Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]

Jak być kochanym (przez czytelników) - Magdalena Miecznicka

A może ostatnie dwudziestolecie należy do pisarzy, którzy wiedzą, jak być kochanymi przez czytelników? Istnieje coś takiego jak seksapil literacki i kto go ma, nie zginie nawet w czasach, kiedy skończyły się państwowe stypendia.

Wielbionym pisarzem jest niewątpliwie Jerzy Pilch. Istnieje on w świadomości czytelników jako autor słynnej Pilchowej frazy, która wiedzie podwójny żywot. Po pierwsze w śmiesznych, barokowych felietonach, publikowanych od lat w prasie (obecnie w „Dzienniku”). Po drugie w powieściach i opowiadaniach. Pilch przechodzi do historii dwudziestolecia jako: kochanek („Spis cudzołożnic”), alkoholik („Pod Mocnym Aniołem”), kibic futbolu oraz polskiego papieża, a także wiślański ewangelik.

Czytelnicy wielbią też Andrzeja Stasiuka, który już od swojej debiutanckiej powieści więziennej „Mury Hebronu” pokazał się jako prawdziwy mężczyzna polskiej literatury. Stasiuk próbuje zamienić Europę Środkową w swojski dom, który tym różni się od Zachodu, że jest brudniejszy, zacofany cywilizacyjnie, lecz także jakoś prawdziwszy („Jadąc do Babadag”). Wielu ludziom ta wizja bardzo odpowiada.

Wiernych wyznawców ma też Olga Tokarczuk, która potrafi pięknie opowiadać baśnie. „Podróż ludzi Księgi” i inne jej książki nie tylko pozwalają uciec od rzeczywistości, lecz robią to w sposób nowoczesny – za pomocą realizmu magicznego, New Age’u i postmodernistycznych teorii.

Natomiast „Madame” Antoniego Libery (1998) podawana jest przez czytelników za wzór powieści, na jaką czekają. Choć z popularnością jak z miłością – nigdy do końca nie wiadomo, skąd się bierze i jak gaśnie – można spekulować, że sukces książki wynika z następujących czynników: po pierwsze jest to powieść „normalna”, a nie eksperymentalna. A po drugie opowiada o romansie, nie tylko z literaturą Zachodu, która jest konikiem Libery, lecz także z pewną nauczycielką francuskiego… Jak wiadomo, wśród książek, które zrobiły prawdziwą światową karierę (jeśli nie liczyć kryminałów), nie ma ani jednej, która nie traktowałaby o miłości.

Dodajmy, że dla Warszawy odzyskany został w ostatnich latach pisarz kultowy Janusz Głowacki, który w kawiarni w Czytelniku bywa teraz częściej niż w Nowym Jorku. Autobiograficzna książka „Z głowy” przypomniała polskim czytelnikom humor i talent do absurdu, w których Głowacki kształcił się w legendarnym SPATIF-ie.

No i na koniec Janusz Krasiński. Choć wiernych czytelników nie ma jeszcze aż tylu, co poprzednicy, to jego czterotomowy cykl powieściowy („Na stracenie”, „Twarzą do ściany”, „Niemoc” oraz „Przed agonią”) pozwala bez nudy śledzić, jak żyli pisarze w trudnych czasach peerelu.

Dziedzina sztuki : Literatura
Autor : Magdalena Miecznicka
Licencja : CC BY-NC-SA

Dodaj komentarz:

Nick:
E-mail:
Treść:
Wpisz tekst z obrazka: CAPTCHA Image

Inny obrazek


Komentarze:

22.09.2009, 23:45

Miło usłyszeć(przeczytać) o Januszu Krasińskim, który jest totalnie przemilczany...Jego książki winny być dostępne w każdej bibliotece i księgarni. Gdy parę tygodni temu w jednej z bobliskich bibliotek zapytałam o Krasińskiego, to oczywiście mogłam dostać jedynie Zygmunta; o Januszu pani słyszała po raz pierwszy. Przykre, bo to literatura najwzszych lotów. Przed tym pisarzem i przed tym człowiekiem chylę czoła. Po przeczytaniu jego ostatnich książek nie można pozostać obojetnym.

19.09.2009, 08:19

Jestem wdzięczny p. Magdalenie Miecznickiej za przywołanie w tym miejscu twórczości p. Janusza Krasinskiego i podanie jako przykładu czterotmowego cyklu powieściowego. Autorka zauważyła, że Janusz Krasiński " wiernych czytelników nie ma jeszcze aż tylu, co poprzednicy". A dlaczego nie ma. Proszę sprawdzić w ilu bibliotekach publicznych te tytuły są w tych duzych i w tym mniejszych. I warto choć przez chwilę zastanowić się dlaczego tak jest. Bo w tym kontekście znalezienie się autora "Na stracenie" w tym artykule, w tym samym towarzystwie, wraz z Jnauszem Głowackim, Jerzym Pilchem i Andrzejem Stasiukiem odczytuje jako swoisty żart, czy też przewrotny, podany z zamysłem przekaz. Szczególnie, gdy przeczyta się dwa piersze zdana autorki. Nie wiem ilu czytelników wchodzi na stronę Kongresu Kultury i czyta teksty p. Magdaleny Miecznickiej, ale być może wielu po raz pierwszy dowie się o pisarzu Januszu Krasińskim. Obym się mylił. Zresztą nie chodzi o tych, którzy tu zaglądają, tylko o tych zwyczajnych czytelników, którzy chcą przeczytać dobrą powieść, czekają aby media, bibliotekarki im zaproponowały to, ale czy media i bibliotekarki zaproponują zwyczajnemu czytelnikowi cykl p. Janusza Krasińskiego czy inne jego utwory. Wiemy przecież , jakie mechanizmy rządzą reklamą książki, co jest kreowane, wpychane na siłę, drugie jest przemilczane. Swoimi dwoma zdaniami o Januszu Krasińskim, Magdalena Miecznicka wyjęła jedną cegłę z muru tego przemilczania. Dziękuję. Bibliotekarz z miasta Łodzi

« Lipiec 2017 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo