Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Czy w domach kultury mieszka kultura?

Towarzystwo Inicjatyw Twórczych ę opublikowało raport „ZOOM na domy kultury – diagnoza mazowieckich domów kultury“ (pełna treść raportu dostępna na www.zoomnadomykultury.pl) Niejako wywołana do odpowiedzi jako autorka projektu „ZOOM na domy kultury“ chciałabym zachęcić Państwa do rozmowy na temat domów kultury w Polsce. Chciałabym, żeby poszczególne części raportu o domach kultury w województwie mazowieckim stały się punktem wyjścia do rozmowy na temat tego jakie są domy kultury w Polsce? Czy sprawdzają się w roli eduktora kulturalnego? W czym są dobre, a z czym sobie nie radzą? Często jedynym miejscem spotkania z kulturą – zwłaszcza w małych miejscowościach są domy kultury. Po 1989 roku liczba tych placówek w Polsce znacznie zmalała. Niektóre z funkcjonujących ośrodków odnalazły się w nowych realiach należycie wykorzystując gminne fundusze, inne zostały reliktami rodem z PRL-u pochłaniającymi budżety gmin. Jednocześnie domy kultury to miejsca z dużym potencjałem społecznym. Ważni gracze lokalnej sceny.

W sumie: 27 «123»

mbialek mbialek
(moderator)

01.06.09, 11:18

Raport o domach kultury w województwie mazowieckim
Jak doszło do powstania Raportu?

Realizując projekty przy współpracy z domami kultury przeszkadzały nam bariery, które napotykaliśmy. My chcieliśmy działać wtedy, kiedy dzieci wychodziły ze szkoły, a dorośli wracali z pracy – domy kultury wtedy zamykały swoje podwoje, my chcieliśmy wpuszczać do sal świeże powietrze, one nie pozwalały ruszyć starej paprotki. My mieliśmy poczucie, że zapraszamy ich do udziału w ciekawej propozycji, one, że zawracamy głowę i burzymy spokój.

Paprotki, lamperie, wszechwładni stróżowie, znudzeni pracownicy, rutyna – to wszystko sprawiało, że zaczęliśmy pytać siebie czy to nie wielka szkoda, że miejsca, które powinny tętnić życiem – tak często świecą pustkami? Co sprawia, że niektóre z nich przyciągają społeczność, a inne ją odpychają? Zaczęliśmy zadawać sobie pytania dotyczące tego, jak powinien wyglądać dom kultury we współczesnej Polsce?

Podążając za tymi pytaniami postanowiliśmy zbadać sposób działania 13 domów kultury na terenie województwa mazowieckiego.

Jak przeprowadziliśmy badanie?

Analizą objęliśmy 13, losowo dobranych, samorządowych instytucji kultury - mazowieckich domów kultury: 4 w gminach wiejskich, 4 w gminach miejsko-wiejskich i gminach miejskich poza Warszawą oraz 5 w stolicy.
Badanie miało charakter jakościowy. To oznacza, że mówi ono o charakterze problemów, natomiast nie o ich skali. Wypowiadamy się więc w niniejszym raporcie o działaniach przebadanych przez nas domów kultury na Mazowszu. Sądzimy jednak, że nasza próba obrazuje także do pewnego stopnia szersze problemy dotyczące funkcjonowania domów kultury. Zastosowano następujące techniki badawcze:
Indywidualny wywiad pogłębiony (z dyrektorem domu kultury, pracownikiem i niezależnym animatorem kultury)

Analiza dokumentów urzędowych domów kultury (m.in sprawozdania finansowego i merytorycznego za rok 2007, statut domów kultury).
Sondaż wśród celowo dobranej grupy odbiorców programu domu kultury – przeprowadzony wśród gimnazjalistów ze szkoły leżącej w najbliższym sąsiedztwie domu kultury. (szczegółowe wyniki ankiety dostępne są w raporcie całościowym)
Częścią projektu była także analiza wizualna przestrzeni domów kultury Materiałem wyjściowym do analizy było 13 fotoesejów zrealizowanych przez badaczy według wytycznych autorów. (szczególowe wyniki analizy dostępne są w raporcie całościowym)
Badania są anonimowe. Nazwy miejscowości w Raporcie zostały zakodowane.

Co badaliśmy?
Wyróżniliśmy sobie kilka obszarów badawczych.
MISJA I WIZJA DOMÓW KULTURY
TWORZENIE PROGRAMU DOMÓ KULTURY
PROGRAM DOMÓW KULTUYRY: zajęcia stałe i imprezy, praca metodą projektów
BUDOWANIE KAPITAŁU SPOŁECZNEGO w środowisku lokalnym
DZIAŁANIA DOMÓW KULTURY WOBEC lokalnej tradycji i tożsamości
ODPŁATNOŚĆ ZA ZAJĘCIA
WSPÓŁPRACA Z INNYMI INSTYTUCJAMI
FINANSOWANIE
PRACOWNICY

Przez najbliższe dni będę przekazywać Państwu najważniejsze wnioski pojawiające się w Raporcie wokół każdego z tych wątków. W naszym Raporcie każdem rozdziałowi towarzyszą ZAPALNIKI DYSKUSJI – pytania, na które natrafiliśmy podczas rozmowy. To właściwe miejsce, żeby je postawić.

mbialek mbialek
(moderator)

01.06.09, 11:20

Misja domów kultury
JAKA JEST MISJA DOMÓW KULTURY?

Co pokazał raport „ZOOM na domy kultury – diagnoza mazowieckich domów kultury“ w sprawie misji domów kultury?

Badanie programów domów kultury rozpoczęliśmy od próby odpowiedzi na pytanie jak definiują one swoją misję i główne cele. Przyjęliśmy, że misja to jasno i zwięźle sformułowana, spisana deklaracja nadrzędnego celu, któremu służy organizacja. Mówi ona o głównych wartościach, którymi organizacja się kieruje i stanowi generalne uzasadnienie sensu jej istnienia. W szerszym rozumieniu misja jest przenikającą codzienne życie organizacji filozofią działania, widoczna jest w strategii, stylu zarządzania, strukturze organizacyjnej oraz sposobie realizacji zadań.

Analiza statutów trzynastu zbadanych przez nas domów kultury pozwala mówić o dużym podobieństwie zadań zawartych w tych dokumentach. W niemal wszystkich statutach mowa jest o edukacji kulturalnej, rozpoznawaniu, rozbudzaniu i zaspokajaniu potrzeb oraz zainteresowań kulturalnych, o tworzeniu warunków dla rozwoju amatorskiego ruchu artystycznego, w tym jego prezentacji i promocji. Zadania te określone są ustawą z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu
i prowadzeniu działalności kulturalnej (art. 32).

Czytając statuty domów kultury, odnosi się wrażenie, że poza różnicami wynikającymi z wielkości miejscowości są one do siebie dość podobne. Można przypuszczać, że autorzy nowych statutówszukają inspiracji w istniejących już dokumentach tego rodzaju i reprodukują stworzoną wcześniej strukturę celów. Wskazują na to powtarzające się w statutach różnych, nie związanych ze sobą domów kultury, identycznie brzmiące sformułowania.

Cele zawarte w statutach są jak na misję zbyt rozwinięte, zwykle wyrażone w urzędowym języku, często w formie równoważników zdań i nie nadają się na inspirujące i motywujące do działania credo, z którym można się identyfikować. Tak sformułowane cele trudno byłoby użyć w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej.

Najbardziej podstawowe zadania znajdują swoje odbicie w większości wypowiedzi dyrektorów i pracowników domów kultury. Najczęściej przywoływanym zadaniem jest ogólnie rozumiane zaspokajanie potrzeb. Pojęcia potrzeby używa się czasem na ogólnym poziomie, nie konkretyzując o jakie potrzeby chodzi.Z ideą odpowiadania na potrzeby wiąże się też powracające
bardzo często sformułowanie, że należy być „dla wszystkich” i „dla każdego”:

Zapytaliśmy także o wizje domu kultury. Wizje domów kultury, które wyłaniają się z wypowiedzi
dyrektorów dopełniają się i układają w jedną całość– wyobrażenie idealnego domu kultury. W niektórychwypowiedziach obraz jest bogatszy, w innych możemy się go tylko domyślać na podstawie rozproszonych uwag. Zasadniczo jednak odpowiada on zwykle temu samemu wzorcowi
wyobrażenia o domu kultury, do Przytoczę tutaj fragment, który pozwala na rekonstrukcję tego idealnego domu kultury i może być interesujący jak sądzę:


Ma stały, stabilny system finansowania, dzięki czemu ma pieniądze przede wszystkim na dobry budżet. W pierwszym rzędzie posiada wielofunkcyjny budynek, który stwarza możliwość łatwej aranżacji wnętrz: od pracowni specjalistycznych, poprzez salę widowiskową, po galerię. W gminach, w których takiego budynku nie ma, częścią wizji jest nowy dom kultury, nowe centrum albo obecny budynek, ale po kapitalnym remoncie pozwalającym na właściwą działalność kulturalną. W takim budynku odbywa się dużo imprez i zajęć, istnieje bogata oferta, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. To dom składający się z przeróżnych dziedzin, zespołów zainteresowań, w których można uczestniczyć na zasadzie systematycznego pogłębiania [...] wiedzy, umiejętności(Rybin). Imprezy są tu organizowane na tyle, na ile umiemy [...] profesjonalnie, dzięki czemu przychodzą uczestniczyć
[w nich ci], którzy [normalnie] nie uczestniczą w działaniach domu kultury. Mówiąc ogólniej kadra wyobrażonego domu kultury przedstawia ciekawe oferty społeczeństwu,
stara się, żeby wszystko było [...], żeby było jak najwięcej (W-wa, Rakuszowo). Oferta cały czas jest w miarę możliwości wzbogacana [...] o coś dodatkowego, żeby wprowadzić do naszego
środowiska coś świeżego w każdym roku. Dom wyobrażony jest domem dla każdego. Jest dostępny o każdej porze dla wszystkich i zgodnie z zapotrzebowaniem . Przedstawia jak najbogatszą ofertę, tak żeby wszyscy mieli coś dla siebie i żeby była ona do każdego segmentu rynku dostosowana. Dzięki temu jest to dom gwarny, rojący się od ludzi w różnym wieku

Czy tak właśnie powinien wyglądać idealny dom kultury? Czy pojęcie misji może mieć zastosowanie w pracy domów kultury? Jaka powinna być misja domu kultury Czy zadaniem domu kultury powinny być cele społeczne? Czy powinna istnieć uniwersalna misja dla wszystkich domów kultury, czy też misja musi być skrojona na potrzeby konkretnego domu kultury?

bartekkozek bartekkozek

02.06.09, 02:13

Domy kultury
Przyklejam swojego posta z dyskusji o sztuce w przestrzeni publicznej. Tematy pączkują i ewoluują tak, że aż trudno za nimi wszystkimi nadążyć:) Pozwolę sobie zatem wkleić mojego posta z blogu Zielona Warszawa na ten temat:

We wsi, której kiedyś mieszkałem, zaszła dość symptomatyczna zmiana. Zdewastowany dom kultury został odnowiony i zmieniony w... restaurację, służącą z tego, co wiem, głównie do obsługi ślubów. Z jednej strony dobrze - z tego co wiem nic tam się nie działo, a tak przynajmniej jakieś miejsca pracy były. Z drugiej zaś strony - cóż, w takim wypadku miejscami, które jeszcze mogą integrować lokalną społeczność, pozostały: szkoła, kościół i boisko. W kościele wiadomo, jakiego typu wspólnota powstać może (w najlepszym wypadku - wiernych, nadal zatem daleko do uniwersalizmu bez wykluczeń), a na boisku - takoż. Można by rzec, że skoro zaraz za rogiem jest miasto, tego typu obiekt nie jest aż tak potrzebny, jednak jeśli kiedykolwiek mamy zamiar cieszyć się społeczeństwem obywatelskim i podwyższonym kapitałem kulturowym, to zmiana domu kultury w restaurację raczej ten proces opóźnia niż przyspiesza.

Z ciekawością przeczytałem raport "Zoom na domy kultury", dotyczący sytuacji DK na terenie województwa mazowieckiego. Siłą rzeczy najbardziej interesujące mnie dane dotyczą Warszawy, jednak ich porównanie z ośrodkami w mniejszych miejscowościach również jest dość symptomatyczny. Wyniki badań sondażowych, przeprowadzonych wśród nastolatków, pokazują dość jasno - należy dość mocno rozważyć rolę domów kultury w dużym mieście. Nie da się tu być może osiągnąć tak dużej frekwencji na zajęciach jako procentu mieszkanek i mieszkańców dzielnicy (procent ów i tak w kategorii liczb absolutnych prezentuje się całkiem okazale), jednak już nad dostępnością informacji o działaniach DK i nad skojarzeniami z domem kultury popracować warto i trzeba.

Przejdźmy teraz do suchych faktów - ich analiza jest dość utrudniona z powodu anonimowości dzielnic, jednak przy pomocy Internetu ich tożsamość daje się odczytać. W 4 warszawskich dzielnicach, w których przeprowadzono badania, dom kultury dla młodych ludzi nie jest alternatywą jako miejsce spędzania wolnego czasu - w 3 dzielnicach w ogóle nie pojawia się w odpowiedziach. Większość ankietowanych w stolicy nie zna osoby albo instytucji, które w ich bezpośrednim otoczeniu zajmują się kulturą. Znacząco większy niż na wsiach i w małych miastach odsetek nie wie, gdzie znajduje się DK w ich dzielnicy i - uśredniając w kategorii stolicy - większy jest odsetek osób, które nie wiedzą na temat działalności swojej podstawowej instytucji kulturalnej.

Czy wszystkie powyższe tendencje (dokładne liczby można wyczytać w raporcie, bardzo gorąco zachęcam do zapoznania się z nim) da się wytłumaczyć li tylko bogatszą ofertą miasta jako takiego? Trochę tak, jednak nie czarujmy się z drugiej strony, że mnóstwo osób młodych wybiera organizacje pozarządowe czy teatry. Nawet, gdyby pododawać do siebie tego typu wskaźniki, okazałoby się, że udział w kulturze - jeśli nie będziemy w jego obrębie liczyć koncertów Dody albo wyjść do kina na większość hollywoodzkich produkcji - nie jest porażający. Nie chodzi mi tu o ciskanie gromów, tym bardziej, że spora grupa osób młodych spędza czas na nauce w szkole i późniejszej jej kontynuacji na zajęciach pozaszkolnych. Chodzi o to, że dla wielu osób dom kultury nie pojawia się w ogóle jako dopuszczalna alternatywa, głównie z powodu braku informacji na temat ich działalności.

W dzisiejszych cyfrowych czasach rola informacji jest kluczowa dla powodzenia wielu instytucji - w tym kulturalnych. W Warszawie intensywnie używa się do tego celu Internet, o czym DK wiedzą i proponują w sporej swej części całkiem niezłe zdaniem autorek i autorów strony. Problem polega na tym, że brakuje na nich narzędzi służących interakcji i budowaniu społeczności wokół DK, takich jak na przykład newsletter czy forum. Nie wykorzystuje się też niestety możliwości informowania za pomocą własnej, darmowej gazety - wielka szkoda, bowiem sam się przekonałem, że ludzie traktują tego typu promocję dużo bardziej życzliwie, niż na przykład szablonowe ulotki. W dzielnicach położonych przy metrze albo stacjach kolejowych tego typu publikacje rozchodzą się jak świeże bułeczki i z pewnością byłyby w stanie przyciągnąć do domów kultury więcej osób.

Być może jest to też dobry sposób na to, by przyciągnąć i przekonać do swojej oferty mężczyzn w wieku 30-60 lat, najsłabiej reprezentowanej grupy wśród uczestników zajęć? Otwarcie DK w czasie weekendu niewątpliwie sprzyja pozyskiwaniu tej grupy. Nie jest ona łatwa do przekonania - stereotypy kulturowe sprawiają, że częściej woli ona oglądać mecz w telewizji czy pójść na ryby, a jeśli już konsumuje kulturę, to półkę wyżej - muzea, filharmonie czy też teatry. Pewną strategią jej wkluczania mogą być zajęcia rodzinne, podczas których można na przykład rozdać ankiety z prośbą o wpisanie propozycji, które mogłyby wydać się atrakcyjne dla tejże grupy. Może się okazać, że warto będzie pomyśleć na przykład o zajęciach z boksu, albo wręcz przeciwnie. Jeśli się nie zapyta, trudno będzie o dobranie odpowiedniej oferty.

Istotną grupą powinny być też osoby w trudnej sytuacji materialnej. Zagrożone społeczną degradacją i izolacją, jak żadne inne potrzebują poprawy kapitału kulturowego i kontaktów międzyludzkich. W Warszawie spora grupa zajęć oferowanych przez DK jest płatna, słuszne zatem są płynące z raportu sugestie dotyczące wzrostu elastyczności w tej kwestii. Osoby ubogie - ale nie tylko - powinny mieć szansę np. odpracować swój udział w zajęciach poprzez wolontariat (chociażby rozdawanie gazet czy wieszanie plakatów w szkołach). Dom kultury może w ten sposób pełnić funkcję integracyjną i socjalną, w sposób wcale nie gorszy niż ośrodki pomocy społecznej.

Skoro o integracji już mowa, to nie ma chyba bardziej od DK predestynowanej do tej roli instytucji publicznej. Mogą one pełnić - a w stolicy niestety, poza nielicznymi wskazanymi w raporcie wyjątkami, nie pełnią - funkcję spajającą lokalną społeczność i odkrywającą przed nią specyfikę danej dzielnicy. Pamiętajmy, że dajmy na to Mokotów różni się od Ursynowa, Żoliborza czy Pragi Południe i warto te różnice pokazywać - po to, by cieszyć się różnorodnością. Wyzwaniem jest ilość mieszkanek i mieszkańców w dzielnicy i jej wielkość, jednak warto owo wyzwanie podjąć, inaczej Warszawianki i Warszawiacy pozostaną zatomizowani, zamiast tworzyć aktywne społeczności lokalne.

Oczywiście nad postulatami, będącymi zapalnikami dyskusji warto się pochylić. Ja na przykład nie jestem aż tak wielkim jak autorki i autorzy entuzjastą pracy metodą projektów - nie odrzucam jej, jednak wiem, jak wygląda proces pozyskiwania na nie pieniędzy. Jedną ważną rzecz usłyszałem podczas szkoleń z pozyskiwania funduszy - ubieganie się o nie wymaga odwrócenia perspektywy i zastanawiania się nie, jaki fundusz pomoże nam w naszym projekcie, ale jaki projekt mamy przygotować, by otrzymał on odpowiednie dofinansowanie. Zmiana optyki wcale nie musi ułatwiać realizacji potrzeb lokalnej społeczności i wymaga więcej pracy - niemniej jest ona zapewne możliwa, szczególnie, jeśli rozpatrywać będziemy projekty jako metodę pracy, a nie sposób finansowania. Podobnych kwestii jest znacznie więcej i mam nadzieję, że publikacja "Zoom na domy kultury" pomoże tym placówkom w dokonaniu niezbędnych zmian w funkcjonowaniu i poprawie jakości ich działania.

mbialek mbialek
(moderator)

03.06.09, 06:32

Praca metodą projektów
W wypowiedzi Bartka Kozka zafrapował mnie fragment dotyczący pracy metodą projektów. Chyba pojawił się w Twojej wypowiedzi podobny błąd do tego, który popełnia część pracowników domów kultury. Otóż praca metodą projektów to nie jedynie sposób pozyskiwania funduszy a właśnie pewna metoda pracy. Według definicji, którą spróbowaliśmy sformułować na potrzeby ZOOM-u projekt jest przedsięwzięciem skupionym na konkretnym zadaniu, temacie, obszarze, ale łączy bardzo różne formy aktywności. Dzięki temu osoby o różnych zainteresowaniach lub predyspozycjach mogą znaleźć w nim coś dla siebie. Jest procesem ograniczonym w czasie, zazwyczaj kończącym się prezentacją efektów, co często jest wydarzeniem pozwalającym spotkać się wszystkim twórcom oraz zaproszonym gościom, np. mieszkańcom okolicy. Taka metoda pracy bywa dynamiczna – umożliwia wprowadzanie licznych zmian i poprawek do wcześniej planowanych działań. Dzięki temu możliwa jest otwartość na nowe pomysły, osoby przy jednoczesnym zachowaniu głównych założeń. Jednym słowem projekt to tak, jak piszę pewna metoda pracy. Można ją stosować zarówno w małej skali jak i dużej. Mała skala nie wymaga dodatkowych/innych źródeł finansowania - bardziej chodzi o pewne przemodelowanie sposobu pracy np. z dziećmi i młodymi ludźmi. Natomiast duże projekty oczywiście wymagają pozyskania dodatkowych środków. A to się udaje wtedy, kiedy spotkają się nasze cele z celami konkursu oraz pomoże nam trochę szczęścia (wszelkie konkursy są zawsze formą loterii przecież). To tak tytułem wyjaśnienia. Dzięki za tekst!

bartekkozek bartekkozek

04.06.09, 23:05

Projekty
Dziękuję za wyjaśnienie - dostałem je też wcześniej i dlatego w tekście pojawia się tryb przypuszczający dot. projektów;) Myślę, że warto tego typu przekonania stereotypowe wyjaśniać - po prostu sam nie chciałbym, żeby myśląc o projektach DK stawały się maszynami do obsługi rozmaitych grantów. Jeśli będą projekty traktować jako narzędzie, które - w co wierzę - może być skuteczne, elastyczne i dynamiczne, wtedy zyskamy wszyscy. Bardzo sobie i nam wszystkim życzę:)

mbialek mbialek
(moderator)

08.06.09, 07:29

Inspirująca rozmowa: Dom Kultury jako rzeźba społeczna
DOM KULTURY JAKO RZEŹBA SPOŁECZNA - wywiad z Januszem Byszewskim (Laboratorium Edukacji Twórczej, Centrum Sztuki Współczesnej). Wywiad ukazał się na portalu www.ngo.pl


Paulina Capała: Mówiąc o nowoczesnym domu kultury podkreśla Pan, że powinno być to miejsce autorskie. Jak to rozumieć?

Janusz Byszewski: Koncepcja domu kultury jako miejsca autorskiego jest w pewnym sensie zaczerpnięta od analogicznej sytuacji dotyczącej galerii lub muzeum. Najważniejsza jest pewna koncepcja, którą ma i realizuje autor: kurator, krytyk sztuki, animator kultury, albo dyrektor instytucji kultury. Polskie domy kultury mają złą tradycję. Nadal tkwią w starym systemie. Szczególnie w mniejszych miejscowościach narażone są na polityczną manipulację.

Uważam, że istnieją proste, demokratyczne zasady, które pozwalają takiej sytuacji uniknąć. W Polsce niestety one jeszcze słabo funkcjonują. Mam na myśli kadencyjność stanowiska dyrektora. W przypadku muzeów, wielkich festiwali, np. Biennale w Wenecji lub Documenta w Kassel dyrektorzy wybierani są na 2 czy 4 lata. Elementem weryfikującym ich kompetencje są konkursy. Zwycięża po prostu najlepsza oferta, pewna idea - autorska wizja. Później dyrektor odpowiada za realizację swojego konceptu. Wiem, że teraz przenoszę dom kultury ze sfery administracji w obszar sztuki, ale uważam, że właśnie tak powinno się myśleć o nowoczesnej instytucji kultury.

Wywrócić dom kultury do góry nogami?

JB: W niektórych przypadkach tak! Chociaż zdaję sobie sprawę, z tego, że są domy kultury, w których na przykład świetnie funkcjonują pracownie plastyczne albo sekcje muzyczne. Nie namawiam do tego, żeby co cztery lata robić zwrot o 180 stopni. Liczyłbym raczej na to, żeby moment wyboru nowego dyrektora stał się pretekstem do refleksji nad funkcjonowaniem takiej instytucji. Powodem do zadania sobie pytania - czy idziemy w dobrym kierunku, czy jesteśmy otwarci na zmieniającą się rzeczywistość, czy podążamy za zmianami, czy zauważamy to, co dzieje się za oknami domu kultury.

Jest Pan zwolennikiem wizji domu kultury, który pracuje w sposób podobny do organizacji pozarządowych...

JB: Praca metodą projektu jest tu niezwykle istotna. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: praca metodą projektu to szybkie reagowanie na zmieniającą się rzeczywistość. I znowu poprzez analogię do sztuki: odwołajmy się do pojęcia sztuki aktualnej. Program domu kultury musi być aktualny. Musi reagować na to, co wokół niego się dzieje. Sztywna struktura, często niezmieniona od lat 50. z podziałem na pracownie, kluby seniora, kluby szachowe, brydżowe i panie, które haftują... To wszystko jest bardzo cenne, tylko nie wyczerpuje całego programu takiego miejsca.

Kiedy wchodziła Pani do Zamku Ujazdowskiego, może zwróciła Pani uwagę na tekst, dzieło amerykańskiego artysty Lawrence‘a Weinera, który brzmi: "O wiele rzeczy za dużo by pomieścić w tak małym pudełku". Skoro sztuka już się nie mieści w "białym sześcianie" i wychodzi poza to "małe pudełko", to podobnie musi się stać w przypadku domów kultury. One nie mogą tkwić w tych samych strukturach i salach. One muszą wyjść ze "swojego pudełka". Płynna rzeczywistość, ciągła zmiana, to o czym mówił już jakiś czas temu Zygmunt Bauman - to także dotyczy domów kultury.

Czy to znaczy, że dom kultury powinien wyjść ze "swojego pudełka" dosłownie, czy może myślał Pan także o wyjściu symbolicznym. O tym, żeby dom kultury poszukiwał i budował partnerstwa lokalne, żeby wychodził do społeczności lokalnej z pytaniem o jej oczekiwania? W jaki sposób dom kultury może wychodzić poza własne ramy?

JB: Dziwi mnie, że muzea - które w świadomości większości ludzi są symbolem skostnienia, wyprzedziły w takim myśleniu domy kultury. Sposób umocowania muzeum w świadomości lokalnej jest w tej chwili na bardzo wysokim poziomie. Są przykłady znakomitych instytucji w Polsce i na świecie, które będąc globalnymi znakomicie funkcjonują lokalnie. Chodzi więc o to, żeby domy kultury przestały być wyciętym fragmentem rzeczywistości, wykrojonym z mapy miasta, który stracił kontakt z teraźniejszością. Żeby tak się mogło stać dom kultury powinien dzielić się wolną przestrzenią i pozwalać tę wolną przestrzeń kreować innym.

Wolna przestrzeń do wypełnienia przez odwiedzających dom kultury ludzi?

JB: Tak. Mówiąc krótko chodzi o to, żeby wchodzić w interakcję z ludźmi mieszkającymi wokół. Na przykład - jeśli są młodzi chłopcy i chcą założyć kapelę hard rockową czy punkową to musi się dla nich znaleźć miejsce! Nawet jeśli jest to forma kultury, która pracownikom domu kultury jest bardzo odległa.
Coraz więcej jest świetnych pedagogów, animatorów kultury, czy animatorów społecznych i przecież nie ma wątpliwości, że w swojej pracy oni muszą wychodzić poza szkołę, siedzibę, salę; że muszą czasem pracować na podwórkach - w przestrzeni publicznej. Taki animator wie, że tam, na ławeczkach siedzą ludzie i warto z nimi porozmawiać i porozumieć się. Otwarta struktura domu kultury tylko ułatwi takie spotkanie.

Nie wymaga to nawet wielkich nakładów finansowych, domy kultury są w tej komfortowej sytuacji, że dysponują swoim budżetem i nie muszą za każdym razem aplikować o środki. A dookoła są graficiarze, młodzi muzycy... i ci, którzy chcą coś robić, tylko nie wiedzą co.

Czyli jednak dom kultury powinien wyjść poza swoje ramy nie tylko w sferze projektowania działań, ale także dosłownie. Po prostu powinien na te podwórka pójść...

JB: Oczywiście, że tak. Weźmy pracę streetworkerów, czyli działaczy społecznych, którzy są ulicznymi pedagogami, budującymi zmianę postaw. Przecież dom kultury ma pełnić również taką funkcję.

W tej chwili jest raczej tak, że do domu kultury przychodzą tylko wybrani. Ci uzdolnieni muzycznie, ci, którzy chcą nauczyć się lepiej rysować... Dom kultury nie zaprasza osób ze środowisk zagrożonych, wykluczonych, takich do których trzeba wyjść z inicjatywą.
To jest niepokojące. Nie można doprowadzać do sytuacji, kiedy dom kultury staje się miejscem dla wybrańców! Nie można zapraszać tylko grzecznych dziewczynek i chłopców, żeby śpiewali w chórze na akademiach ku czci... Jak jest grupa punków, albo graficiarzy, to dom kultury powinien być też miejscem dla nich.

Znowu nasuwa mi się skojarzenie z tym, co obecnie dzieje się w muzeach. Od jakiegoś czasu dostrzegamy, że ważnym adresatem działań proponowanych przez te instytucje jest rodzina. Dzięki temu rodzice z dziećmi mogą w sobotę albo niedzielę w atrakcyjny i twórczy sposób spędzić czas.

Tu pojawia się kolejny problem, bo domy kultury najczęściej są zamknięte w soboty i niedziele...

JB: Oczywiście jest to wynik siedzenia w gorsecie struktury, o której mówiliśmy wcześniej. Większość domów kultury wciąż jest pod silnym wpływem lokalnych uwarunkowań politycznych. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji dom kultury staje się de facto producentem różnego rodzaju akademii, rocznic i festynów. Tego typu działania pochłaniają dużo czasu, energii i pieniędzy. Dyrektorom, którzy nie pochodzą z konkursów i nie wygrali stanowiska autorskim programem trudniej jest oprzeć się politycznym naciskom.

Podkreśla Pan, że w pewien sposób autorski program prowadzenia domu kultury pozwala na wizjonerskie budowanie programu tej instytucji.

JB: Tak. Chciałbym odwołać się do animacji kultury; do koncepcji kultury czynnej Jerzego Grotowskiego. Zgodnie z nią dom kultury powinien być miejscem praktykowania, a nie odbierania kultury. Większość tych instytucji oferuje dobry kabaret, koncert piosenki biesiadnej, spotkanie z ciekawym człowiekiem. Warto wyjść poza ten schemat i zacząć generować własne, unikalne "fakty kultury aktywnej".

Czy właśnie dlatego uważa Pan, że autorskość i odpolitycznienie są jednym z ważniejszych elementów zmiany?

JB: Oczywiście, bez takich zmian będziemy tkwili w przeszłości.

Jest jeszcze jedna kwestia, która dotyczy "etatyzmu". W domach kultury wielu pracowników ma 20 - 30-letni staż. Szczególnie w małych, lokalnych ośrodkach widać, że dom kultury to taka przechowalnia dla lokalnych twórców i działaczy. Dopływ nowych ludzi i pomysłów bywa ograniczony. Warto zastanowić się, czy taki model działania jest rzeczywiście skuteczny? Może warto szukać wsparcia również poza możliwościami etatowych pracowników, zapraszać do współpracy niezależnych animatorów, działaczy i oddolne projekty, które wpisują się w misję instytucji, a wypływają z lokalnych potrzeb.

Ważnym aspektem, który Pan poruszył jest potrzeba włączania, zapraszania do domu kultury osób, które wcześniej nie myślały o sobie, że są twórcze. Czy taka refleksja związana jest z Pańskim doświadczeniem, jako animatora kultury i wynika z pracy metodą, która nie uruchamia mechanizmów rywalizacyjnych?

JB: To wiąże się z tym, o czym mówiliśmy wcześniej. Dom kultury nie powinien być tylko dla tych "uzdolnionych". Dom kultury w żadnym wypadku nie powinien dzielić społeczeństwa na utalentowanych i bez talentu! Jesteśmy w tej chwili wyposażeni w taką wiedzę, że nikogo nie powinno już dziwić, że żeby być artystą wcale nie trzeba być świetnym rysownikiem.

Sztuka współczesna odrywa nas od obowiązku posiadania tradycyjnie rozumianych umiejętności. Wielu artystów to z wykształcenia antropolodzy czy filozofowie. Podział na utalentowanych i nieutalentowanych już w żaden sposób się nie broni.

Wciąż mamy tradycyjne kółka i pracownie plastyczne. Nie odważyłabym się wziąć w nich udziału, bo zawsze wydawało mi się, że np. nie potrafię rysować.

JB: Podczas warsztatów, które prowadzimy w Laboratorium Edukacji Twórczej okazuje się, że Ci którzy wcale nie potrafią rysować robią ważne instalacje czy performance. Nie trzeba umieć narysować konia, żeby móc opowiadać o otaczającym świecie!

Koncepcja rzeźby społecznej Josepha Beuysa rozszerza myślenie o dziele. Czym jest rzeźba społeczna? Jest to postawa kształtowania, zmieniania, tworzenia świata w którym żyjemy .

Czyli dom kultury powinien być....

JB: Rzeźbą społeczną!

***

Janusz Byszewski - od 1989 roku razem z Mają Parczewską prowadzi Laboratorium Edukacji Twórczej w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, gdzie zajmuje się projektowaniem sytuacji twórczych i edukacją kreatywną. Oboje są wykładowcami w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego; autorzy kilkudziesięciu wspólnych i indywidualnych projektów społeczno-kulturalnych w Polsce i na świecie; autorzy licznych publikacji na temat edukacji kulturalnej.

mbialek mbialek
(moderator)

17.06.09, 13:40

KULMINACJA ZOOM
16 czerwca w Teatrze Dramtycznym i Cafe Kulturalna spotkali się przedstawiciele domów kultury z woj. mazowieckiego i Warszawy. Zapraszam do lektury relacji Agnieszki Kowalskiej w dzisiejszej Gazecie Wyborczej - artykuł i fotorelacja do obejrzenia na
http://inicjatywy-tworcze.blogspot.com/

mbialek mbialek
(moderator)

18.06.09, 17:10

Relacja z kulminacji
portal www.ngo.pl donosi:

Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" zrobiło badania i zainicjowało szeroką dyskusję na temat roli i sposobów funkcjonowania domów kultury na Mazowszu. Wczoraj zaprosiło do Cafe Kulturalna kilkudziesięciu dyrektorów domów kultury, niezależnych animatorów, przedstawicieli agend rządowych i dziennikarzy.

- Stawiamy pytanie o idealny dom kultury, bo dobrze jest otworzyć taką księgę życzeń. "Zoom na domy kultury" był dla nas odkrywaniem niezbadanych dotąd obszarów. Zdecydowaliśmy się przyjrzeć kilkunastu domom kultury na Mazowszu nie po to, żeby mieć jedyną słuszną odpowiedź na pytanie: jakie są domy kultury - ale po to, żeby móc z Wami o nich porozmawiać - deklarowała Marta Białek-Graczyk, członkini zarządu ę i koordynatorka projektu.

ę i zapalniki dyskusji

Opublikowany na www.zoomnadomykultury.pl raport skłania środowisko kultury do refleksji nad możliwościami wykorzystania potencjału domów kultury nie tylko na Mazowszu, ale w całej Polsce. Podczas wczorajszej KULMINACJI: zoom na domy kultury, jeden z zaproszonych panelistów - Janusz Byszewski współtwórca Laboratorium Edukacji Twórczej (Centrum Sztuki Współczesnej) po raz kolejny odwoływał się do koncepcji rzeźby społecznej Josepha Beuysa. Podkreślał również, że domy kultury będą mogły tylko wtedy uwolnić swój potencjał, kiedy zerwą ze złą komunistyczną tradycją i przestaną podlegać naciskom ze strony lokalnej władzy.

O swoich doświadczeniach w prowadzeniu domu kultury opowiedziała Małgorzata Łuszkiewicz, wieloletnia dyrektorka domu kultury w Białobrzegach, obecnie prezeska "Koalicji dla Młodych" Funduszu Lokalnego Ziemi Białobrzeskiej; odnosząc się do wypowiedzi przedmówcy przyznała, że naciski ze strony polityków rzeczywiście mogą podcinać skrzydła domom kultury. Łuszkiewicz zrezygnowała z funkcji dyrektora białobrzeskiej placówki właśnie z tego powodu. - Kiedy przyszłam do domu kultury nie miałam gotowego pomysłu, co zrobić, żeby osiągnąć sukces. Dziś wiem, że to co zrobiliśmy w Białobrzegach udało się dzięki zespołowej pracy i wychodzeniu poza ramy domu kultury. Bez wsparcia rodziców, babć, dziadków, lokalnego biznesu nasz dom nie byłby prawdziwym domem kultury - wyznała.

Kierunek: zmiana

Głos w dyskusji zabrała również współpracująca z Byszewskim Maja Parczewska, która czerpiąc ze swoich wieloletnich doświadczeń pracy animatora kultury, kuratorki i pracownika uniwersyteckiego zaznaczyła, że w kontekście domów kultury warto porozmawiać nie tylko o tym, jak chcielibyśmy, żeby wyglądały w przyszłości, ale również o tym, jak wesprzeć te instytucje i zmotywować do próby podjęcia zmiany: - Przez lata praktyki psychologicznej obserwowałam opisane przez Maslowa wewnętrzne balansowanie każdego z nas na niewidzialnej granicy między obroną i potrzebą zmiany. Związane jest to z potrzebą bezpieczeństwa i obawą przed: utratą tego, co się osiągnęło, przed utratą przynależności, lękiem przed nowym. Do tego dochodzi przywiązanie do przeszłości, nawyków, sprawdzonych rozwiązań. Taka postawa zatrzymuje nas w miejscu, ale w zamian chroni przed bólem i niepewnością. W wobec nowej sytuacji pojawia się lęk przed niezależnością - tłumaczyła. Parczewska uważa, że wszyscy, którzy chcą towarzyszyć innym w rozwoju, powinni być świadomi owej granicy pomiędzy obroną i zmianą. Tworzyć warunki i sytuacje motywujące do podejmowania ryzyka. Cierpliwie wspierać.

Martyna Woropińska, koordynatorka Programu "Dom Kultury +" z Narodowego Centrum Kultury zapewniła, że domy kultury mogą liczyć na wsparcie merytoryczne i finansowe ze strony NCK. Podobną deklarację złożyła Marta Keil reprezentująca Instytut im. Adama Mickiewicza. Grzegorz Lewandowski, niezależny animator kultury, szef Klubokawiarni Chłodna 25 zażartował, że liczy na niejedną burzliwą dyskusję na temat domów kultury. Spotkanie w Kulturalnej odbyło się jednak w stonowanej atmosferze. Nie było potyczek słownych i konfliktu pokoleniowego. Teraz wiele zależy od dyrektorów domów kultury. Czy wykorzystają zebrane informacje i czy zechcą szukać nowych możliwości rozwoju. Jedno jest pewne, dzięki dyskusji wywołanej przez "Zoom na domy kultury" powstał klimat sprzyjający autorefleksji, jak powiedział jeden z uczestników konferencji - raport podziałał jak lustro, w którym domy kultury mogą się nareszcie przejrzeć.

Laboratorium zmiany

Marta Białek-Graczyk zapowiada, że to dopiero początek działań wokół domów kultury: - Domy kultury są naszym oczkiem w głowie, bardzo nam zależy, żeby o nich rozmawiać i z nimi pracować. Już dziś mogę zdradzić, że za chwilę wydamy publikację zbierającą dobre praktyki zarówno z Polski jak i z zagranicy. Ponadto przygotowujemy się do realizacji projektu "Laboratorium zmiany", który wspiera Narodowe Centrum Kultury. W ramach projektu zaprosimy dwie mazowieckie społeczności lokalne do udziału w cyklu warsztatów oraz badaniu, które mamy nadzieję zainicjuje proces zmiany w funkcjonowaniu domów kultury w tych miejscowościach.

Po co nam dom kultury, jak mógłby wyglądać i na jakich zasadach działać? Zapraszamy do dyskusji i śledzenia wątku na forum E-Kongresu moderowanym przez Martę Białek - Graczyk, koordynatorkę "Zoomu".

więcej o projekcie na: www.zoomnadomykultury.pl

mbialek mbialek
(moderator)

24.06.09, 21:36

Spotkanie z Hausnerem
WOLNY UNIWERSYTET WARSZAWY 2009
więcej info: www.wuw2009.pl

Czas: 30.06 (wtorek), godz. 17.30-19.00
Miejsce: Warszawa, kawiarnia Nowy Świat, Nowy Świat 63

Serdecznie zapraszam na warsztaty z warszawskiej kultury niezależnej dla prof. Jerzego Hausnera

Prowadzą: Marta Białek, Alina Gałązka, Aldona Machnowska - Góra, Kuba Szreder.
Gość specjalny: prof. Jerzy Hausner, autor reformy finansowania kultury polskiej.

Wstęp wolny

Wojciech_Klosowski Wojciech_Klosowski

25.06.09, 18:00

Czy w domach kultury mieszka kultura?
W niektórych - jeżeli mieszka, to zapewne ma areszt domowy i nie wypuszczają jej z pokoiku pod schodami, żeby znów nie zaczęła używać swojej różczki :)
W sumie: 27 «123»
« Sierpień 2018 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31

Marta Białek

Animatorka kultury, członek Zarządu Towarzystwa Inicjatyw Twórczych "ę", współzałożycielka Stowarzyszenia.
10.05.2010
Kwestia przestrzeni publicznej - czy istnieje czy nie istnieje? - wciąż jest jednym z bardzo popularnych tematów dyskusji o przestrzeni miejskiej.
więcej »
10.05.2010
Czy ulica Słoneczna różni się Cmentarnej? Ulica Komarowa od Wołoskiej? Czy przemianowanie Ronda Babka na Rondo Radosława ma znaczenie? Czy obchodzi nas, że w centrum Warszawy jest rondo Dmowskiego, skoro i tak zwyczajowo wszyscy spotykają się "pod Rotundą"? Czy znaki poziomie i pionowe, które codziennie mijają niosą ze sobą jakieś znaczenie?
więcej »
26.04.2010
ZASP zbiera podpisy pod apelem w sprawie wstrzymania prac nad poprawkami do uchwały „o zmianie ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i innych ustaw dotyczących zmian prawa kultury".
więcej »
26.04.2010
Wygląda na to, że sytuacja niezależnych grup artystycznych w naszym kraju jest dość opłakana. W niskich budżetach miast (w tym również Warszawy) przewidziano dla nich nadzwyczaj niskie dotacje.
więcej »
26.04.2010
Natura zwykle jest inspiracją dla sztuki i architektury, znacznie rzadziej projekty artystyczne uwzględniają rośliny i zwierzęta jako potencjalnych użytkowników. Zdarzają się jednak nieliczne, ale wyjątki.
więcej »
01.04.2010
The Association for Cultural Economics International organizuje w czerwcu w Kopenhadze 16. Międzynarodową Konferencję Ekonomika Kultury.
więcej »
Bibliografia i ciekawe linki do dyskusji

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo