiać i pracować z dziećmi, nie trzeba chyba tłumaczyć. Nic nie pomaga tak bardzo poczuć historii jak czyjaś żywa pamięć. Ale właśnie przez tę moc taki kontakt może też wywołać wielkie spustoszenie. Dlatego tym, co wyróżnia dobre projekty zbierania historii jest jak najlepsze przygotowanie do zadawania pytań. Żeby umieć pytać, trzeba dobrze wiedzieć, o co i kogo chcemy pytać i co zrobimy z opowieściami. Im bardziej precyzyjny jest nasz cel, im większa wiedza – tym lepiej.

W takich przedsięwzięciach przydaje się warsztat antropologa, socjologa i dziennikarza. W ramach projektu „Laboratorium etnograficzne Podlascy Żydzi – trudna pamięć“ (Białoruskie Zrzeszenie Studentów, Białystok) licealna młodzież białoruska prowadziła pod okiem opiekunów (etnografów, historyków, filologów, socjologów) wywiady etnograficzne w kilku miejscowościach Podlasia (m.in. w Orli, Narewce, Kleszczelach). Wyjście w teren poprzedzone było warsztatami wprowadzającymi młodzież w tematykę żydowską, zwłaszcza w historię Żydów na wschodniej Białostocczyźnie. Wiedza socjologiczna przydała się także autorom projektu „Supełek“ z Fundacji Uniwersytetu w Białymstoku. Pomyśleliśmy, że spróbujemy wspólnie z młodzieżą odtworzyć to, jak starsi ludzie pamiętają Michałowo. Ta pamięć od początku bardziej interesowała nas od rzeczywistej, „obiektywnej” historii. Zadaliśmy sobie pytanie, jakie mechanizmy rządzą naszą pamięcią – opowiada Katarzyna Niziołek. Do projektu zaprosili nauczycieli i dzieci. Zorganizowali spotkania i wstępne warsztaty, a potem ogłosili konkurs na reportaż z przeszłości i mapę pamięci Michałowa. Dzieciaki pracowały, zbierały opowieści, odwiedzały starych mieszkańców wsi. Agnieszka Tarasiuk, która prowadziła jedne z zajęć, podkreśla: Przyglądam się dzieciom, patrzę, na co są gotowe, co chciałyby jeszcze zrobić ze swoimi poszukiwaniami historii. Chcę ich też uwrażliwić na to, że wspólne życie ludzi różnych kultur czasami bywało trudne.

Małe miasteczko można łatwiej objąć jedną opowieścią. W przypadku dużych miast pomaga wybranie jakiegoś fragmentu rzeczywistości, którym chcemy się zająć. I tak w Radomiu Zbigniew Wieczorek, polonista z liceum, niestrudzenie od lat razem z uczniami odtwarza historię żydowskiego Gimnazjum Towarzystwa „Przyjaciół Wiedzy”, które mieściło się na tej samej ulicy, co ich szkoła. Szukają wszelkich informacji o uczniach i nauczycielach Gimnazjum. Działa strona internetowa, gdzie publikowane są nazwiska i krótkie noty biograficzne, czasem ze zdjęciami. Podobnym tropem poszła Dorota Kaniewska, odtwarzając wspólnie z młodzieżą historię jednej z łódzkich kamienic. Takie projekty wzorują się na mistrzach reportażu. Hanna Krall podczas zbierania materiału wielką wagę przywiązuje do rzeczy materialnych, tych, których można dotknąć – Zdjęcie, stary but, kawałek cegły, pogięta, mosiężna wizytówka z nieistniejących drzwi . Liczą się dla niej przedmioty zapamiętane przez bohaterów – lalka, koraliki, odcień śniegu. Kiedy w „Fotelu”(„Dowody na istnienie”) pisałam o babci z bezwładnymi nogami, która wstała ze swojego fotela, musiałam koniecznie dowiedzieć się, jakiego koloru był ten fotel. Dzwoniłam do wnuka za ocean, błagałam, żeby sobie przypomniał, musiałam to wiedzieć” . Szczegół, według Krall, zwiększa szanse na metaforę. A w projektach społecznych pozwala bardziej poczuć niż tylko poznać inną rzeczywistość.

Zbieranie historii to często niekończący się projekt. Raz zarażeni bakcylem opowieści, często drążą dalej i odkryciami tej archeologii pamięci chcą się podzielić z innymi. I wtedy pozostaje znowu poszukiwanie formy, poprzez którą opowieści mogłyby być usłyszane: czy będzie to tylko publikacja, czy może film, działanie podwórkowe, spektakl, wspólne słuchanie przy świecach…
www.bas.bialystok.prv.pl

www.gimnazjum.website.pl
www.wdk.pl

Wspólne święto
Jak jeszcze można oswajać się z innością, jeżeli nie chcemy zatopić się tylko w przeszłości, a zależy nam na bliskim i żywym kontakcie z ludźmi? Kluczem może być wspólne święto – poszukanie prostego, dostępnego spoiwa. Z takiego poszukiwania wyrósł projekt „Muzyki Wojsławickie“ Stowarzyszenia Panorama Kultury. Z zebranych opowieści starych ludzi wyłoniła się prosta potrzeba: kiedyś w Wojsławicach były tańce, śpiewy… a teraz nic. To była dla twórców projektu inspiracja do otwarcia cerkwi, synagogi i domu kultury. I w każdym z tych miejsc rozbrzmiała inna muzyka: pieśni cerkiewne, żydowskie piosenki, polska muzyka tradycyjna. Na koniec wszyscy bawili się przy dźwiękach ludowej kapeli. Wojsławice tętniły życiem.

Korczmin to wieś tuż przy granicy z Ukrainą, która ma prawdziwy skarb – najstarszą na Lubelszczyźnie drewnianą cerkiew greckokatolicką. Kiedy w 1951 roku wieś przedzieliła granica, po polskiej stronie została opuszczona cerkiew, a po ukraińskiej cudowne źródełko. Ksiądz Stefan Batruch z Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza wpadł na pomysł, by święto Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, które kiedyś łączyło wyznawców różnych religii, znów symbolicznie połączyło obie wsie. I tak co roku od 2003 na podkorczmińskich łąkach organizowane jest tymczasowe przejście graniczne, by podzielona wieś mogła znów być razem. Jest religijna procesja, są modlitwy, koncerty i wzruszające spotkania. Państwo Hawrylukowie przyjechali z Elbląga – pan Danyło urodził się w Korczminie, w 1947 roku został wysiedlony na Pomorze, a jego rodzina została na Ukrainie. Piszą do siebie listy, ale nie widzieli się wiele lat. W Korczminie, po przejściu na ukraińską stronę, spotykają bliskich. Święto ma jednoczącą moc.
www.pk.org.pl
www.korczmin.pl

mbialek mbialek
(moderator)

27.10.09, 08:54

PUBLIKACJA. TOLERANCYJNI. TO SIĘ DZIEJE! Już wkrótce.
Już wkrótce ukaże się publikacja podsumowująca doświadczenia programu "Dla tolerancji" prowadzonego przez Fundację Batorego i Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę". Tymczasem można przeczytać już pierwsze wywiady z Tolerancyjnymi. Zapraszamy: http://www.tolerancyjni.org.pl/publikacja.html

mbialek mbialek
(moderator)

29.12.09, 09:59

Niebo nie jest niebieskie - wywiad z Elżbietą Górską ze Stowarzyszenia Słyszę Serce
Jak rozmawiać o tych, których z mapy miasta wykluczyła historia z tymi, którzy sami mierzą się ze społecznym wykluczeniem? Podopieczni Socjoterapeutycznej Świetlicy Środowiskowej „Słyszę Dzieciaka” od 2006 roku odkrywają swoje miasto, szukając w nim śladów dawnych żydowskich, rosyjskich i niemieckich mieszkańców. I co ważniejsze – krok po kroku oswajają Innego. W projekcie bierze udział niewielka, ok. 10-cio osobowa grupa młodzieży w wieku od 12 do 18 lat. To praca nastawiona na proces. Pierwszy etap projektu „Mozaika” wprowadza ich w kulturę żydowską: poznają historię, symbolikę, kuchnię, odwiedzają łódzki cmentarz żydowski, jadą do Zamościa. Biorą aparaty fotograficzne i odkrywają, że obiektyw odsłania przed nimi zupełnie nową twarz ich miasta – podwórek, uliczek i placów, które znali na pamięć. Te zdjęcia można obejrzeć na wystawie, projekt prezentowany jest również w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego. Spotykają się też z piłkarzami Widzewa i rozmawiają z nimi nie tylko o piłce nożnej, ale i o konkurencji, tolerancji, antysemickich obelgach obecnych na co dzień w języku stadionowych chuliganów. Przez cały projekt trwają warsztaty „Co znaczy inny?”. Każdy z uczestników kolejno wciela się w rolę wykluczonego, są emocje, długie rozmowy i coraz głębsze rozumienie mechanizmów prowadzących do dyskryminacji. W kolejnym roku projekt ewoluuje, grupa podopiecznych świetlicy tym razem wędruje śladami kultury rosyjskiej. To już trochę inne dzieciaki, bogatsze o doświadczenia poprzedniej pracy, słowa „Żyd” nie używają.już jako obelgi. Margines przyswajalności tego, co inne i niezrozumiałe powiększa się. Latem wyjeżdżają na Podlasie, gdzie pod opieką Beaty i Marcina Korniluków ze Stowarzyszenia „Ruch na Rzecz Ziemi” poznają prawosławie, odwiedzają m.in. Grabarkę i odpust w Siemiatyczach. W Łodzi odwiedzają cmentarz prawosławny i cerkiew, szukają „śladów Wschodu”. W Muzeum Miasta Łodzi biorą udział w lekcjach historycznych, czytają wiersze Puszkina, Majakowskiego, słuchają Okudżawy. Sami prowadzą warsztaty na temat wielokulturowości i tolerancji oraz historii Łodzi dla dzieci ze świetlic Centrum Wsparcia Terapeutycznego i Pogotowia Opiekuńczego. Trzecia odsłona „Mozaiki”: „Mozaika i dialektyka, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o Niemcach , ale nie zdążyłeś zapytać Hegla, Nietzschego
i Ulrike Meinhof” rusza w 2008. Uczestnicy projektu poznają niemiecką genealogię nazwisk, nazw i zwyczajów spotykanych w Łodzi, odwiedzają poniemieckie miejscowości. Latem biorą udział w festiwalu „Wioska Teatralna” w Wegajtach, a pół roku później odwiedzają ich poznani tam artyści z albańskiego teatru lalek. Odbywa się cykl warsztatów
z zakresu poszanowania praw człowieka i odmienności. Pękają kolejne bariery. Wie o tym Elżbieta Ejsbrejner-Górska, wychowawczyni i kierowniczka Świetlicy, która od początku obserwuje swoich podopiecznych i jak nikt inny widzi zmiany, jakie w nich zachodzą.
Wywiad z Elżbietą Górską ukaże się wkrótce w publikacji "Tolerancyjni. To się dzieje".

mbialek mbialek
(moderator)

29.12.09, 10:08

Lista (nie)obecności - wywiad ze Zbigniewem Wieczorkiem polonistą z radomskiego liceum
Była w Radomiu szkoła – żydowskie Gimnazjum Koedukacyjne Towarzystwa Przyjaciół Wiedzy przy ulicy Kilińskiego 13. Jest w Radomiu szkoła – VI Liceum Ogólnokształcące im. Jana Kochanowskiego. Ulica
ta sama, parę numerów dalej. Dwoje nauczycieli liceum, Zbigniew Wieczorek i Iwona Grześkiewicz, zaprosiło swoich uczniów do poznania historii tej sąsiedniej, nieistniejącej już szkoły. Od 2005 roku nazwisko po nazwisku odtwarzają tożsamość nauczycieli i uczniów żydowskiego gimnazjum. Kiedy przystępują do Programu DLA TOLERANCJI, ta lista obecności już żyje, do nazwisk dodawane są krótkie noty i fotografie.
Odbył się już także uroczysty apel na podwórzu szkoły żydowskiej w 90. rocznicę jej powstania. Były władze Radomia, sztandary radomskich szkół. Radomskie Towarzystwo Naukowe zorganizowało sesję naukową
o przedwojennej żydowskiej społeczności miasta. Mają miejsce pokazy wielkoformatowego obrazu Grzegorza Kwietnia Szalom. W „Laboratorium Kilińskiego” bierze udział grono nauczycieli i uczniów z klas humanistycznych VI LO. Na projekt składa się kilka bloków. Pierwszy: „Jestem – odbudowa świadomości istnienia społeczności żydowskiej w Radomiu” skierowany jest do obecnych mieszkańców budynku
dawnej szkoły i szerzej, do całej społeczności radomian. Tak jak na lekcji uczniowie krótkim „Jestem!” zaznaczają swoją obecność, tak
podkreślana jest obecność dawnych mieszkańców miasta. Zbierane są relacje i wspomnienia o szkole, przybywa nazwisk na gimnazjalnej liście obecności-nieobecności. W ramach „Historii mojej ulicy” trwają prace archiwizacyjne. W plenerze malarsko-fotograficznym biorą też udział uczniowie Liceum Sztuk Plastycznych – łącznie ok. 150 młodych ludzi poznaje jedną ulicę, jedną szkołę. Swoich radomskich rówieśników odwiedza młodzież z Izraela. Zbigniew Wieczorek i Iwona Grześkiewicz jadą tam zbierać świadectwa od żyjących jeszcze uczniów Gimnazjum.
Rozmawiają z nimi o ich szkole, o ich Radomiu.
18 kwietnia 2008 ulicami Radomia idzie Marsz Pamięci. Uczniowie przechodzą symboliczną drogę od żydowskiego Gimnazjum na Kilińskiego do centrum dawnego getta i dalej do Resursy Obywatelskiej. Otwarta zostaje wystawa dokumentów „Getto w Radomiu”. Jest też podróż w czasie. Najprawdziwsza. To projekcja 40-minutowego przedwojennego filmu, pokazującego ówczesną żydowską społeczność Radomia – tłumy na ulicach, przed synagogą, domem sierot, szpitalem. W centrum
miasta zawieszone zostają banery informujące o wystawie, z notą o liczbie radomskich Żydów sprzed wojny, w jej trakcie i po 1945. Cały czas żyje strona www.gimnazjum.website.pl. Jeśli zliczyć uczestników
happeningów, wystaw, projekcji, przechodniów zatrzymujących wzrok na banerach, gości odwiedzających stronę internetową, uzbiera się kilkanaście tysięcy. Odczytujących w myślach: „Ajfer Jakub. Baum Szewka. Bergajzen Leon…”.
Wywiad ze Zbigniewem Wieczorkiem ukaże się wkrótce w publikacji "Tolerancyjni. To się dzieje!"

mbialek mbialek
(moderator)

29.12.09, 10:17

Rzuciłam kamyczek w kosmos - wywiad z Krystyną Nowoakowską ze Stowarzyszenie na Rzecz Odnowy Wsi Odnowica
Założyciele Stowarzyszenia na rzecz Odnowy Wsi „Odnowica” przenoszą się do Dąbrowy Dolnej koło Bodzentyna w połowie lat 90. Mają potrzebę
działań związanych z kulturowym dziedzictwem tego miejsca, z jego pamięcią. Okazja pojawia się sama, to pamiętnik żydowskiego chłopca z Krajna, który po przesiedleniu do getta w Bodzentynie, w zwykłych
szkolnych zeszytach pisze o sobie i świecie, w który go wrzucono. Dawid Rubinowicz zostaje przewodnikiem po żydowskim Bodzentynie. Najpierw powstaje projekt „Pamiętnik”. Dwunastka dzieci, uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum, czyta Pamiętnik Dawida Rubinowicza. Krystyna Nowakowska, prezes „Odnowicy”, zaprasza do współpracy fotografkę Martę Kotlarską. Dzieci uczą się wykonywać aparaty do fotografii
otworkowej i robią nimi zdjęcia – ilustracje do wybranych fragmentów Pamiętnika. To pozwala trochę oswoić się z tematem. Podczas wędrówek po Bodzentynie trafiają na zaniedbany kirkut. Z warsztatami
przyjeżdża Monika Krajewska, opowiada o symbolice macew, uczy wycinanki i kaligrafii żydowskiej. Wykonane przez dzieci prace prezentowane
są na wystawie w bodzentyńskim gimnazjum.
„Pamiętnik” otwiera działania wokół tematyki żydowskiej. Rodzi się pomysł przeniesienia go na scenę. Do projektu zostają zaproszeni Dorota
i Artur Anyżowie, którzy reżyserują spektakl; Ewa Karasińska-Gajo prowadzi warsztaty tańca żydowskiego, młodzi aktorzy przygotowują kostiumy i scenografię. Na krótko przed premierą młodzież odwiedza
jeszcze Teatr Wiejski w Węgajtach, gdzie również bierze udział w warsztatach. Równolegle rozpoczynają się prace porządkowe na kirkucie. Ogromną rolę odgrywa proboszcz, ks. Leszek Sikorski – z ambony
namawia mieszkańców do włączenia się i pomocy. Pomagają. 27 i 28 września 2008 to w Bodzentynie pierwsze Dni Dawida Rubinowicza. Rozpoczyna je wędrówka śladami chłopca i jego przedwojennego
świata, prowadzona przez Stefana Rachtana. Jest koncert i nauka tańców, pokazywane są fotografie dokumentujące prace na bodzentyńskim kirkucie.
Premierę spektaklu poprzedza katolicka msza w intencji pomordowanych w Treblince Żydów. Niezwykłym gościem tych wydarzeń jest Max Szafir, mieszkający w Szwecji Żyd urodzony w Bodzentynie. Spektakl
przyciąga tłumy. Wieczór kończy się spotkaniem z Tovą Ben-Zvi i jej opowieściami o tradycjach żydowskich, wspomnieniami mieszkańców Bodzentyna i wspólnym śpiewaniem piosenek. II Dni Dawida Rubinowicza, w sierpniu 2009, organizują wspólnie: nowo
powstałe Towarzystwo Dawida Rubinowicza, Towarzystwo Przyjaciół Bodzentyna, Stowarzyszenie „Odnowica” i Stowarzyszenie im. Jana Karskiego, przy współdziałaniu parafii rzymskokatolickiej oraz Urzędu
Miasta i Gminy w Bodzentynie. Dzieje się coraz więcej.
Wywiad z Krystyną Nowakowską wkrótce ukaże się w publikacji "Tolerancyjni. To się dzieje!"

mbialek mbialek
(moderator)

24.03.10, 12:50

„Warto pamiętać” – otwarty nabór projektów do II edycji Programu
Małopolski Instytut Kultury, jako koordynator II edycji Programu „Warto pamiętać”, poszukuje instytucji partnerskich z terenu Małopolski do realizacji projektów edukacyjnych, kulturalnych i artystycznych, upamiętniających ważne rocznice przypadające na rok 2010. Projekty te powinny:
• integrować mieszkańców Małopolski w oparciu o dziedzictwo historyczne oraz tworzyć warunki do dialogu międzypokoleniowego,
• wspomagać budowanie postaw nowoczesnego patriotyzmu i aktywności mieszkańców Małopolski w oparciu o pamięć i historię,
• wspierać działalność badawczą i naukową w obszarze dziedzictwa historycznego związanego z ww. rocznicami. Propozycje projektów należy składać na formularzu zamieszczonym na stronie www.wartopamietac.info. Tam również znajduje się Regulamin Programu „Warto pamiętać” 2010 wraz z opisem wymogów formalnych, kryteriów merytorycznych oraz zasad współpracy.
Termin nadsyłania propozycji upływa dnia 16 kwietnia 2010 r.

Kontakt:
Zofia Noworól, tel. 012 422 18 84, w godz. 9.00-16.00
Piotr Knaś, tel. 012 422 18 84, pon.-czw. w godz. 10.00-18.00

mbialek mbialek
(moderator)

24.03.10, 12:54

Brama Grodzka zaprasza na konferencję "Razem przeciwko antysemityzmowi"
Nawiązując do liczącej ponad dwa lata inicjatywy na rzecz przeciwdziałania i zapobiegania zjawisku antysemityzmu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" zapraszają do
udziału w konferencji "Razem przeciwko antysemityzmowi". Odbędzie się ona dnia 19 kwietnia w Lublinie, w siedzibie Ośrodka, przy ul.
Grodzkiej 21.


Witold Dąbrowski
witek@tnn.lublin.pl
Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"
20 - 112 Lublin, ul. Grodzka 21 tel. 815325867, fax 815346110
www.tnn.pl, e-mail teatrnn@tnn.lublin.pl

RAZEM PRZECIWKO ANTYSEMITYZMOWI
19 kwietnia, Lublin, siedziba Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, ul. Grodzka 21
Planowany program konferencji:

9.30 - 10.00 rejestracja, kawa
10.00 powitanie uczestników przez dyr. Macieja Kozłowskiego (MSZ)
10.15 Debata 1: praktyczne formy walki z antysemickim graffiti (wprowadzenie do dyskusji: autorzy projektu “Przestrzeń Miasta”)
11.15 Debata 2: antysemityzm stadionowy – dlaczego tak niewiele się zmienia (wprowadzenie do dyskusji: Stowarzyszenie “Nigdy Więcej”)
12.15 Debata 3: Antysemityzm w sieci – jak reagować? (wprowadzenie do dyskusji: Stowarzyszenie “Nigdy Więcej”)
13.15 - 14.00 Obiad
14.00 Debata 4: Możliwości działania władz samorządowych przeciwko antysemityzmowi i innym przejawom rasizmu (wprowadzenie do dyskusji: przedstawiciele Urzędu Miasta Lublin, FODŻ, EKOSAN - Sandomierz)
15.00 Podpisanie deklaracji o utworzeniu koalicji przeciwko antysemityzmowi
15.45 Podsumowanie i zakończenie konferencji
16.00 Udział w plenerowym działaniu "Listy do Henia"

Zgłoszenia do udziału w konferencji prosimy wysyłać na adres Witolda Dąbrowskiego z Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN": witek@tnn.lublin.pl Organizatorzy zapewniają uczestnikom obiad w trakcie konferencji. Nie zapewniają zwrotu kosztów podróży.

Proponujemy, aby poniższy, zwięzły tekst stał się punktem wyjścia do napisania wspólnej deklaracji (uwagi zainteresowanych mile widziane):
DEKLARACJA O UTWORZENIU KOALICJI PRZECIWKO ANTYSEMITYZMOWI
1. Koalicja jest zrzeszeniem nieformalnym, bez osobowości prawnej, bez rejestracji, bez formalnego członkostwa
2. Podpisanie deklaracji jest równoznaczne z wolą przystąpienia do koalicji
3. Uczestnicy koalicji wyrażają wolę informowania zrzeszonych organizacji o podejmowanych działaniach na rzecz przeciwdziałania antysemityzmowi
4. Uczestnicy koalicji wyrażają wolę podejmowania pewnych działań w sposób skoordynowany wedle uznania inicjatorów
"Listy do Getta" ("Listy do Henia")
W marcu 2001 roku, w kolejną rocznicę początku likwidacji lubelskiego getta, z Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” wysłano kilkadziesiąt listów na przypadkowo wybrane, nieistniejące już adresy przedwojennego Miasta Żydowskiego – do jego nieżyjących mieszkańców. Oczywiście listy nie mogły dotrzeć do adresatów – wracały z urzędowymi adnotacjami: „adresat nieznany”, „nie ma takiego adresu”. Poprzez takie działanie chcieliśmy dotknąć pustki, jaka powstała po mieście żydowskim.
Od roku 2002 wśród adresatów wysyłanych listów pojawił się też jeden wyjątkowy – Henio Żytomirski – żydowski chłopczyk urodzony w 1933 roku w Lublinie. Henio zginął na Majdanku w listopadzie roku 1943. Jego historię udało się częściowo odtworzyć – zachowały się zdjęcia Henia z każdego roku jego życia. W roku 2005 zdecydowaliśmy, aby działanie to było widoczne również w przestrzeni miasta. Dlatego dokładnie w miejscu, w którym zrobiono Heniowi ostatnie zdjęcie, ustawiana jest właśnie ta fotografia. Stoi tam również stolik, przy którym można napisać list do Henia czy też do innej wybranej z listy osoby.
W sumie: 9  
« Maj 2012 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo