Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Metody: Jak nie robić złego teatru z dziećmi i młodzieżą?

Zajęcia teatralne, kółko teatralne, teatr „Zielona Gąska”….W niemal każdym ośrodku kultury, szkole, świetlicy – podejmuje się próby pracy z dziećmi i młodzieżą za pomocą teatru. Teatr wydaje się być prostą i dostępną formą pracy. Ot – dobry tekst, scena, kostiumy – wydawałoby się, że tego może podjąć się każdy. Nic bardziej błędnego. W dziesiątkach miejscowości od lat oglądam zły i nieudolny teatr robiony z dziećmi i młodzieżą. Powtarzalny niczym szkolna akademia, nudny, trącący myszką i pachnący kurzem. Nigdy nie zapomnę uczestnika jednego z naszych projektów – 10-letniegoTomka z Szydłowca. Na naszych zajęciach najzdolniejszy aktor, odtwórca trudnej roli żydowskiego chłopca w „Balladzie o Szydłowcu” – wrażliwy, niezwykły. Jakże wielkie było nasze zdziwienie, kiedy Tomek zaprosił nas na szkolne przedstawienie, w którym grał….drzewo. Przez 1,5 godziny w za małych butach ze łzami w oczach trzymał kawał tektury. Jak nie robić złego teatru z dziećmi i młodzieżą? Jak uniknąć pułapek? Jak nie zmarnować szansy na niezwykłą lekcję wrażliwości? Zapraszam do rozmowy.

W sumie: 12 «12»

mbialek mbialek
(moderator)

18.08.09, 13:15

Zły teatr
W dziesiątkach miejscowości od lat oglądam zły i nieudolny teatr robiony z dziećmi i młodzieżą. Powtarzalny niczym szkolna akademia, nudny, trącący myszką i pachnący kurzem. Nigdy nie zapomnę uczestnika jednego z naszych projektów – 10-letniegoTomka z Szydłowca. Na naszych zajęciach najzdolniejszy aktor, odtwórca trudnej roli żydowskiego chłopca w „Balladzie o Szydłowcu” – wrażliwy, niezwykły. Jakże wielkie było nasze zdziwienie, kiedy Tomek zaprosił nas na szkolne przedstawienie, w którym grał….drzewo. Przez 1,5 godziny w za małych butach ze łzami w oczach trzymał kawał tektury.
Jak nie robić złego teatru z dziećmi i młodzieżą? Jak uniknąć pułapek? Jak nie zmarnować szansy na niezwykłą lekcję wrażliwości? Zapraszam do rozmowy.

lubazarembińska lubazarembińska

18.08.09, 13:24

„ Czy pani mogłaby trzymać domek ….
….drzewko lub inny element scenograficzny w trakcie trwania przedstawienia?”. To pytanie najczęściej zadaję instruktorkom i nauczycielkom, które prezentują spektakle przedszkolne, szkolne czy z domów kultury z udziałem małych dzieci. To są sytuacje, w których w trakcie trwania co najmniej 30 minut prezentacji, część występujących dzieci trzyma dekoracje i przeważnie mali aktorzy nie mają innych konkretnych zadań aktorskich. Proponuję wówczas przewrotnie, by reżyserki grały np.”lasek”a dziecko włączało płytkę CD z muzyką. Ostatnio oglądałam na regionalnym przeglądzie kilkanaście przedstawień i w większości dzieci były unieruchomione na scenie; czekały po kilkanaście minut, by zaśpiewać jedną czy dwie piosenki lub wypowiedzieć tekst. Nawet na koniec, gdy publiczność bije brawo, nie mają szansy ukłonić się, bo muszą odnieść dekoracje za kulisy....W tym czasie cała grupa ich kolegów oraz koleżanek przebrana w przeróżniste kostiumy rodem z lumpeksu, poddawane są eksperymentom inscenizacyjnym ich opiekunek. A panie są bardzo przejęte sprawdzaniem, czy mali aktorzy nie mylą tekstu lub z napięciem pilnują się, żeby we właściwym momencie włączyć odtwarzacz z podkładem muzycznym. Ten najczęściej jest playbackiem. Coraz częściej prezentacje teatrzyków zamieniają się w nieudolne naśladownictwo telewizyjnych programów typu “ Taniec na lodzie” czy podobne programy z udziałem gwiazd show buisnesu. Niestety to widać po sposobie prowadzenia aktorów, wyborze repertuaru, przebierankach i przede wszystkich braku myślenia formą teatralną. Teatr zamienia się w estradę, która dominuje nie tylko w telewizji. Organizatorzy takich przeglądów, trwających najczęściej jeden lub dwa dni, nie dają też szansy na dłuższą rozmowę jurorów z realizatorami przedstawień. Występujących zespołów jest dużo, często przyjeżdżają z innych miejscowości, wynajęty autobus kosztuje. Po spektaklu muszą spakować swoje rekwizyty oraz kostiumy i szybko odjechać. Uczestnicy nie mają nawet szansy na obejrzenie innych grup. Jurorzy ( najczęściej przychylni i życzliwi ) w krótkim czasie próbują przekazać sugestie instruktorom. Uwagi przyjmowane nieufnie, z niedowierzaniem, że nie do końca w teatrze dziecięcym o to chodzi. Pojawiają się łzy, niedomówienia, zniechęcenie....A przecież do takiego występu grupy przygotowują się nieraz caly rok. I taki przegląd jest jedyną okazja do zaprezentowania się przed szersza widownią....
Zapomina się najczęściej o tym, że teatr tworzony z udziałem dziecka oraz prezentowany dla dzieci może przede wszystkim być dobra zabawą, w czasie której zachowują one swoją spontaniczność, są żywiołowe, naturalne. Jest to przyjazny świat, w którym jest miejsce na ekspresję i pomysłowość. Proste przedmioty użyte w zabawie zmieniają się we wszystko, co jest potrzebne, by móc zaimprowizować przestrzeń domku, lasu, zamku, pola bitwy. Dzieci wyznaczają wzajemnie role, które będą pełnić, często lubią się przebierać, ustalać zasady ( najczęściej dość rygorystycznie pilnują ich wykonania - jeżeli ktoś z grupy łamie je, dochodzi do konfliktu). W zasadzie realizują pewne formy, które obowiązują w teatrze. W ten sposób tworzą nieświadomie zabawę w teatr, która przeniesiona na scenę, daje oryginalny, niepowtarzalny efekt artystyczny. A jeżeli przy tym dorośli realizatorzy umieją uszanować i zachować ekspresję oraz naturalność świata dzieciństwa, sukces jest gwarantowany. Ogląda się takie przedstawienia z dużą przyjemnością, zabawa jest pyszna, nie męczy się ani widownia ani mali aktorzy. I wówczas niekoniecznie potrzebna jest cała przyczepa dekoracji, nad którą napracowali się instruktorzy, zaprzyjaźniona nauczycielka plastyki czy rodzice. Estetyczne kolorowe podkoszulki, tenisówki, płócienne sukienki czy spodenki ( wygodne, przede wszystkim wygodne !) mogą z powodzeniem zastąpić tak często, niestety, nadużywane na scenie, ciuchy ze „szmateksu”. Taką estetykę ubioru ale przede wszystkim formę zabawy w teatrzyk prezentuje Teatr „ Przedszkolaki” z małej miejscowości Bronisze ( k. Warszawy). Zosia i Zbyszek Wójcikowie, wychowawcy przedszkolni, tworzą teatr z dziećmi od kilkunastu lat i są już uznani za swoją twórczość w amatorskim ruchu artystycznym. Adaptują znane motywy baśniowe z udziałem swoich dzieciaków, przenosząc je na scenę i prezentując je w inteligentny a przede wszystkim zabawny sposób. Ich aktorzy zachowują na scenie spontaniczność, są pogodni, mają świetny kontakt z publicznością, bawią widownię i od razu widać, że dla nich występ jest po prostu znakomitą zabawą.
Najbardziej nie lubię, jak mówi się, że “ dzieci to wdzięczna widownia”. To znaczy, że można im wcisnąć wszystko. Od kilkunastu lat, z Lidią Woźniczką z Teatru Stacja Szamocin przygotowujemy i prezentujemy cykl lalkowych minatur scenicznych, prezentowanych najczęściej w przedszkolach oraz w szkołach z małych miejscowości, pozbawionych stałego kontaktu z teatrem. Mamy za sobą zagranych ponad 1500 spektakli, duże doświadczenie i niestety nieraz smutne refleksje. Po paru minutach grania orientujemy się, z jakim teatem dzieci miały do czynienia przed naszym występem. Przeważnie z objazdowych firm teatralnych. Dwójka pośpiesznie przebierających się za parawanem aktorów, bo muszą zagrać, jak najwięcej postaci ( w “Ali Babie i 40 rozbójnikach” - to dopiero trzeba się nauwijać...), playback, mikroporty, mikrofony. Dzieci wciągane nahalnie do akcji, zmuszanie do krzykliwych odpowiedzi na cały głos. Aktorzy udają, że nie dosłyszą : “ głośniej!”- wołają - jeszcze głośniej. Nie !!! Jeszcze głośniej, bo złota rybka was nie usłyszy!”. Gdy cała widownia wrzeszczy, pojawia się rybka ( głucha?) i czyni cuda. Odsłonięcie kolejnej kotarki, zawieszonej na parawanie z okropnym malowidłem, oznacza przeniesienie akcji do “wypasionego” pałacu. Całość okraszona nahalnym aktorstwem z najprymitywniejszej estrady. Baśń wypreparowana. Z jej ważnej myśli, przesłania. Mądrości. Liczy się chwytliwy tytuł, który da się sprzedać. Najlepiej ze spisu lektur.
...Lubimy, jak nasza widownia jest skupiona i uważna. Są to kameralne spotkania, gdy obie strony mogą patrzeć sobie w oczy. Proponujemy magiczną opowieść, w której dzieci mogą rozpoznać losy bohaterów, odwierciedlająych ich własne doświadczenia. Baśń, której się słucha, bowiem współczesne formy filmowe czy deledyskowe poprzez montaż zatrały granice pomiędzy akcją a narracją. Lubimy grać małymi lalkami, używamy stare przedmioty oraz różnorodne formy ciepłe i przyjazne dla dzieci. Śpiewamy piosenki, nieraz już zapomniane. Wiemy, że ogłuszane zgiełkiem i hałasem dzieci lubią słuchać melodyjek z naszych pozytywek. Wybieramy tematy ważne dla małego człowieka, które pomogą mu życ i pokonywać trudności oraz przeciwności losu. Powaga i wzajemny szacunek nie oznacza nudziarstwa. Często towarzyszy nam humor i dobra zabawa. I jak powiadała Muminkom stara szczurzyca teatralna inspicjentka Emma - teatr to takie miejsce, gdzie pokazuje się, jakim człowiek jest i kim mógłby być, choć nie zawsze ma na to odwagę.

Jinpousen Jinpousen

20.08.09, 23:14

Jak "zrobiono" teatr
Szanowny Internauto!
Wyobraź sobie wielką scenę teatralną, światła, wspaniałe nagłośnienie i... aktorów. Mądrych ludzi, którzy wcielają się w kolejne postacie przedstawienia. Aktora, który swoim kunsztem zachwyca, który swoją naturalnością zaczarowuje Twoje serce. Jesteś już Jego, cały zasłuchany, wpatrzony! Nie słyszysz błędów dykcji ani luk w tekście. Nie widzisz plastikowych adidasów. I cóż, że ręce poplamione i niedomyte! Ten Aktor zawładnął Tobą całym. Chciałbyś aby ten spektakl trwał i trwał. Nie chcesz dojrzeć, że scena jest fragmentem salki parafialnej. Nie chcesz dojrzeć, że zza okien dochodzi odgłos remontu i szum ulicy.
Ja miałam zaszczyt być widzem w takim teatrze.
Dwie grupy dzieci i młodzieży, w wieku od 8 do 14 lat, przygotowały przedstawienie oparte na legendach poznańskich. W spektaklu brało udział ponad 20 młodych aktorów. Byli przygotowywani przez zawodową aktorkę oraz grupę wolontariuszy. Scenografia autorstwa uczniów Liceum Plastycznego. A widzowie? Rodzice, opiekunowie, przedstawiciele mediów i …koledzy i koleżanki z ulicy i ośrodka wychowawczego. Ponieważ aktorami byli uczestnicy warsztatów teatralnych dla dzieci i młodzieży z rodzin dysfunkcyjnych i patologicznych.
Warsztaty prowadzone były w oparciu o tzw. gry dramatyczne – proponowane m.in. przez Briana Waya, Małgorzatę Komorowską i Lidię Rybotycką – miały na celu rozwój ekspresyjnych możliwości każdego dziecka w zespole; ćwiczenia, dzięki którym dziecko uczyło się wyrażać to, czego doznaje, co przeżywa, co obserwuje, poprzez swoją aktywność – słowem, ciałem i dźwiękiem.
Wśród widzów był zachwyt, łzy i niedowierzanie… to moje dzieci są takie? Takie wspaniałe?
Skąd ten sukces? Spotkały się tam trzy niezbędne elementy: profesjonalizm, emocjonalne zaangażowanie i chęć młodych aktorów – aby dosięgnąć gwiazd! Jeśli w innych przypadkach tak się nie dzieje to prawdopodobnie była „tylko” chęć dotknięcia gwiazd. Niestety to za mało!

JustynaSobczyk JustynaSobczyk

21.08.09, 17:32

Terapia czy teatr?O teatrze tworzonym z osobami z upośledzeniem umysłowym.
Od lat 90tych w Polsce toczy się dyskusja na temat, czy działania teatralne prowadzone z osobami z różnymi niepełnosprawnościami są bardziej teatrem czy bardziej terapią, czy mają wymiar estetyczny czy jedynie (aż) etyczny.
Pretekstem do takich rozważań jest niemalże każde przedsięwzięcie, w którym uczestniczą osoby niepełnosprawne, ale szczególnie ważnym forum dla tej dyskusji w Polsce jest organizowane od 1999 roku biennale „Terapia i Teatr”, któremu towarzyszy również konferencja pod tym samym tytułem. Festiwal stanowi doskonałą okazję do zapoznania się z propozycjami polskich i zagranicznych zespołów teatralnych. Konferencja z kolei skupia praktyków i teoretyków działających w tym obszarze, stwarzając tym samym okazję do spotkania, dając szansę na rozmowę.
Moje festiwalowe obserwacje wyraźnie wskazują na różnice w tego typu poszukiwaniach w kraju i zagranicą.
Spektakle zagraniczne, chociażby holenderskiego teatru Maatwerk, czy belgijskiego teatru TarTar okazywały się po prostu wydarzeniami artystycznymi, podejmującymi ważne kwestie społeczne czy psychologiczne, grających w spektaklu aktorów. Z kolei przedstawienia polskich grup okazywały się na ogół występami, które ciężko zakwalifikować mi było zarówno do przedsięwzięć artystycznych , jak i do działań terapeutycznych.
W czym rzecz?
Główną odpowiedzialność za taki stan rzeczy upatruję w osobach prowadzących takie zespoły. Są to najczęściej osoby nie związane ze sztuką teatru, nieprzygotowane do tego typu pracy. Wydaje się, że teatr robi się łatwo, potrzeba tylko aktorów, sceny, tekstu i to wystarczy.
Teatr nie wymaga przecież szczególnych umiejętności, każdy potrafi się jakoś poruszać, prawie każdy potrafi jakoś mówić, a jeśli nie, ktoś (często prowadzący)może głośno i wyraźnie powiedzieć tekst za niego. Każdego przecież można przebrać za aktora... Konsekwencją takiego myślenia jest fakt, że przez lata poziom artystycznych dokonań polskich grup teatralnych był bardzo niski, co też często nie kwalifikowało takich występów według mnie-do działań terapeutycznych, teatro- terapeutycznych.
Bo gdzie w takim przypadku upatrywać terapii? Czy sama obecność osoby niepełnosprawnej gwarantuje zaistnienie procesu terapeutycznego? Czy sama radość z publicznego występu, oklaski, ukłony, uśmiech na twarzy aktorów , decyduje o tym, że zaistniał proces terapeutyczny? Być może…Podstawowe dla mnie pytanie, brzmi, kim jest osoba prowadząca zespół,? Chodzi o jasną i klarowną odpowiedź (nie publiczną, ale przed sobą samym)„tak, jestem terapeutą i prowadzę terapię” albo „ tak, jestem reżyserem, osobą prowadzącą zespół, która chce tworzyć teatr. Wtedy uzyskamy odpowiedź na tytułowe pytanie, czy działania z osobami niepełnosprawnymi są terapią czy teatrem. Wierzę, że nikt lepiej tego nie wie niż osoby odpowiedzialne za swoją pracę.
Profesor Akademii Teatralnej w Warszawie Lech Śliwonik określił teatr z osobami niepełnosprawnymi, wykluczonymi mianem „teatru dla życia”, wydzielając tym samym konkretne miejsce dla niego na mapie teatru polskiego w ogóle. W myśl tej definicji teatr ten powinien koncentrować się głównie na aspektach innych niż artystyczne, czyli społeczne, psychologiczne czy resocjalizacyjne. Efekt artystyczny czyli spektakl nie powinien- wg definicji- stanowić celu procesu pracy twórczej. Śliwnik postawił wyżej jakość procesu, drogę wspólnego dochodzenia do celu, nad fakt osiągnięcia szczytu- w tym przypadku zrealizowania doskonałego pod względem artystycznym przedstawienia.
Jako praktyk, od paru lat mierzę się w codziennej pracy z aktorami Teatru 21 z tą definicją, próbując odkryć dla siebie jej ukryty sens.
„Teatr dla życia” jest dla mnie wyzwaniem. Bo co oznacza powiedzenie „teatr ma dawać życie”?. Śliwnik niezwykle wysoko postawił poprzeczkę…
„Dawać życie, tworząc teatr”… Czyli spotykając się z Innym w przestrzeni teatru, ja-prowadzący akceptuję tego Innego z jego zdolnościami i słabościami; uczę się Innego; szukam sposobu na spotkanie na zasadach dialogu, ponieważ jestem ciekaw Innego, nie chcę Go ukrywać za kostiumem, maską, makijażem, chcę usłyszeć, co dla Niego jest ważne i w teatrze chcę dać Jemu przestrzeń na powiedzenie i doświadczenie czegoś ważnego. Chcąc realizować ideę „teatru dla życia” jako prowadzący, reżyser świadomie szukam również w przestrzeni teatru, korzystam z możliwości, jakie daje teatr; świadomie wykorzystuję albo odrzucam konkretne teatralne schematy, narzędzia, metody, konwencję.
Lata obserwacji działań w tym obszarze i pierwsze doświadczenia jako reżyser pokazały mi, że cel: czyli spektakl jest równie istotną częścią tej definicji, a tym samym całego procesu. Przecież „przedstawienie” to ostatni etap, którego nie mogę lekceważyć, to moment kończący proces wspólnej pracy na linii aktor – reżyser, to moment spotkania z widzem, którego obecność decyduje o zaistnieniu teatru. Reżyser- aktor- widz, osoba, którą zapraszamy, na ostatnim etapie naszej pracy, ale na którego od początku czekamy.
Spektakl stanowi niepowtarzalną okazję na spotkanie z widzem, na wyjście poza znany i bezpieczny układ aktor-reżyser. Jeżeli sceniczny komunikat, jest interesujący, autentyczny, prowokujący, jest ważny i dla aktorów, i dla reżysera, jeżeli jest przygotowany uczciwie, wtedy widz czuje, że ktoś ma mu coś ważnego do powiedzenia, coś, co poszerza jego wiedzę, jego obraz Innego, co pozwala jemu wykroczyć poza to, co zna.
Teatr daje życie, jeśli wprowadza w nowe, nieznane obszary, albo te już znane pokazuje z innej nieznanej dotychczas strony, a tego chce doświadczyć i aktor, i reżyser i widz.

Oxymoronkr Oxymoronkr

31.08.09, 09:56

Teatr dla życia - praca teatralna z niepełnosprawnymi
Bardzo pieknie mój były dziekan nazwał to zjawisko.
Osoby z niepełnosprawnością umysłową to bardzo wdzięczna grupa w pracy artystycznej. praca edukacyjno - artystyczna z nimi i dla nich jest ważną sprawą dla ich instruktorów i rodzin. W każdym mieście są placówki, stowarzyszenia, które zajmują się osobami z UU. pozwólcie, że napiszę o własnym doświadczeniu. trzy lata temu zostałem dyrektorem Miejskiego Osrodka Kultury w Szczawnicy. budynek nasz znajduje się w sąsiedztwie siedziby Stowarzyszenia na rzecz osób z Upośledzeniem Umysłowym. instruktorzy - terapeuci pracują tam z nastolatkami i osobami do 30go roku Zycia. często zapraszaliśmy ich na seanse kinowe (mamy własne kino) i na przedstawienia dzieci z Publicznego Przedszkola. trzeba zobaczyć jak uważnie wpatrywali się w akcję dziejącą się na scenie. jak żywo reagowali, można powiedzieć "uczestniczyli" w historii opowiadanej przez małych wykonawców. obserwując fantastyczne reakcje na to co dzieje się w relacjach dzieci przedszkolne - niepełnosprawni wpadłem na pomysł stworzenia Artystycznego Przeglądu Integracyjnego, w którym spotkają się na scenie jedni i drudzy...

Mieliśmy już dwie edycje. zabawy i emocji co niemiara. do Szczawnicy przyjeżdzają Warsztaty Terapii Zajęciowej z południowej Polski. w Spotkaniach uczestniczą obydwa Przedszkola ze Szczawicy. i choć w tym roku zapomniały o nas władze samorządowe - nie dały ani złotowki - dzięki Kierowniczce Janinie Zachwiei, Wiesi Tokarczyk - Sajdak i instruktorom z "Perły" ( tak się nazywa siedziba w Szczawnicy) Przeglad ma się dobrze i nawet się rozwija. zapraszamy za rok w czerwcu.

marta.wojcicka marta.wojcicka

02.09.09, 15:18

TEATR PISANY NA SCENIE, poradnik animatora kultury
Teatr jest niezwykle ważną formą aktywności młodego człowieka. Stwarza szansę poszukiwania własnego miejsca we współczesnym świecie i porozumienia z innymi ludźmi. Teatr daje możliwość mówienia o sobie. W taki sens działania teatralnego głęboko wierze. Obserwuje wiele przykładów pracy teatralnej z młodymi ludźmi, w której „artystyczne” ambicje pedagoga/ reżysera biorą górę nad procesem twórczym. Podążanie za celem, jakim jest podobieństwo spektaklu do takich, jakie się widzi w teatrze zawodowym, wiedzie na manowce. Efektem są przedstawienia, w których treścią jest scenografia, kostium a umyka coś co jest najważniejsze, młody człowiek, który stoi na scenie.
Teatr, to nie dyscyplina sportowa, w której wygrywa ten, kto wyrecytuje jak największą ilość zapamiętanego tekstu. Wyobraźmy sobie ile stresu musi pokonać młody człowiek który musi pamiętać co ma powiedzieć, gdzie pójść, co trzymać i w dodatku wykonuje całą ekwilibrystykę by się nie potknąć w butach na obcasach i nie stać się pośmiewiskiem dla widzów. Wychodzę sfrustrowana ze spektakli młodzieży, która udaje świat dorosłych lub gwiazdy tańca na lodzie, na miarę kuriozalnego wzoru wziętego ze szklanego ekranu. To boli. Świat młodego człowieka jest na tyle bogaty, że może stać się głównym tematem spektaklu dając jednocześnie ujście naturalnej w tym wieku potrzebie mówienia o sobie. Teatr jest przestrzenią, w której osobowość twórców ma się rozwinąć w obrębie samych siebie i relacji z drugim człowiekiem. Podstawą pracy teatralnej jest przede wszystkim poczucie więzi zespołowej, wszyscy jesteśmy twórcami naszego dzieła teatralnego, bez wyjątku. Dlatego przekroczenie progu, wejście do sali teatralnej , jest jak wejście do świątyni, wyłączamy telefon, nie gadamy, nie siedzimy kiedy inni pracują. Stawiamy sobie jasne zasady, które wszyscy nie muszą, ale chcą przestrzegać, a to wymaga zaufania. Dlatego kiedy zaczynamy prace nad spektaklem ośmielamy się wzajemnie poprzez cykl ćwiczeń ruchowych czy zadań zespołowych, których sukces zależy od pracy całej grupy. To jest bardzo ważny etap pracy, w późniejszym procesie każdą próbę powinna zaczynać mała rozgrzewka ruchowa. To jest też moment, w którym poznajemy scenę, salę, przestrzeń; dzięki temu później będziemy poruszać się w niej swobodnie, bo poznamy jej każdy detal. To bardzo ważne, ciągły proces oswajania się ze sobą samym , z kolegami z miejscem. Drugi etap pracy to jest rozmowa. Rozmowa z młodzieżą o nich samych, o tym co ich interesuje, fascynuje. Tutaj szukamy wspólnie tematów na spektakl. Ten etap pracy można poprowadzić w różny sposób, można poprosić by młodzież przyniosła z domu jakieś ważne dla nich rzeczy i opowiedziała o nich, można też pracować nad mapami marzeń, pomysłów jest tysiące, może to być zwykła dyskusja. Tutaj wspólnie klaruje się powoli tematy na spektakl. Nie szkodzi jak ich będzie wiele, spektakl może przecież składać się z etiud teatralnych, a może wszystkie te sprawy ułożą się w jeden wątek, to wszystko dojrzeje w pracy samo. Warto też rozdać aktorom zadania do wykonania, które pogłębią ich wiedzę w danych obszarach zainteresowań. Tutaj zilustruje to przykładem z naszego projektu, który zrobiliśmy na wsi na Suwalszczyźnie, ustaliliśmy z grupą młodzieży, że interesuje nas starość, relacje rodzinne starych z młodymi, stosunek ludzi młodych do starych. W procesie pracy nad spektaklem młodzież miała za zadanie zrobić wywiady z ludźmi starymi i z ich wnukami. Wieczory wrzały od dyskusji po dniach spędzonych wśród ludzi starych i ich problemów. Z takich przeżyć wyłaniają się już konkretne tematy, które mogą stać się opowieścią teatralną. Kiedy zbudujemy taką sieć historii, które wprawny instruktor powinien wyłonić z dyskusji przychodzi etap, w którym spotykamy się znowu na scenie. „Koło” od lat zajmuje się improwizacją sceniczną jako metodą teatralną. Te metodę stworzoną przez Konstantego Stanisławskiego i Michaiła Czechowa wykorzystujemy tez w pracy z młodzieżą. Celowo podaje nazwiska twórców, bo warto sięgnąć do lektury. Improwizacja, daje to czego nie zastąpi żadna inna metoda pracy na scenie. Bezpieczeństwo. Improwizując dajemy aktorowi swobodę poruszania się po scenie, wyrażania myśli, osadzenia się w postaci scenicznej. Bezpieczeństwo na scenie oznacza to, że cokolwiek się nie stanie jesteśmy w stanie wybrnąć z każdej sytuacji, bo rzeczywistość sceniczna została zbudowana wspólnie, poruszamy się w niej jak we własnej, dobrze znanej przestrzeni. W tak zbudowanym świecie teatralnym nie ma możliwości zapomnieć tekstu, nie ma strachu, ze zdarzy się coś czego nie ustaliliśmy wcześniej, bo wiemy jak w obrębie zbudowanej postaci się zachować, jak zachowałaby się nasza postać w takiej a nie innej sytuacji, co powiedziałaby.
Jak improwizować? Improwizacja sama w sobie to bardzo prosta technika pracy. Rozdajemy aktorom precyzyjne zadania, musimy tylko je tak ułożyć, by budować jakiś konflikt, sytuację dając przestrzeń do wytworzenia samorodnego efektu w procesie improwizacji, jednym słowem dając przestrzeń dla reakcji aktora a raczej w tym wypadku postaci. Prosty przykład: bierzemy dwie osoby i dajemy im takie zadania, jedna jest sprzedawczynią w sklepie, która ogląda serial telewizyjny i nie chce się odrywać od małego telewizorka ukrytego gdzieś na zapleczu, wchodzi klientka, która z kolei lubi powoli kupować rzeczy, ma wieczne podejrzenia, że ktoś chce ją oszukać itd. Dając te dwa zadania aktorom możemy się spodziewać, że zaraz wywiąże się na scenie mała awantura pomiędzy zniecierpliwioną amatorką seriali a podejrzliwą klientką zawracająca głowę. Takie ćwiczenia można dawać w obrębie wybranych tematów, w ten sposób lepsze etiudy, mogą stać się tematem do opracowania sztuki. W ten sposób piszemy scenariusz w zasadzie na scenie. Na końcu ubieramy się, ubieramy przestrzeń sceniczna w potrzebna scenografię, dobremu teatrowi wystarczą czasem stół i dwa krzesła. Pamiętajmy, że młodzież musi przede wszystkim czerpać przyjemność z bycia na scenie, z pracy nad scenariuszem, niech zatem teatr będzie miejscem kreatywnej, twórczej ekspresji młodych twórców teatralnych. Taki tryb pracy sprawia, że jesteśmy w stanie wytworzyć silna więź w grupie, co wzmacnia też akceptację samych siebie i innych wśród młodych ludzi, a czy to nie jest nasz cel pracy z młodzieżą? Dajmy młodym ludziom szansę przyjęcia postawy twórczej i aktywnej!

Marta Wójcicka
Stowarzyszenie Studio Teatralne Koło

Jinpousen Jinpousen

15.09.09, 22:42

Kocioł i garnek
Zgodnie z powiedzeniem "Przyganiał kocioł garnkowi" pozwolę sobie poczynić niemiłą uwagę.
My nie rozmawiamy, my tokujemy na swój temat. Ok. ja się poprawię. Ustosunkuje się do każdego z tekstów! Słowo Indianina!

srubka srubka

17.09.09, 23:17

Treserzy poszukiwani
Współczesne kreacje artystyczne w kanałach telewizyjnych nadają sens i kształt oczekiwań masowej widowni. Znaczącym programem jest TVN-owski „Taniec z gwiazdami”, który uświadamia nam prostą drogę do „bycia gwiazdą”. Z jednej strony zauważamy powszechne zainteresowanie tą formą rozrywki czy aktywnego spędzania wolnego czasu. Dla wielu jest sposobem zaistnienia na parkiecie wśród grona naszych znajomych. Każdy niemal pragnie być doskonałym tancerzem. Aby osiągnąć wysoki poziom umiejętności inwestujemy w rozwój własnych umiejętności. Wypróbowanym sposobem samorealizacji artystycznej dorosłych jest udział w organizowanych kursach tańca towarzyskiego. A co dla dzieci?

Kryzys nowoczesnego społeczeństwa to przede wszystkim kryzys kultury normatywnej. Nowoczesna i postmodernistyczna twórczość kulturalna nie podtrzymuje kultury w sposób zadowalający. Opinie publiczna nagradza działania wrogie tradycji, traktując je jako przejaw postępu.

Narasta aktywność rodziców skłonnych za wszelką cenę kierować aktywność artystyczną swoich milusńskich na edukację taneczną. Wizje artystycznego sukcesu roztoczone w programie telewizyjnym podnoszą poziom rodzicielskich oczekiwań. Nikt z rodziców nie zastanawia się nad prawidłową metodyką i formami prowadzonych zajęć dla dzieci. Bo tak naprawdę niewielu z dorosłych chce gruntownego wykształcenia artystycznego i rozwoju emocjonalnego dziecka a jedynie oczekuje sukcesu artystycznego zaistniałego w świetle telewizyjnych jupiterów. Większość rodziców pragnie szybkiego i skutecznego osiągnięcia mistrzostwa godząc się na proste naśladownictwo zachowań dorosłych. Godzą się na powtarzanie elementów tańca aż do osiągnięcia sukcesu zapominając, że na początku edukacji dziecka jedną z form prowadzonych zajęć jest zabawa. Pozbawienie dzieci radości tworzenia w procesie edukacji artystycznej kreuje osobowość „wytresowanego” mistrza bez świadomości własnych możliwości twórczych. W ten sposób tworzymy osobowość młodego człowieka idealnie przystosowanego do globalnego systemu ekonomicznego, który wykorzystuje człowieka jako jedynie przedmiotowy obiekt działań.

Pragnąc rozwoju własnego dziecka nie możemy stosować metod pokrewnych zwierzęcej tresurze znanej z doświadczenia z psem prowadzonego przez Pawłowa. Należy bezwzględnie unikać takich doświadczeń w procesie rozwoju naszego dziecka.

W swych zapędach edukacji artystycznej zmierzających do "poznania tańca" zapominamy o innym, równie ważnym elemencie procesu edukacyjnego wszelkiego rodzaju tańca. Pamiętajmy, że taniec jako forma artystycznego wyrazu człowieka, szczególnie w układzie męsko – żeńskim spełniał i w dalszym ciągu spełnia, rolę wabienia oczarowania swojego partnera. W tworzeniu tańca olbrzymią rolę odgrywała erotyka, emocje wywoływane tańcem pomiędzy kobietą a mężczyzną. Nie można tego nie zauważać w tańcu towarzyskim czy innych formach prezentacji tanecznej w parach. Niemożliwym wręcz do wyobrażenia, bez negatywnych, emocjonalnych skutków dla dziecka jest pełna prezentacja tańców latynoamerykańskich przez dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym. To zupełnie niepojęte dla wychowawców dążenie wielu rodziców staje się wręcz ich obsesją. Często zachwycona widownia pokazami małych tancerzy dopinguje rodziców, instruktorów do coraz to intensywniejszej prezentacji. W tych przedsięwzięciach tkwi olbrzymi błąd wychowawczy i artystyczny. Nie można w sposób bezpośredni odwzorowywać form artystycznej ekspresji dorosłych i wiernie przekazywać je dziecięcym wykonawcom.

Kreacja artystyczna łączy intencje twórcze, specyficzny konglomerat wiedzy, różne media, zastane sytuacje w rodzaju refleksji czy relacji i buduje w całości zgodne, ale i programowo składa niezgodności, a także dostarcza „tworów” hermeneutycznych(1).

W odróżnieniu od osób dorosłych, w przypadku edukacji artystycznej dzieci musimy uwzględniać przede wszystkim szeroko określone cele wychowawcze, których realizacja może być zapewniona jedynie w formie działań twórczych w ramach warsztatów edukacji artystycznej. Pozwoli to zarówno na opanowanie niezbędnych umiejętności w zakresie warsztatu twórczego jak również zapewni zrównoważony rozwój emocjonalny naszego dziecka.

Istnieją różne rodzaje warsztatów (np. muzyczne, plastyczne czy prowadzone przez psychologów, np. treningi asertywności). Szczególnym ich rodzajem jest zabawa stwarzająca poczucie swobody, właściwych, tylko nią rządzących praw i „magicznego” miejsca, w którym wszystko jest możliwe i nic nie jest konieczne. Właśnie owe możliwości i niekonieczności różnią warsztaty twórcze od działań edukacyjnych tą nazwą określanych. Mogą być grupowe i indywidualne realizujące poprzez proces twórczy, który jest następnym wyróżnikiem warsztatów, doświadczenia poznawcze, komunikacyjne czy ekspresyjne. Waga procesu twórczego jest bezcenna, gdyż właśnie proces, a nie efekt, w warsztatach twórczych jest najważniejszy.

Warsztaty twórcze są możliwością szczególną, dającą zwiększone szanse uczestnikom. Podobnie jak zabawa, nie mogą być przymusem, nie mogą też być jedynie metodą lekcji, ponieważ ich specyfiką jest autentyczność każdego z uczestników w indywidualnym, właściwym dla niego tempie bez reżimu czasowego, jaki stwarza system dzwonkowy. Warsztaty twórcze stawiają na aktywność, autoekspresję, samorealizację bez wyznaczania granic możliwości; zwiększają szansę poczucia własnej wartości, tworząc obszar subiektywnej przyjemności z doświadczenia i samorealizacji, a poczucie wolności i bezpieczeństwa, konieczne w procesie, zwiększa zaufanie do własnych możliwości uczestników, dając wzmocnioną motywację do poznania działania.(2)

Często z niedowierzaniem i wewnętrznym oporem rodzice decydują się na udział dziecka w warsztatowych formach edukacyjnych. Wolą te sprawdzone, prowadzące „na skróty” do osiągnięcia swojego, rodzica – celu. Taką postawę możemy określić jako realizacje własnych niespełnień artystycznych czy twórczych rodziców i kompensowanie tych ubytków poprzez nadmierne często nałożenie obowiązków na barki własnego dziecka. Taka postawa nie służy rozwojowi samego dziecka a jest częścią autoterapii rodziców. Dziecko w tym działaniu jest jedynie środkiem do osiągnięcia celu terapeutycznego rodziców.

Ludzie żyją i rozwijają się w środowisku społecznym, które obejmuje rodzinę, szkołę, miejsce pracy i rozmaite grupy nieformalne. Wpływ środowiska na rozwój i ekspresję zdolności twórczych był przedmiotem licznych badań.(3)

Postawy twórcze są obce dla przeważającej grupy rodziców. Doświadczenia wyniesione z własnego przebywania w szkole czy uczestniczenia w innych działaniach pozaszkolnych związane są z behawioralnym modelem edukacji sprzyjającym kształtowaniu i utrwalaniu pożądanych dla systemu edukacyjnego postaw. Szanse na ogólny i harmonijny rozwój dziecka w procesie edukacji i wychowania są olbrzymie. Jednakże doświadczenie codzienności informuje nas o zupełnie innych sytuacjach.

Nie sposób przecenić środowiska szkolnego w rozwoju talentu twórczego. Niestety, wpływ szkoły częściej bywa pod tym względem negatywny niż pozytywny. Szkoła nie sprzyja twórczości przede wszystkim dlatego, że ujednolica zachowania i sposób myślenia wychowanków, działając jak gdyby w zastępstwie społeczeństwa jako całości. Szkoła jest miejscem, w którym dokonuje się niezbędny przekaz wiedzy, norm i wartości, ale też miejscem, które uczy konformizmu. ...
...Szkoła nie sprzyja też twórczości ze względu na sposób przekazywania wiedzy. Niewiele na ten temat wiemy z badań, ale obserwacja praktyki szkolnej i analiza zawartości podręczników wskazuje, że wychowankom próbuje się przekazać przede wszystkim jak najwięcej wiadomości, w mniejszym stopniu stymulując myślenie, wyobraźnię, dociekliwość i samodzielność intelektualną. Oczywiście nie można uczyć myślenia nie przekazując wiedzy, bo myśleć można tylko, opierając się na jakimś materiale. Jednak nadmiar przekazywanej wiedzy, a zwłaszcza charakter samego przekazu, polegający na naśladowaniu „idealnego” wzorca podręcznika akademickiego, zniechęca wielu wychowanków do poważnego zajęcia się wybraną dziedziną i poświęcenia im czasu i wysiłku...
... wyrażono pogląd, że wiedza przekazywana w szkole nie sprzyja twórczości, ponieważ rzadko zawiera pytania, najczęściej ograniczając się do przekazania twierdzeń; nie pokazuje perspektyw rozwoju danej dziedziny; jest mało implikatywna, to znaczy niewiele z niej wynika ponad to, co już jest w niej zawarte; wreszcie operuje mało kreatywnym językiem, na przykład unika analogii, porównań i metafor, które są potężnym narzędziem twórczego myślenia.(4)


Poważnym czynnikiem kreującym opisane formy edukacji artystycznej dzieci jest lobby dotychczasowych instruktorów edukacji artystycznej "na skróty", czerpiących z tego procederu określone profity. Schlebianie fałszywym oczekiwaniom rodziców, roztaczanie wizji sukcesu małych tancerzy, organizowanie pokazów umiejętności małych artystów dla administratorów kultury samorządowej, to elementy wzmacniania nieprawidłowego wzorca edukacyjnego.

Obserwacje potoczne i doświadczenia z grupami twórczego myślenia wskazują, że bardzo negatywne skutki dla przebiegu procesów twórczych mają natychmiastowe, impulsywne oceny wyłaniających się pomysłów, na przykład: „To się nie może udać!” lub „Teraz nie mamy na to czasu. Noszą one nazwę „tłamsicieli” lub zabójców pomysłów. Ofiarą takich reakcji zazwyczaj nie jest dojrzałe rozwiązanie, lecz pierwsza myśl lub zalążek pomysłu. Zabójcy są szczególnie niebezpieczni, ponieważ nie tylko prowadzą do odrzucenia nowego pomysłu, lecz także zniechęcają autora do kolejnych prób.(5)

Wystrzegajmy się kreatorów natychmiastowych rozwiązań artystycznych czy wychowawczych. Jedynie długa i żmudna praca z najmłodszym uczestnikiem zajęć edukacyjnych daje szansę na osiągnięcie pozytywnych rezultatów artystycznych i wychowawczych. Przytoczone sytuacje wychowawcze i artystyczne odnoszące się do edukacji tanecznej mają swoje odniesienie również w stosunku do innych form pracy warsztatowej z dziećmi, jak na przykład plastyce, teatrze czy muzyce. Nie dajmy się podporządkować kreatorom edukacji „na skróty”. Kształtowanie osobowości młodego człowieka to tworzenie niepowtarzalnego dzieła, które samo w sobie jest kreatywne.

(1) - Red. Elżbieta Olinkiewicz, Ewa Repsch, Warsztaty edukacji twórczej, wyd. EUROPA, Wrocław 2001, s. 9,
(2) - j.w.[w]Elżbieta Olinkiewicz, Warsztat – co to takiego ?, s.11.
(3) - Edward Nęcka, Psychologia twórczości, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001, s.145.
(4) - j.w. s. 150.
(5) - j.w. s. 163.

mbialek mbialek
(moderator)

21.09.09, 08:51

Proces a nie cel
Bardzo dziękuję za ten artykuł. Postawił ważne pytania i zwrócił uwagę na sprawę zasadniczą - cel i proces w pracy z młodymi ludźmi. Myślenie procesualne wydaje się być bliższe animacji kultury, gdzie liczą się partnerskie relacje, podmiotowe traktowanie obu stron, brak ścisłego podziału na nauczyciela i nauczanego. W edukacji kulturalnej - wydaje się, że dominuje model bliższy upowszechnianiu kultury - dążenie do realizacji określonego wzorca. W dzisiejszym zmieniającym się świecie cenniejsze wydaje się kształtowanie otwartości i kreatywności, a nie tylko i wyłącznie zdobycie konkretnej umiejętności, która może w niedługim czasie przestać być przydatna. Edukacja kulturalna a animacja kultury. W czym tkwi różnica?

Oxymoronkr Oxymoronkr

24.09.09, 22:37

Kongres
co tak mało o Domach Kultury na Kongresie...?
czy nie wiedzą, "..że takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie..;-)"
pozdrawiam ...i biegnę na Kongres...
W sumie: 12 «12»
« Październik 2018 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Marta Białek

Animatorka kultury, członek Zarządu Towarzystwa Inicjatyw Twórczych "ę", współzałożycielka Stowarzyszenia.
10.05.2010
Kwestia przestrzeni publicznej - czy istnieje czy nie istnieje? - wciąż jest jednym z bardzo popularnych tematów dyskusji o przestrzeni miejskiej.
więcej »
10.05.2010
Czy ulica Słoneczna różni się Cmentarnej? Ulica Komarowa od Wołoskiej? Czy przemianowanie Ronda Babka na Rondo Radosława ma znaczenie? Czy obchodzi nas, że w centrum Warszawy jest rondo Dmowskiego, skoro i tak zwyczajowo wszyscy spotykają się "pod Rotundą"? Czy znaki poziomie i pionowe, które codziennie mijają niosą ze sobą jakieś znaczenie?
więcej »
26.04.2010
ZASP zbiera podpisy pod apelem w sprawie wstrzymania prac nad poprawkami do uchwały „o zmianie ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i innych ustaw dotyczących zmian prawa kultury".
więcej »
26.04.2010
Wygląda na to, że sytuacja niezależnych grup artystycznych w naszym kraju jest dość opłakana. W niskich budżetach miast (w tym również Warszawy) przewidziano dla nich nadzwyczaj niskie dotacje.
więcej »
26.04.2010
Natura zwykle jest inspiracją dla sztuki i architektury, znacznie rzadziej projekty artystyczne uwzględniają rośliny i zwierzęta jako potencjalnych użytkowników. Zdarzają się jednak nieliczne, ale wyjątki.
więcej »
01.04.2010
The Association for Cultural Economics International organizuje w czerwcu w Kopenhadze 16. Międzynarodową Konferencję Ekonomika Kultury.
więcej »
Bibliografia i ciekawe linki do dyskusji

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo