Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]

Odbiorcy przekazów edukacyjnych: typologia środowisk kulturalnych

7. Odbiorcy przekazów edukacyjnych: typologia środowisk kulturalnych

Zajmę się tu nieco dokładniej odbiorcami działań w edukacji kulturalnej. Jeden ich obraz przedstawiłam już wyżej (w rozdziale o przestrzeni kulturalnej dla edukacji – analizując dane OBOP i CBOS). Tym razem ich zróżnicowanie opisuję w postaci typologii środowisk kulturalnych.

Pierwszy typ to środowisko tzw. elity kulturalnej. Jest ono wewnętrznie pęknięte – przede wszystkim – pokoleniowo. Tu także widać bowiem ukierunkowanie na tradycyjnie rozumianą kulturę wysoką (i procesy reprodukcji z tym związane) oraz na awangardę – na ogół domenę młodszych przedstawicieli tego typu. Z punktu widzenia edukacji kulturalnej jednak istotne jest co innego: elita obsługuje się sama – zarówno wtedy gdy reprodukuje światopoglądy i zachowania kulturalne, jak i wtedy gdy je kontestuje. W pierwszym przypadku mowa o rodzinach, w których, jak twierdził cytowany tu Przemysław Czapliński, na pewno „na półkach stoją książki”; w drugim o „nadnormalnych zboczeńców” – jak ich nazywał Florian Znaniecki.


Nadnormalni zboczeńcy Floriana Znanieckiego: „nadnormalność w wykonywaniu roli, do której osobnik biograficznie nie jest tak jak normalni wykonawcy przygotowany, dowodzi zawsze, że mamy do czynienia z niewytłumaczalną wybitnością indywidualną”52.


Pierwsi mają zapewniony trening w rodzinnym, pierwotnym układzie kultury; drugim mało co jest w stanie przeszkodzić, by zrealizowali swą „wybitność indywidualną”. Typem tym wobec tego nie warto się tu zajmować, jeśli pominie się fakt, że edukacji kulturalnej w wersji masowej tacy ludzie raczej przeszkadzają, a już na pewno nie radzi sobie ona z ich wykorzystywaniem do podnoszenia swego poziomu i uczenia się od nich. Geniusz działa bowiem częściej wbrew jakiejkolwiek szkole niż w kooperacji z nią.

Drugi typ to ludzie uzdolnieni, nawet wybitni, którzy wymagają jednak sprzyjających warunków, by mogli się rozwinąć. Takich ze względu na warunki cywilizacyjne jest coraz więcej – wymagają oni szczególnej uwagi i opieki. Quasi-systemowa edukacja kulturalna nie spełnia ich potrzeb. Na szczęście mogą się oni lokować w środowiskach pozasystemowych i tam liczyć na życzliwość, pomoc, zrozumienie i czas, których potrzebują. Piękny mit edukacyjny mówiący o odnajdywaniu i pomocy w rozwoju uzdolnionym wychowankom, uskrzydlający niegdyś wielu nauczycieli, dziś w oficjalnej edukacji nie jest podtrzymywany i coraz rzadziej jest praktykowany. Przede wszystkim z „braku czasu” i „spętania instytucjonalnego” (por. główne tezy raportu).

Trzeci typ odbiorców działań w zakresie edukacji kulturalnej to przede wszystkim dzieci i młodzież, w której rodzice lokują swoje niezrealizowane aspiracje, niezależnie od talentu i wytrzymałości potomstwa. Często także rodzice wierzą, że jeśli zapełnią zajęciami wolny czas dziecka, to uratują je przed „złym towarzystwem” czy „stoczeniem się”! Te przeinwestowane kulturalnie dzieci zwykle „urywają się” pod byle pretekstem spod kurateli edukatorów, nierzadko nabierając trwałego wstrętu do serwowanych im treści kulturalnych.

Czwarty typ odbiorców działań edukacyjnych to tzw. normalsi – edukują ich przede wszystkim media i środowiska społeczne, do których należą. W ich wypadku i na ich przykładzie widać rozziew między ideologią edukacji kulturalnej jako upowszechniania i uprzystępniania kultury a osiąganymi rezultatami (por. aneksy oraz tabelę 1).

Następne typy należą już do niejednolitej – co chcę mocno podkreślić – strefy wykluczenia: zarówno z oficjalnego obiegu kultury (poza telewizją, rzecz jasna i osiedlową wypożyczalnią wideo lub tanim Internetem), jak i z quasi-systemu edukacji kulturalnej. W ich wypadku nowoczesne, wielozadaniowe centra kultury są raczej mało funkcjonalne, jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktu; o wiele lepiej sprawdzają się działania animacyjne – łącznie z tzw. animacją uliczną.

Są to na przykład:

dzieci i młodzież ze środowisk ubogich i zaniedbanych (często tworzące jednak własne subkultury;
– tzw. ludzie zbędni, dysponujący nadmiarem wolnego czasu i zarazem pozbawieni kompetencji kulturowych, by wykorzystywać go inaczej, niż użytkując niski i bardzo niski przekaz kultury popularnej;
ludzie starzy wycofani z powodu wieku, samotności i/lub problemów ze zdrowiem; często niezwykle chętni, by uczyć się nowych umiejętności umożliwiających im uczestnictwo w kulturze zapośredniczone przez nowoczesne technologie;
ludzie niepełnosprawni w różnym wieku i o różnych rodzajach niepełnosprawności – oni także o wiele lepiej „obsługiwani są” przez NGO’s niż przez instytucjonalna edukację.

Inną grupą typów odbiorców, o której również trzeba tutaj wspomnieć, są tzw. przypadki beznadziejne. Należą do nich:

zapracowani ludzie w średnim wieku, których podstawowymi edukatorami są praca (kultury organizacyjne) i telewizja; żywiący z gruntu niewłaściwe wyobrażenia na temat jakości życia lub nie potrafiący jej sobie zapewnić mimo posiadania środków; tracący zwykle ten kapitał kulturowy, który udało im się zdobyć w młodości i/lub przenoszący aspiracje na dzieci (ich obraz pokazują cytowane wcześniej dane OBOP i CBOS);
nuworysze wytwarzający własne aroganckie obiegi kulturowe, w których wzorcotwórcza jest przede wszystkim kultura medialna, „iwentowa” i konsumpcyjna;
„twórcy masowej wyobraźni”, czyli rzesza ludzi mediów, ekspertów i „nowych uczonych” oraz polityków, odpowiedzialna – jak to już wielokrotnie tutaj sugerowałam – za wiele negatywnych zjawisk w kulturze współczesnej Polski, w tym za upadek przyzwoitości w relacjach społecznych; w sumie najdalsza od przytoczonego na początku niniejszego raportu wzorca człowieka kulturalnego, a jednak edukująca i reprodukująca innych na swój nieudany wzór i podobieństwo.

Bernard Lahire53, opierając się na danych statystycznych i stu wywiadach opracował współczesne profile uczestników kultury, które wydają się użytecznymi narzędziami do diagnozowania sytuacji nie tylko we Francji końca lat dziewięćdziesiątych. Jego główna teza mówi, że granica między kulturą wysoką a rozrywką przebiega nie tylko między grupami społecznymi i pokazuje ich klasowe usytuowania (lepszy status społeczny = bogatsze i „wartościowsze” uczestnictwo w kulturze), ale przede wszystkim na poziomie indywidualnych wyborów we wszystkich warstwach i klasach społecznych. (Warto przypomnieć, że w Polsce Andrzej Tyszka doszedł do podobnych wniosków już na początku lat siedemdziesiątych!).

Pierwszą grupą profili kulturalnych są, według Lahire’a, profile spójne. We Francji można je odnaleźć u ludzi starszych, należących głównie do przedwojennego pokolenia, przedstawicieli klas wyższych, posiadających bogaty kapitał kulturowy wyniesiony z domu i/lub zdobyty w trakcie edukacji. We współczesnej Polsce profil taki charakteryzuje podobną grupę, ale ze znanych powodów mniej liczną oraz pewną część pokolenia tzw. inteligencji z awansu i rosnącą warstwę wysoko kwalifikowanych specjalistów. Co ważne, we Francji – według autora – praktyki kulturalne tego środowiska są nadal wysoko legitymizowane. W Polsce jednak tak nie jest, u nas bowiem życie kulturalne wskazanych grup jest chyba najmniej istotnym elementem ich społecznego znaczenia i nie tego akurat im się zazdrości, lecz pieniędzy i wpływów54.


Legitymizacja kulturowa wg Bernarda Lahire’a obejmuje: tworzenie dystansów
i różnicowanie dostępu do kultury oraz wpływanie na grupy o najmniejszych kompetencjach społeczno-kulturowych; efektem legitymizacji jest powszechna wiara w ważność kultury wysokiej.
Według autorki niniejszego raportu: w Polsce najszerzej legitymizowana jest obecnie kultura popularna, a nie wysoka; legitymizują ją media, a nie grupy wzorcotwórcze; tworzy ona za pomocą perswazji i przemocy ikonicznej (obrazowej) różnice o charakterze ekonomicznym oraz podział na tych, którzy się dobrze bawią, i tych, którzy na to patrzą55 .


Spójne profile uczestnictwa kulturalnego posiadają, według francuskiego badacza, także grupy ulokowane na samym dole drabiny społecznej, są one tam zarazem najmniej legitymizowane, a przyczyny tego stanu tkwią w braku środków i kompetencji. W Polsce profil uczestnictwa analogicznych grup jest raczej zróżnicowany lub rozbieżny: kształtuje przede wszystkim niski przekaz kultury popularnej i/lub elementy różnych kultur lokalnych (ludowych, robotniczych, folkloru miejskiego, tzw. kultur biedy itp.)56. Warto, moim zdaniem, zwrócić uwagę na fakt, że w kulturach tych nierzadko tkwią cenne dla życia społecznego wartości, może je jednak rozwinąć i ocalić raczej praktyka animacji kultury niż tradycyjne praktyki edukacji kulturalnej, których podstawowym celem jest „podnoszenie” ludzi do uczestnictwa w kulturze wysokiej i pośrednio lub bezpośrednio deprecjonowanie w ten sposób ich własnej kultury.

Profile zróżnicowane, według Lahire’a, reprezentuje głównie młodzież i przedstawiciele klas średnich. Tworzą oni pospołu publiczności „wszystkożerców”57. Profile te zależą od: socjalizacji kulturowej w rodzinie, wtórnej socjalizacji (szkolnej – różnicującej, według autora głównie role płciowe!), edukacji kulturalnej w przyjętym tu jako tradycyjne rozumieniu (jej wynikiem jest, zdaniem autora, nabycie określonego światopoglądu, głównie politycznego), przebytej trajektorii edukacyjnej (np. posiadanie wykształcenia ścisłego versus humanistycznego), wybór zawodu, gusty i presje najbliższych, wiek i indywidualny kontekst biograficzny. W Polsce nie da się o młodzieży i „klasach średnich” mówić jednym tchem. O ile już teraz na podstawie zgromadzonej wiedzy mogłabym napisać o uczestnictwie w kulturze młodzieży (uwzględniając liczne zróżnicowania tej grupy), o tyle zgromadzona wiedza o uczestnictwie „klas średnich” (w tym wypadku raczej większości społeczeństwa) jest w gruncie rzeczy przyczynkarska. (Próbę takiej charakterystyki podjął przywoływany tu kilkakroć Tomasz Szlendak w ROSK – jednakże jest to dopiero początek pracy nad tym zagadnieniem).

Profile rozbieżne, jak można sądzić, wiążą się ze świadomym uczestnictwem w różnych porządkach i obiegach kultury i mogą je reprezentować dowolne grupy społeczne. Odnajduje się je przede wszystkim w obszarze kultury popularnej jako uczestniczenie w niej, zależnie od okoliczności – z ciekawości, ze względu na gust (to właśnie się podoba) oraz jako konsumpcję drugiego stopnia (ironiczną). Tu właściwie mogę się zgodzić z francuskim autorem, jakkolwiek zawsze „diabeł tkwi w szczegółach”, więc warto byłoby przyglądać się systematycznie, jak owe profile ewoluują.

Osobnej pracy wymaga uzgodnienie dwóch przedstawionych tutaj sposobów patrzenia na problematykę odbiorców działań kulturalnych, w tym edukacyjnych, a więc z perspektywy typologii środowisk odbiorczych i ich zmieniających się cech społeczno-kulturowych oraz z perspektywy profili ich kulturowego uczestnictwa. Im dokładniejszą wiedzą na te tematy dysponujemy, tym precyzyjniej możemy projektować i adresować konkretne działania animacyjne czy edukacyjne w zakresie bardzo szeroko rozumianej kultury.


---------------------------------------------------------------------------
52 F. Znaniecki, Ludzie teraźniejsi a cywilizacja przyszłości, s. 268.
53 B. Lahire, La culture des individus. Dissonances culturelles et distinction de soi, Editions La Découverte, Paris 2004; por. też: S. Breczko, Porowatość praktyk kulturalnych.
54 Realny wpływ na otoczenie społeczne (jawny i ukryty) i siła powiązań społecznych są ważniejsze w tym wypadku niż władza.
55 Przypominam, że o „ludziach zabawy” i „ludziach dobrze wychowanych” Znaniecki, pisał już w 1934 r.
56 Por. np. B. Fatyga, Homo ludens rusticalis; K. Osińska, A. Śliwińska, Społeczności permanentnego ubóstwa: tożsamość kulturowa oraz percepcja kultury polskiej i stratyfikacji społecznej, w: J. Mucha (red.), Kultura dominująca jako kultura obca.
57 R.A. Petersom, A. Simkus, How Musical Tastes Mark Occupational Status Groups, w: M. Lamont, M. Fournier (red.), Cultivating Differences: Symbolic Boundaries and the Making of Inequality, University of Chicago Press, Chicago 1992; por. też rozdział o aktywności kulturalnej w ROSK, autorstwa Tomasza Szlendaka.


« Wrzesień 2017 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Kultura w internecie


Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo