Nie od dziś wiadomo, że prawo autorskie ma wielu krytyków. Niektóre głosy w dyskusji na temat przyszłości prawa autorskiego są na tyle radykalne, że uznają te instytucję za relikt przeszłości, dla którego wkrótce nie będzie miejsca. Czy jest to prawda, a jeśli tak co miałoby prawo autorskie zastąpić?
Prawo autorskie nie ma ostatnio dobrej prasy, do czego w części przyczyniają się czasem uprawnieni egzekwując przysługujące im prawa w sposób, który nie może być społecznie dobrze odbierany (np. wszczynając proces i uzyskując milionowe odszkodowanie przeciwko samotnej, bezrobotnej matce za udostępnianie plików w sieciach p2p). Niekiedy słychać też głosy, że prawo autorskie stało się przeżytkiem na skutek rozwoju nowych technologii i jego obrona na dłuższa metę skazana jest na niepowodzenie, choćby ze względów faktycznych (łatwość kopiowania i udostępniania utworów w internecie). Inni wskazują, że prawo autorskie staje się barierą rozwoju wiedzy, utrudniając dostęp do wartościowych publikacji.
Zarówno w głosach krytyki, jak i w głosach obrońców status quo trudno doszukać się spójnej wizji przyszłości.
Moje osobiste zdanie na ten temat jest takie, że w związku z prawem autorskim wytworzyło się zbyt wiele fałszywych wyobrażeń oraz nieuprawnionych uogólnień, które utrudniają racjonalna wymianę poglądów. Co zatem należałoby sobie wyjaśnić?
Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią wątku, prowadzonego przez prawnika - dr Tomasza Targosza
E-kongres
(
zaloguj się
|
zarejestruj
)


Polski















Dodaj komentarz:
Komentarze: