Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Centra kultury w Europie. Inspirujące czy niemożliwe?

Myśląc o zmianie czy odnowie miejsc edukacji kulturalnej jakimi są domy kultury warto zastanowić się czy w Europie istnieją rozwiązanie, które moglibyśmy zaadoptować w Polsce. Usłyszałam kiedyś, że każdy Polak reaguje wprost alergicznie na przykłady różnych przedsięwzięć z Europy czy ze świata. W ich obliczu ogarnia nas zazwyczaj zniechęcenie i pojawia się nieodłączny argument: No tak, oni mają więcej pieniędzy. Proponujemy na chwilę pozbyć się kompleksów i poszukać przykładów udanych działań centów kultury w Europie. Czy dorzucą Państwo inspirujące przykłady?

W sumie: 7  

mbialek mbialek
(moderator)

24.06.09, 21:55

Jak to się robi w Sztokholmie
Na zaproszenie Instytutu Polskiego w
Szwecji odwiedziłam centra kultury w Sztokholmie. Oto kilka opisów tego, co można w nich znaleźć.


W samym sercu Sztokholmu, przy ruchliwym placu Sergeles torg od 35 lat działa gigantyczne centrum kultury – Kulturhuset. Przejrzysta fasada pokazuje sale widowiskowe, kawiarnie, kino, przestrzenie warsztatowe, wystawy. A od rana ustawia się kolejka czytelników do jednej z kilku mieszczących się w nim bibliotek.
Co można w nim znaleźć?

Strefa dzieci
Rum for Bam to w zasadzie przyjazna biblioteka. Jest tu część dla maluchów, z dywanem i miękkimi książkami, które nie są ustawione na półkach – tylko tworzą malowniczy bałagan. W całej bibliotece mnóstwo jest miejsc, gdzie można schować się z książką, zaszyć, pobawić. Jest też mała scena i magiczny pokój głośnego czytania – ciemne pomieszczenie z lampami-gwiazdkami, dzięki czemu przypomina niebo. Przestrzeń dziecięca to także pracowania działań plastycznych. Opiekująca się nią artystka każdego dnia wybiera inny materiał/kolor/fakturę, z którą twórczo zmierzą się dzieci. W bibliotece pracuje kilka opiekunek, w spódnicach z dużymi kieszeniami na książki i zabawki, zachęcają dzieci do zabaw, czytają, rozmawiają z rodzicami.

Strefa młodych
Świetnie pomyślana jest też LAVA – przestrzeń, w której młodzi ludzie mogą realizować swoje pomysły. Na kilkuset metrach kwadratowych można znaleźć maszyny do szycia, studio nagrań, scenę, ciemnię, pracownię majsterkowicza, miejsce do czytania, robienia znaczków, pisania, montowania filmów.
Każdy, kto ma ochotę w LAVIE zrealizować swój projekt, wypełnia krótki formularz: Co chciałbyś zrobić? Czego potrzebujesz? Kiedy chcesz zacząć? Raz w tygodniu dziewięcioosobowy zespół LAVY ogląda propozycje młodych osób i kieruje je pod skrzydła odpowiedniego coacha (trenera). Tutaj projektem może być uszycie bluzki, otwarcie wystawy, nakręcenie filmu, zorganizowanie koncertu dla przyjaciół. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2009 roku młodzi ludzie zrealizowali w LAVIE 180 swoich mniejszych i większych przedsięwzięć. Zasada jest jedna – pomysły muszą wychodzić od młodych ludzi; LAVA jest po to, żeby pomóc im realizować własne pasje. Podobnie jak cały Kulturhustet, przestrzeń dla młodych zaprasza też tych, którzy nie mają jeszcze pomysłu na własne działania – mogą przyjść, pogadać, posłuchać muzyki czy spotkać się ze znajomymi.
Kulturhuset nieustannie się zmienia. Anna Tomaszewska z Instytutu Polskiego w Sztokholmie mówi, że myślenie do przodu, planowanie rozwoju to cecha Szwedów. Elisabeth, która w Kulturhuset pracuje od ponad 20 lat żartuje, że przypomina on czasem plac budowy. Zmieniają się pracownie, są przenoszone na inne piętra, jedne sekcje są zamykane, inne otwierane. Kulturhuset nie zastyga, stale się rozwija.

marta.wojcicka marta.wojcicka

29.06.09, 15:22

Szwajcaria
W Szwajcarii dom kultury, który znamy z polskiej rzeczywistości, jako instytucja powoływana przez władze lokalną czy państwową, nie istnieje. Są domy ludowe, stowarzyszenia, centra kultury; zawsze organizowane w służbie publicznej i dla rozwoju kultury, zawsze ich działalność wynika z potrzeb ludzi.

Szwajcaria to kraj, który działa na zasadzie inicjatyw lokalnych. Zarówno na poziomie kantonu, miasta, gminy, jak i dzielnicy. Każda jednostka administracyjna jest niezależnym finansowo, samodzielnym bytem.
Polityka kulturalna prowadzona jest w odniesieniu do inicjatyw lokalnych. Wsłuchiwanie się w potrzeby społeczeństwa jest głównym katalizatorem działań w obszarze kultury. W dużej mierze jest to skutkiem systemu politycznego Szwajcarii oraz systemu konsultacji społecznych i referendów lokalnych, wynikających z obowiązujących zasad demokracji bezpośredniej.
W skali miasta imponujące wrażenie robią działające w nim centra kultury, które powstały z inicjatywy władz lokalnych lub animatorów kultury i artystów. Niektóre z nich dedykowane są tylko jednej dyscyplinie.
Czerwona Fabryka
Wyjątkowym miejscem na mapie kulturalnej Szwajcarii jest, również zurychskie, centrum kulturalne Rote Fabrik. Jak sama nazwa wskazuje (Czerwona Fabryka), jest to przestrzeń pofabryczna, która jeszcze w latach 70. została kupiona przez władze miasta, nie od razu jednak na cele kulturalne. Rote Fabrik ma olbrzymi potencjał i skalę działania, głównie ze względu na swoją wielkość. Zamknięty kompleks budynków z czerwonej cegły, tuż na jeziorem, oferuje kilka scen wykorzystywanych na cele muzyczne, teatralne, taneczne. Rocznie w fabryce odbywa się ponad 100 koncertów, imprez, festiwali miejskich, premier teatralnych, akcji artystycznych. Jest to prawdziwe miasteczko kultury z mediateką, pracownią projektów video, programem artist-in-residence i galerią Schedhalle.
Na jej terenie Rote Fabrik działa knajpa i bar, które sprawiają, że miejsce non-stop tętni życiem. Co ważne do centrum może zgłosić się każdy zespół teatralny, muzyczny, grupa artystyczna, artyści indywidualni, kuratorzy z pomysłem na projekt. Decyzje demokratycznie podejmuje kilkuosobowa rada zarządzająca. Rote Fabrik dostaje od miasta roczną subwencje na funkcjonowanie, co pozwala prowadzić jej swoją działalność, ale też wymaga poszukiwań dodatkowych środków finansowych.

na rzecz społeczności, są promowane przez samorządowców. W tym sensie ludzie to samorządowcy. Dlatego też dom kultury, który znamy z polskiej rzeczywistości, jako instytucja powoływana przez władze lokalną czy państwową, nie istnieje. Są domy ludowe, stowarzyszenia, centra kultury; zawsze organizowane w służbie publicznej i dla rozwoju kultury, zawsze ich działalność wynika z potrzeb ludzi.


www.tanzhaus-zuerich.ch
www.rotefabrik.ch
www.schlachthaus.ch
www.usine.ch
www.gessnerallee.ch
www.adc-geneve.ch

infopraga infopraga

02.07.09, 08:48

Francja
Francuzom udało się wypracować sprawny system promowania i rozwijania kultury wspierany przez rząd. O ile tradycyjnemu systemowi szkolnictwa, mimo wykorzystania nowoczesnych technologii, zarzuca się zbyt encyklopedyczny sposób przekazywania wiedzy, o tyle projekty kulturalne realizowane na szczeblu lokalnym skrojone są zazwyczaj na miarę potrzeb mieszkańców i wspierane finansowo przez władze samorządowe.

We Francji Maisons de la Culture (w dosłownym tłumaczeniu: domy kultury) stworzono na początku lat sześćdziesiątych w celu upowszechniania sztuki współczesnej, zwłaszcza na prowincji i przedmieściach dużych miast. Założeniem pomysłodawców było, aby każdy bez względu na pochodzenie społeczne i sytuację materialną mógł stać się odbiorcą sztuki, której szerokie spektrum miało być w domach kultury „na wyciągnięcie ręki“. Domy kultury znacznie rozszerzyły swoją aktywność. Obecnie prowadzą rozmaite programy stawiając na edukację nieformalną dzieci i dorosłych.
Ważnym aspektem była i jest nadal niezależność ośrodków od lokalnych władz, mająca gwarantować swobodę w działaniach i doborze repertuaru.

Jeszcze starsza jest we Francji instytucja młodzieżowych domów kultury (Maison des jeunes et de la culture), utworzonych pod koniec lat 40-tych XX wieku.
Działają przede wszystkim we Francji prowincjonalnej, gdzie animują lokalną społeczność prowadząc warsztaty, szkolenia, organizując wystawy sztuki, spotkania z ludźmi kultury oraz zajęcia sportowe. Działają na zasadzie stowarzyszeń lub inicjowane są przez lokalne władze i finansowane przez Ministerstwo Młodzieży i Sportu (Ministère de la Jeunesse et des Sports). Do federacji MDK należy 560 instytucji, zatrudniających 2500 pracowników i współpracujących na co dzień z około trzynastoma tysiącami wolontariuszy. Biegun kultury (Pôle Culture) to narzędzie służące realizacji celów Młodzieżowych Domów Kultury. Jest przestrzenią do badań, analiz i prognoz dotyczących ich działalności. Pozwala federacji MDK odgrywać rolę eksperta i wspierania sieci instytucji. W ramach Bieguna kultury prowadzone są analizy i oceny dobrych praktyk w ramach sieci, a następnie ich transfer do pozostałych instytucji. To także system szkoleń dla animatorów i wolontariuszy. Równie długą tradycję mają we Francji tzw. ogniska wiejskie (Foyers ruraux), którym patronuje Ministerstwo Rolnictwa. Ogniska mają przyczyniać się do rozwoju kulturalnego, społecznego i ekonomicznego francuskich środowisk wiejskich. Obecnie działa około 3000 ognisk wiejskich wspieranych przez ponad 200 tysięcy wolontariuszy i dwa tysiące stałych pracowników. Mocnym punktem ognisk są darmowe publikacje o tematyce kulturalnej, cieszące się dużą popularnością wśród mieszkańców Francji prowincjonalnej.

Ku niezadowoleniu opinii publicznej tradycyjnie duże wydatki na kulturę zostały w 2009 roku poważnie ograniczone. W ramach rekompensaty władze zaproponowały wszystkim Francuzów poniżej 25-ego roku życia darmowy wstęp do muzeów :)

MagdaKubecka MagdaKubecka

20.07.09, 15:49

Dania i książki
W zeszłym roku spędziłam kilka miesięcy w Danii. Najciekawsze przykłady prowadzenia polityki kulturalnej na poziomie lokalnym dotyczą rozwoju czytelnictwa i projektów związanych z książką i biblioteką.

Polityka kulturalna w Danii.
W Danii punktem wyjścia w prowadzeniu lokalnej polityki kulturalnej są ludzie. I nie jest to tylko puste hasło - ma to wyraźne przełożenie na codzienną działalność instytucji kulturalnych. Nie istnieje odgórnie zorganizowany system, w który wchodzą centra kultury, kluby, świetlice albo inne organizacje i instytucje zajmujące się kulturą. Jest za to pełne przyzwolenie czy nawet zachęta ze strony władz do inicjowania wydarzeń i imprez kulturalnych czy organizowania miejsc (galerii, teatrów, pracowni) przez ludzi żyjących w konkretnym miasteczku albo dzielnicy. Jeśli pojawi się pomysł otwarcia pracowni ceramicznej i znajdą się osoby, które wezmą na siebie zorganizowanie takiego przedsięwzięcia - przedstawią pomysł szkole, bibliotece albo władzom lokalnym, mogą liczyć na ich wsparcie - dostaną pieniądze i przestrzeń.
Inicjatywy kulturalne finansowane są w Danii przez rząd, a bezpośrednio przez samorządy - pozyskiwanie środków możliwe jest przez udział w konkursach i tworzenie projektów - o środki mogą się starać zarówno instytucje kulturalne jak i niezależni artyści czy animatorzy. Kładzie się też duży nacisk na włączanie sektora prywatnego w sponsoring kultury. Od 2005 roku ofiarodawcy mogą odliczać darowizny na instytucje kulturalne od dochodu podlegającego opodatkowaniu, co zdecydowanie zwiększa zaangażowanie firm prywatnych w życie kulturalne.

Biblioteka = centrum kultury
Literatura to bardzo ważne narzędzie edukacji najmłodszych. Dlatego każda biblioteka duńska ma obowiązek prowadzenia oddzielnego działu dla dzieci. Ma on nie tylko gromadzić i selekcjonować literaturę dziecięcą, ale powinien także prowadzić działalność edukacyjną i kulturalną. Biblioteki wprowadziły nowoczesne, inspirujące metody konkurowania z Internetem. Wykorzystuje się w nich różnorodne media - film, teatr, muzykę; i metody - samodzielne tworzenie, pisanie, głośne czytanie. Jeśli dzieci nie chcą lub nie mogę dotrzeć do biblioteki – znajduje się sposób dotarcia do najmłodszych uczestników kultury. Stąd pomysł na bibliobusy.
Bibliobus,
czyli biblioteka na kółkach. To popularny pomysł nie tylko w Danii. Z założenia obsługuje przede wszystkim czytelników we wsiach. Jednak forma, sama w sobie, okazuje się tak atrakcyjna, że busy jeżdżą także po miasteczkach, w których bez trudu można dotrzeć do biblioteki i stają się sposobem promocji i uatrakcyjnienia czytelnictwa. Bibliobus zatrzymuje się w konkretnych dniach i godzinach w wyznaczonych miejscach zwykle na godzinę lub dwie, w tym czasie można oddać lub wypożyczyć książki, ale także wziąć udział w warsztatach artystycznych albo czytaniu na głos.

Taki system - związany z wykorzystywaniem potencjału bibliotek jako ośrodków kultury i edukacji ma przełożenie na stan czytelnictwa w Danii. Statystyki są imponujące: duńskie dziecko wypożycza 42 książki rocznie a 64% dorosłych Duńczyków i 81% dzieci częściej, niż raz w miesiącu korzysta z biblioteki.

Czy to może być dla nas inspirujące?

krause krause

22.07.09, 14:46

Kultura w autobusie: Kinobus/Stanica (Słowacja)
Stanica to inicjatywa oryginalnie wykorzystująca przestrzeń. To pozarządowy alternatywny „Dom kultury” ulokowany w zrewitalizowanej stacji kolejowej Żylina-Záriečie, która została wydzierżawiona od Przedsiębiorstwa Kolejowego Republiki Słowackiej, na linii z Żyliny do Rajec. Założeniem twórców, Stanica ma być stacją kosmiczną z dokiem dla współczesnej kultury i sztuki oraz działalności społecznej z programem wpływającym na szeroką grupę osób - dzieci, młodzieży, dorosłych, artystów i publiczność, oraz pasażerów i pieszych losowych. Na Stanicy nadal sprzedawane są bilety kolejowe przez co stacja oddziałuje performatywnie, włączając pasażerów oczekujących na pociąg w wydarzenia kulturalne. Inicjatywa opiera się na międzynarodowym projekcie artystycznym "Kulturfabrik” – idei – platformie, która skupia młodych ludzi, animatorów oraz artystów, a którzy chcą tchnąć nowe życie w postindustrialne przestrzenie fabryczne, niewykorzystane budynki mieszkalne, częstokroć nieczynne obiekty przemysłowe, stacje i centra handlowe.

KINOBUS

Taki słowacki żart:

Pytanie: Czy Słowacy kręcą filmy?

Odpowiedź: Ne, filmy kręcą Czesi, Słowacy je oglądają.


Na przełomie sierpnia i września Stanica organizuje projekt Kinobus Tour Film. Międzynarodowe działanie odbywa się w bardzo prosty a zarazem atrakcyjny sposób - Tourne autokarami z publicznością po niedziałających postkomunistycznych kinach w malowniczo położonych górskich wsiach. W kinach oglądane są filmy fabularne, animowane, dokumentalne z Centralnej i Wschodniej Europy pozwalające młodszemu pokoleniu, zobaczyć i rozpoznać jakość utworów. Po prezentacjach odbywają się panele dyskusyjne. Poza tym Kinobus to także, prezentacje teatrów amatorskich, koncerty, instalacje, performance, słuchowiska, miejskie i przestrzenne gry. Uczestnicy nocują w salach gimnastycznych, klasztorach oraz prywatnych kwaterach, gdzie się da, na karimatach, w śpiworach. Podczas Kinobusu odbywa się międzynarodowy warsztat filmowy gdzie ludzie ze Słowacji, Czech, Węgier i Polski integrują się kręcąc offowy film.

Kontakt:

Truc sphérique, občianske združenie
Stanica Žilina-Záriečie, Závodská cesta 3, 010 01 Žilina
tel. kancelária: 041/5005064
fax: 041/5623564
web: www.stanica.sk

Koordynator Kinobusu:

Martin Krištof:

mato@stanica.sk,

0908938339
divadelné/filmové projekty

web: http://www.stanica.sk/kinobus/

juliap juliap

11.08.09, 09:28

a we Włoszech...
Oprócz obciążeń finansowych, kultura wiąże się we włoskich regionach z trudnościami administracyjnymi. Dlatego władze lokalne coraz częściej przekazują swoje kompetencje stowarzyszeniom, fundacjom czy konsorcjom, które realizują konkretne, finansowane na poziomie lokalnym, projekty. System ten sprawdza się dość dobrze, politycy podkreślają pozytywny wkład tych podmiotów w podnoszenie jakości i różnorodności lokalnej oferty kulturalnej.
Na takich zasadach działa Stowarzyszenie dla Rozwoju Sztuki, Kultury i Widowisk Arcus (La societa’ per lo sviluppo dell’arte, della cultura e dello spettacolo Arcus), ufundowane w 2004 r. przez włoskie Ministerstwo Kultury (Ministero per i Beni e le Attivita’ Culturali). Celem, dla którego zostało powołane, jest realizacja projektów podnoszenia jakości działań w sektorze kultury, monitorowanie i promocja inicjatyw podejmowanych w tym obszarze na poziomie lokalnym i krajowym. Arcus nie przyznaje dotacji i nie dysponuje funduszami, stanowi organizacyjne i merytoryczne wsparcie zarówno dla władz, jak i dla podmiotów realizujących konkretne działania.

CENTRA SPOŁECZNE „CENTRI SOCIALI”

Na tak skonstruowany system finansowania i zarządzania kulturą, narzekają działacze organizacji studenckich, mniejszych stowarzyszeń, grup nieformalnych. Trudności związane z utrzymaniem ich działalności nie wpływają na jej zaprzestanie – wręcz przeciwnie, ruch alternatywnych, finansowanych z biletów wstępu i darowizn, tzw. centrów społecznych („centri sociali”) ma we Włoszech długą i bogatą tradycję. Szczególnie w małych miejscowościach i na przedmieściach dużych miast, pełnią one funkcję prawdziwych centrów kultury, skupiając wokół siebie artystów, animatorów kultury i społeczników.
U podstaw idei tworzenia tego rodzaju ośrodków leżą ruchy lewicowe i ekologiczne, przy czym polityczny aspekt ich działalności - choć nieodzowny - nie wydaje się mieć pierwszoplanowego znaczenia. Organizuje się w nich koncerty, przedstawienia, warsztaty, planuje wiece i inne działania w przestrzeni publicznej. Są odwiedzane głównie przez młodych ludzi - uczniów i studentów - którzy bardzo aktywnie włączają się w tworzenie swojego miejsca i gotowi są stawać w jego obronie. Konfliktów wokół centrów socjalnych jest bowiem dość dużo. Większość z nich została utworzona w sposób nielegalny, ich założyciele równie często są postrzegani jako "okupanci" (określenie "occupazione" - "zajęcie" - jest często używane przez samych działaczy i dobrze oddaje ich sposób pozyskiwania przestrzeni), jak i jako aktywiści działający dla dobra społeczności lokalnej. Często zdarza się, że właściciele zaanektowanych na centra społeczne - wcześniej zaniedbanych i wyludnionych - budynków, nie sprzeciwiają się podejmowaniu tego rodzaju działań na ich terenie, a lokalne władze uznają społeczną użyteczność ich działalności. W przypadku jakichkolwiek zastrzeżeń, na miejsce wkracza policja.

LEONCAVALLO

Najsłynniejszym chyba włoskim centrum społecznym jest założone w 1975 r. w jednej z najuboższych dzielnic Mediolanu Leoncavallo, które przez ponad trzydzieści lat swojej działalności wielokrotnie zmieniało siedzibę i status, ostatecznie przeobrażając się w olbrzymie, pokryte kolorowym graffiti, wielofunkcyjne centrum kultury. Historia Leoncavallo sięga roku 1968, kiedy to radykalne ruchy lewicowe podjęły pierwsze działania na rzecz stworzenia niezależnych od państwowej biurokracji, ośrodków działalności politycznej, które jednocześnie działałyby na rzecz lokalnych społeczności. W sąsiedztwie opuszczonej fabryki zajętej później przez twórców Leoncavallo, brakowało przedszkola, biblioteki, świetlicy. W wyniku mającego miejsce w latach 70-tych, załamania włoskiego systemu opieki społecznej, zamieszkujący dzielnicę imigranci i bezrobotni, pozbawieni byli instytucjonalnego wsparcia, w tym możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji, czy przygotowania do ponownego wejścia na rynek pracy. Jednocześnie, brakowało publicznej przestrzeni, w której działania społeczne spotykałyby się z kulturalnymi. Dlatego w Leoncavallo od samego początku znalazły dla siebie miejsce zarówno poradnia dla kobiet, przedszkole, jak i sala koncertowa. W pozostałych pomieszczeniach spotykali się lokalni aktywiści, grupy wsparcia, nieformalne zrzeszenia mieszkańców. System zarządzania przestrzenią od początku podporządkowany był zasadom bezwzględnej demokracji i programowego braku jakiejkolwiek hierarchii. Włączani we wszystkie procesy decyzyjne mieszkańcy, z czasem stali się silną grupą nacisku przy jakichkolwiek pertraktacjach z lokalnymi władzami.
Najpoważniejszy kryzys Leoncavallo przeszło w latach 80-tych. Prywatyzacja przestrzeni publicznej (uogólnienie to dobrze oddaje zachodzące wówczas we Włoszech procesy społeczne) szła w parze ze zwiększeniem represyjności prawa i skuteczności policji w jego egzekwowaniu. Nielegalne zajmowanie nieruchomości, polityczne uwikłanie działaczy, zgłoszenia dotyczące zażywania narkotyków – wszystko to przyczyniło się do całkowitej marginalizacji ruchu i zamknięcia centrum Leoncavallo przez policję w 1989 roku. W latach 90-tych w dawnej siedzibie Leoncavallo otwarto kolejny oddział dużego banku.
Ratunek przyszedł w 1994 roku, kiedy to na mocy ustaleń z właścicielem obecnej siedziby, Leoncavallo wznowiło swoje działania w nowej lokalizacji. Centra społeczne odnowiły się wraz z prężnie działającymi zrzeszeniami studentów, a największe z nich – jak Leoncavallo właśnie – zamieniły się w dobrze prosperujące przedsiębiorstwa kulturalno-społeczne. Rezygnując z dotychczasowego, radykalnie anarchistycznego modelu działalności, mediolańskie centrum postawiło na reorganizację, intensywną promocję, projekty finansowane z budżetu miasta, dotacje oraz współpracę z biznesem i organizacjami pozarządowymi. Obecnie Leoncavallo ma charakter sieci zrzeszającej mniejsze stowarzyszenia i grupy nieformalne, które stać na zatrudnianie kilkudziesięciu pracowników. Jednocześnie, oferta centrum nadal pozostaje bezpłatna (z rzadkimi wyjątkami koncertów czy pokazów filmowych), a „auto-gestione”, czyli udział wszystkich działaczy we wszelkich procesach podejmowania decyzji, pozostało naczelną zasadą jego funkcjonowania.
Organizacja przestrzeni w Leoncavallo nadal odpowiada potrzebom mieszkańców dzielnicy: jest tu miejsce na koncerty, przedstawienia teatralne, debaty, spotkania; jest i księgarnia, biblioteka, radio, punkt informacyjny. Jednocześnie, rozwija się oferta dla osób korzystających z opieki społecznej: darmowe posiłki i hostel dla imigrantów i bezdomnych, poradnie prawna i pośrednictwa pracy. Swoją siedzibę mają tu – oprócz założonej w latach 90-tych Fundacji Leoncavallo – cztery organizacje pozarządowe, w których zrzeszonych jest 1 400 członków. Centrum odwiedza rocznie ok. 100 000 osób. Skuteczność działań podejmowanych przez Leoncavallo dostrzegły lokalne władze, wprowadzając specjalne rozporządzenie, które uznaje zasadność jego działalności, nawet pomimo braku prawnych uregulowań co do własności budynku będącego siedzibą centrum.

TEATR I LEGA IMPROVVISAZIONE FIRENZE

Na tle obu, silnych we włoskim sektorze finansowania kultury trendów - łączenia turystyki i kultury oraz polityki i działalności społeczno-kulturalnej, ciekawie wypadają inne propozycje. Popularnym sposobem na ożywienie życia kulturalnego są na włoskiej prowincji prywatne, amatorskie grupy teatralne, których członkowie regularnie spotykają się na zajęciach teatralnych i parateatralnych. Spotkania mają charakter trzyletniego kursu, łączącego w sobie zadania aktorskie, taniec, naukę podstaw reżyserii i choreografii. Uczestnicy ćwiczą w małych grupach, prowadzący zajęcia wykorzystują zarówno technikę dramy, jak i metodę Stanisławskiego. Pomieszczenia do prób wynajmują ze składek członkowskich i sprzedaży biletów. Członkowie takich trup teatralnych stanowią przekrój wiekowy, zawodowy ale także – przekrój życiowych doświadczeń, które z radością i zaangażowaniem wnoszą w swoją pracę nad przedstawieniem.
Prawdziwym fenomenem są w tej dziedzinie tzw. szkoły improwizacji (jedną z nich jest Lega Improvvisazione Firenze) organizujące “mecze improwizacji” polegające na kilkuminutowych pojedynkach dwóch amatorskich zespołów aktorskich, które stojąc w ringu improwizują na zadany przez publiczność temat. Bardzo licznie zebrana widownia wybiera zwycięzców w kolejnych kategoriach, żywo reagując na oglądane przedstawienia.
Popularność tego rodzaju zajęć wśród nastolatków, studentów i dorosłych jest imponująca i nie daje się chyba porównać z popularnością innych form spędzania wolnego czasu. Jest też niestety jedną z niewielu propozycji, jakie mają dla swoich społeczności lokalne władze i organizacje pozarządowe. Podczas gdy pierwszy z tych podmiotów realizuje politykę wspierania potencjału turystycznego danego regionu, drugi oddaje się prawie wyłącznie działalności charytatywnej. Paradoksalnie, w kraju zabytków i dzieł sztuki, kultura i edukacja kulturalna w opinii większości Włochów pozostają całkowicie zaniedbane. Tym bardziej, że rolę animatorów społeczno-kulturalnych z takim powodzeniem wzięły na siebie z definicji nielegalne centra społeczne.

srubka srubka

18.09.09, 21:03

Czekając na Godota
Taki sposób prowadzenia dyskusji o kulturze na dobrą sprawę eliminuje interlokutora z powodów metodologicznych i merytorycznych. Skoro poruszać się będziemy w obszarze „kultury”, to na początku należałoby zdefiniować to pojęcie. Jest tych definicji kilkaset. Najbardziej praktycznym, moim zdaniem, jest to, które mówi, że kulturę jako zjawisko tworzy się w procesie dialogu: twórca – odbiorca lub twórca – dzieło – odbiorca (PERSONALIZM). Dlatego prowadzenie rozmowy – dialogu o kulturze bez konkretnego rozmówcy jest jedynie ukrytym działaniem politycznym (występuje partia lub grupa interesu) na płaszczyźnie wiedzy potocznej przy pomocy stereotypów i pomówień.
Jak słusznie, chociaż prawdopodobnie mimowolnie stwierdzono, że taką dyskusję należy rozpocząć od oceny stanu faktycznego tej dziedziny. Nie można dokonywać opisu sfery kultury na zasadzie własnych subiektywnych i jednostkowych odczuć stosując w analizie wiedzę potoczną. Próbując oceniać sferę tzw. „kultury samorządowej” należy pokusić się o wysiłek posiadania wiedzy ogólnej, naukowo zobiektyzowanej, by przystępować do określenia wiedzy o stanie kultury w lokalnej społeczności. Pozyskanie tej wiedzy wymaga określonych, narzędzi badawczych, szerokiej wiedzy naukowej, specjalistycznych badań socjologicznych na wielu płaszczyznach życia społecznego. Jest to zarówno określanie tzw. kultury osobistej mieszkańców, ich rzeczywistego poziomu edukacji kulturalnej jak i wynikających z tego poziomu potrzeb kulturalnych, czy funkcjonowanie struktur społecznych i instytucji samorządowych. Następnie uzyskane w prowadzonych badaniach dane należy w sposób metodyczny opracować i opisać. Na końcu pierwszej odsłony działania badawczego, zmierzającego do określenia obiektywnych danych o stanie „kultury samorządowej” można formułować pierwsze uogólnienia i wnioski. O dalszym ciągu działań merytorycznych w sferze „kultury samorządowej” należy dyskutować z samymi mieszkańcami miasta zainteresowanymi rzeczywistym uczestnictwem w kulturze. Opieranie dyskusji o kulturze na administracyjnie konstruowanej strukturze kultury to nic innego jak powielanie dotychczasowych rozwiązań z minionego historycznie okresu. Od wielu lat dominuje mitologiczne wręcz myślenie o powołaniu tzw. „centrum kultury” które ma być powszechnym remedium na stan kryzysu w kulturze, a jest jedynie zastąpieniem dotychczasowej fasady sirmiężnego domu kultury bardziej wykwintną elewacją centrum kultury. W dwóch systemach tak zorganizowana kultura miała się sprawdzać: w komunizmie – „kulturnyj cjentr” i w faszyzmie „zenter kultur”. Zdało by się zdziwić, skąd więc tak uporczywe dążenie do restytucji tych zaprzeszłych modeli. Mnie się jednak wydaje, że wszyscy reformatorzy posługują się jedynie wiedzą potoczną pochodzącą z osobistych doświadczeń minionego okresu.
Kontynuując rozważania dotyczące tworzenia warunków rzeczywistego i powszechnego rozwoju współczesnej kultury w lokalnych środowiskach życia Polaków,
w zakresie formułowania celów funkcjonowania sfery kultury samorządowej projekcję swą należy opierać na ogólnym programie rozwoju gminy, miasta, powiatu regionu.. Ciągłe opieranie się na liberalnym modelu działalności samorządu i przypisywanie „niewidzialnej ręki rynku” w sferze kultury doprowadziło do całkowitej degrengolady samorządowej sfery kultury. Stąd moje niepokoje o kształt kolejnej reformy, gdy dotyczy ona tak zdegradowanej sfery życia społecznego. Nie można przecież reformować czegoś, co nadaje się do zupełnej zmiany.

Przytoczenie propozycji rozwiązań „francuskich” mieści się w ogólnych możliwościach sprawczych „kultury samorządowej” wypełniającej zapisy prawne w tym zakresie. Nie może to być w żadnym wypadku jedyny i tylko jedyny sposób na wypełnianie całego spektrum kultury. Stanowi to jednak w przeważającym zakresie obszary niszowe. Podstawowe części struktury kultury samorządowej mają jasno określone zasady i sposoby ich rozliczania. W tak jedynie przedstawionych propozycjach, bez rozwiniętych aktywnych form życia społecznego, może następować tendencja do prywatyzacji w lub wręcz prywaty w kulturze.

W przedstawionych przykładach brak mi rozwiązań niemieckich, które w swej strukturze zapewniają stabilizację lokalnych działań obywatelskich.

Jak wynika z obserwowanych przeze mnie sposobów reformowania kultury w moim najbliższym otoczeniu, to tak naprawdę nie chodzi o harmonijny rozwój sfery kultury a o zaoszczędzenie jeszcze następnych, śladowych środków z tak marnego budżetu kultury. Ten model „restrukturyzacji kultury przypomina od kilku lat mieszanie łyżeczką w przysłowiowej szklance z herbatą w celu osłodzenia tego napoju. I to nic, że zapomniano o konieczności dosypania do tej herbaty cukru.

Rozumiem zwrócenie uwagi na stałą niewydolność tego systemu, ale z uporem maniaka przypominam, że wszakże wszyscy niemal (przynajmniej w ich przekonaniu dysponują wystarczającą wiedzą) mogą zabierać głos w tej sprawie. Kultura, jak we wstępie określiłem, to proces tworzony w dialogu i dyskusji, a nie w wiecowych pokrzykiwaniach wobec spragnionych igrzysk i cudu mieszkańców. I albo szanowni radni i administracja samorządowa słuchać będą życzliwych rad wykształconych i doświadczonych pracowników sfery kultury walczących z dnia na dzień z ogólną intelektualną niemocą, albo jesteśmy świadkami kolejnej restrukturyzacji dla samej restrukturyzacji.. W sformułowaniu mówiącym o braku ludzi kultury (?) jawi się mi oczekiwanie przez niemal wszystkich reformatorów na przysłowiowego Godota. Takiej postaci w swym systemie pojmowania kultury samorządowej nie znajdziecie, a każde naprawianie należy rozpoczynać od przenikliwej oceny samego siebie i całym obszarze kraju, nie ograniczając się do analizy fragmentarycznych badań i opisu wybranych domów kultury województwa mazowieckiego.

Przed kilku laty byłem przypadkowym uczestnikiem konsultacji przed przyjęciem programu rozwoju kultury województwa śląskiego. I okazało się, że przedstawione materiały opierały się jedynie na wynikach badań dokumentów przedstawionych przez administrację samorządową poszczególnych szczebli zarządzania jak i opinii na ich temat wyrażonych przez niemal tych samych autorów opracowanych materiałów. Pozwoliłem sobie zadać pytanie, a gdzie są badania określające poziom rzeczywistych potrzeb samych mieszkańców regionu. I uzyskałem odpowiedź, że autorzy tegoż dokumentu zdają sobie sprawę z ograniczonego zakresu informacji, ale przyczyną takiego stanu są określone, o wiele za małe środki finansowe na przeprowadzenie kompleksowych badań w tym zakresie. W tym miejscu rodzi się pytanie. To po co tworzyć tak niekompletne dokumenty? Zapewne ku pokrzepieniu serc samych ich twórców, administracji samorządowej stanowiącej współcześnie o treściach, formach, metodach funkcjonowania tego ważnego obszaru aktywności kulturalnej lokalnych społeczności – potencjalnego, a nie rzeczywistego uczestnika dialogu w kulturze.


.
W sumie: 7  
« Sierpień 2018 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31

Marta Białek

Animatorka kultury, członek Zarządu Towarzystwa Inicjatyw Twórczych "ę", współzałożycielka Stowarzyszenia.
10.05.2010
Kwestia przestrzeni publicznej - czy istnieje czy nie istnieje? - wciąż jest jednym z bardzo popularnych tematów dyskusji o przestrzeni miejskiej.
więcej »
10.05.2010
Czy ulica Słoneczna różni się Cmentarnej? Ulica Komarowa od Wołoskiej? Czy przemianowanie Ronda Babka na Rondo Radosława ma znaczenie? Czy obchodzi nas, że w centrum Warszawy jest rondo Dmowskiego, skoro i tak zwyczajowo wszyscy spotykają się "pod Rotundą"? Czy znaki poziomie i pionowe, które codziennie mijają niosą ze sobą jakieś znaczenie?
więcej »
26.04.2010
ZASP zbiera podpisy pod apelem w sprawie wstrzymania prac nad poprawkami do uchwały „o zmianie ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i innych ustaw dotyczących zmian prawa kultury".
więcej »
26.04.2010
Wygląda na to, że sytuacja niezależnych grup artystycznych w naszym kraju jest dość opłakana. W niskich budżetach miast (w tym również Warszawy) przewidziano dla nich nadzwyczaj niskie dotacje.
więcej »
26.04.2010
Natura zwykle jest inspiracją dla sztuki i architektury, znacznie rzadziej projekty artystyczne uwzględniają rośliny i zwierzęta jako potencjalnych użytkowników. Zdarzają się jednak nieliczne, ale wyjątki.
więcej »
01.04.2010
The Association for Cultural Economics International organizuje w czerwcu w Kopenhadze 16. Międzynarodową Konferencję Ekonomika Kultury.
więcej »
Bibliografia i ciekawe linki do dyskusji

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo