Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[ Zamknij ]
Dozwolony użytek

Prawo autorskie zakłada, że niektóre sposoby korzystania z utworów chronionych są możliwe bez uzyskiwania zgody uprawnionego. Sferę tę nazywamy dozwolonym użytkiem.

W sumie: 12 «12»

ttargosz ttargosz
(moderator)

18.05.09, 14:15

Kopia prywatna
Art. 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych zezwala na wykonywanie bez zgodny uprawnionego kopii dla celów osobistych (prywatnych). Zgodnie z dominującą wykładnią tego przepisu obejmuje to także możliwość sporządzania kopii elektronicznych, w tym również w przypadkach, w których kopia "źródłowa" nie została kopiującemu udostępniona zgodnie z prawem. Oznacza to, że co do zasady (z wyjątkiem np. programów komputerowych) dozwolone jest tzw. "ściąganie" plików z internetu. Uprawnieni z tytułu praw autorskich podnoszą jednak, że taki proceder powoduje dla nich znaczne straty, ponieważ zamiast nabywać egzemplarze utworów użytkownicy wolą pozyskiwać je za darmo. Zwolennicy "wolności internetu" argumentują natomiast, że swoboda wymiany plików z utworami oznacza poszerzenie dostępu do kultury, zaś internet wymusza na posiadaczach praw zupełnie nowe podejście. Czy tak rzeczywiście jest? Czy możliwe jest jeszcze skuteczne "odzwyczajenie" użytkowników od darmowego ściągania z sieci? Czy wiążą się z tym jakieś niebezpieczeństwa dla wolności internetu, prywatności, dostępu do dóbr kultury?

jerbel jerbel

21.05.09, 21:35

Copy left vs fetysz własności
Bezprawne ściąganie plików sieci, nielegalne kopiowanie filmów, skanowanie i rozsyłanie skanów książek to powszechne praktyki, które w świetle prawaw większości przypadków są nielegalne. Można kontrolować przepływ treści i ograniczać możliwość wymieniania się danymi, gdy nie zezwala na to prawo autorskie, ale może warto zrewidować system prawny.

Nie chodzi mi tutaj o proste założenie, że jak zjawisko jest powszechne i cech**e się małą szkodliwością społeczną to powinno się je zalegalizować, ale raczej o postawienie pytania do źródła finansowania kultury i los różnego typu wytworów. Czy projekty w całości pokrywające wynagrodzenie i proces produkcji utworu nie mogłoby być uwalniane?

Czy w przypadku, gdy wytworzenie utworu jest w całości lub w dużej cześci finansowane z pieniędzy państwowych to czy nie powinno być zasadą, że jest on następnie udostępniany na zasadach copy left? Czy obywatelom nie należy się wolny dostęp do wiedzy, która powstała za ich podatki? Zwłaszcza, gdy cyrkulacja utworów może przyczynić się do generowania kolejnych?

Czy książka/płyta/film, który jest "uwolniony" traci na jakościi? A może opór wynika również z tego, że fetysz własności jest czymś co świadczy o wartości utworu?

ttargosz ttargosz
(moderator)

25.05.09, 22:46

Dostęp do utworów powstałych dzięki środkom publicznym
Granice prawa autorskiego i problem dostępu do dóbr kultury są ze sobą ściśle powiązane i rzeczywiście można rozważać różne „środki zaradcze”. Z jednej strony niektóre regulacje mogą być traktowane jak zbyt niekorzystne dla twórców. Np. wbrew obiegowemu sądowi ściąganie plików z Internetu nie jest co do zasady w prawie polskim zabronione, lecz mieści się w granicach dozwolonego użytku. Zapewnia to niezwykle szeroki i prawie darmowy dostęp do dóbr kultury, ale trudno nie zauważyć, że interesy twórców na tym cierpią. Z drugiej strony, sam zakres ochrony prawem autorskim jest niezwykle szeroki i często formalnie zakazane są takie sposoby korzystania, które wcale nie szkodziłyby interesom uprawnionych. Jednym z problemów z tym związanych jest ochrona utworów, które ze względu na sposób ich powstania powinny być publicznie dostępne, jak np. takie, które stworzono dzięki środkom publicznym. W tym przypadku nie jest to problem prawny, ale problem podjęcia decyzji, ponieważ można uzależnić przyznanie środków finansowych od zgodny na możliwie szerokie rozpowszechnianie utworu. Wydaje się, że ta droga powinna być promowana, ale oczywiście nie rozwiąże ona wszystkich trudności. Nie wszystkie dobra kultury są bowiem tworzone z pomocą środków publicznych. Takie rozwiązanie może być jednak przydatne zwłaszcza w stosunku do prac naukowych, które stosunkowo często finansowane są np. z różnego rodzaju grantów.

Być może z ogólną dostępnością wiąże się czasem przekonanie o braku odpowiedniej „jakości”, ale jednym rozwiązaniem jest promowanie wolnego dostępu – im więcej dzieł naprawdę wartościowych zostanie w ten sposób udostępnionych, tym łatwiej upowszechni się przekonanie, że to czy dostęp do dzieła jest płatny czy nie, nie decyduje o jego wartości. W niektórych dziedzinach udostępnia się w ten sposób wiele publikacji, niektóre przed opublikowaniem w prestiżowych czasopismach (np. www.ssrn.com).

Tarkowski Tarkowski

26.05.09, 14:58

zyski i straty twórców
ttargosz:
Zapewnia to niezwykle szeroki i prawie darmowy dostęp do dóbr kultury, ale trudno nie zauważyć, że interesy twórców na tym cierpią.


Mówiąc o interestach twórców trzeba rozróżnić, upraszczając, dwa ich rodzaje: interes finansowy, oraz popularność / widoczność / reputację twórcy.

W przypadku drugiego rodzaju interesów, wymiana online, nawet nieautoryzowana, online przynosi twórcy zysk, a nie stratę.

Jeśli natomiast chodzio zysk / stratę finansową (które to zapewne miał Pan na myśli) - badania nie dają jednoznacznej odpowiedzi, choć rzeczywiście przyjęła się obiegowa opinia, że "ściąganie szkodzi twórcom".

Badań tego zjawiska nie ma za dużo, a zbadanie zjawiska - szczególnie w skali makro - nie jest sprawą łatwo. Wiele badań zamawianych przez firmy komercyjne - wykazujących zazwyczaj "szkodliwość internetu" ma niejawną metodologię i bywają posądzane o brak rzetelności naukowej.

Z drugiej strony istnieje całkiem sporo badań dowodzących rzecz przeciwną - w tym miesiącu ukazało się badanie pokazujące, że darmowa dostępność książek w internecie sprzyja sprzedaży ich wersji drukowanej (http://www.boingboing.net/2009/05/11/free-ebooks-effects.html). (Tu warto zaznaczyć, że wydawca udostępnił książki w Sieci - co w Polsce jest niezmiernie rzadkie, a brak takich prób uniemożliwia rzetelne przebadanie wpływu dostępności treści online).

Polecam tez niedawny raport zamówiony przez rząd holenderski, który dowodzi, że ściąganie treści z internetu, także nieautoryzowane, ma pozytywny wpływ - także ekonomiczny (informacje o raporcie - np. tutaj: http://www.voyantes.net/blog/?p=364

ttargosz ttargosz
(moderator)

28.05.09, 23:20

Zyski i straty rozpowszechniania uwtorów w internecie
W debacie na temat strat, jakie ponoszą uprawnieni z tytułu praw autorskich w wyniku dystrybucji utworów w internecie bez ich zgody (a więc bez zapłaty wynagrodzenia) pojawia się często argument, zgodnie z którym tak naprawdę trudno jest ustalić, czy uprawnieni ponoszą rzeczywiste straty, ponieważ obecność w Internecie może przyczyniać się np. do wzrostu popularności artystów, a nadto okazuje się, że osoby najczęściej ściągające należą także do najczęściej kupujących płyty, filmy czy książki. Jakkolwiek jestem przeciwnikiem ograniczania zakresu dozwolonego użytku, z taką argumentacją zawsze mam problem. Moje wątpliwości dotyczą dwóch kwestii. Po pierwsze, niejako z istoty rzeczy nie dotyczy ona wszystkich sytuacji. Np. jeśli artysta jest już bardzo znany, internetowa „promocja” nie będzie dla niego tak bardzo istotna. Podobnie, tak jak można sobie wyobrazić, że ktoś kto skopiuje z Internetu płytę w formacie mp3, kupi później jej wersję oryginalną (dla lepszej jakości dźwięku lub dla przyjemności posiadania okładki czy książeczki), tak mało prawdopodobne jest, że ktoś, kto ściąga najnowsze odcinki ulubionego serialu, obejrzy go ponownie w telewizji (i da zarobić nadawcy na reklamach), albo kupi na płycie DVD. Po drugie, samo założenie, na którym opiera się ta argumentacja, jest mocno dyskusyjne. Własność intelektualna oznacza przecież (w dużym uproszeniu) prawo do decydowania o jej przedmiocie. Trudno byłoby np. przekonać właściciela działki, że powinien tolerować jakieś działania osób trzecich na tej działce, ponieważ nie szkodzą jej wartości, a może nawet trochę ją podnoszą. Analogicznie, chyba za daleko szłoby zakomunikowanie konkretnemu uprawnionemu, że globalnie korzysta na tym, że jego utwory są dostępne w sieci za darmo. Trzeba też pamiętać, że wszystkie te analizy odnoszą się jedynie do globalnych trendów. Nie mogą one zagwarantować, że dla konkretnego uprawnionego X bilans zysków i strat będzie korzystny.

Trudno też zaakceptować, argument (także czasem podnoszony), że wielu ściągających nigdy nie kupiłoby ściąganych utworów, a zatem uprawniony nic nie traci. Nie wdając się w jego aksjologiczną analizę, wypada zauważyć, że z pewnością istnieje też taka grupa, która kupiłaby dostęp do utworu, gdyby nie mogła go uzyskać za darmo.

Tarkowski Tarkowski

01.06.09, 13:48

Re: Zyski i straty
ttargosz:
Po pierwsze, niejako z istoty rzeczy nie dotyczy ona wszystkich sytuacji. Np. jeśli artysta jest już bardzo znany, internetowa „promocja” nie będzie dla niego tak bardzo istotna.


O znaczeniu internetowej promocji dla bardzo popularnych artystów mogą świadczyć przypadki Radiohead, NIN czy grupy Monty Python. Ta ostatnia twierdzi, że po udostępnieniu za darmo swoich nagrań w Youtube, sprzedaż płyt DVD (link z Youtube prowadził do sklepu online) wzrosła o 23,000% (sic). Niektórzy komentatorzy twierdzą wręcz odwrotnie niż Pan - że na darmowe udostępnianie mogą sobie pozwolić, i że zyskują na nim, jedynie popularne gwiazdy.

Na marginesie sprawy warto zwrócić uwagę, że zyski z otwartości wymagają samodzielnego udostępnienia treści - albo stworzenia mechanizmów, które połączą treści nieautoryzowane z wersjami płatnymi. Na tym polega paradoks sieci p2p, że u samego zarania - gdy powstał Napster (właśnie świętuje 10 lat) mógł stać się systemem wspierającym sprzedaż online - a stał się dla niej zabójczą konkurencją.

ttargosz:

Własność intelektualna oznacza przecież (w dużym uproszeniu) prawo do decydowania o jej przedmiocie. Trudno byłoby np. przekonać właściciela działki, że powinien tolerować jakieś działania osób trzecich na tej działce, ponieważ nie szkodzą jej wartości, a może nawet trochę ją podnoszą.

Analogicznie, chyba za daleko szłoby zakomunikowanie konkretnemu uprawnionemu, że globalnie korzysta na tym, że jego utwory są dostępne w sieci za darmo.


Osobiście jestem ostrożny wobec wszelkich porównań dóbr materialnych i niematerialnych, szczególnie jeśli chodzi o kwestię ich własności - mam wrażenie, że zazwyczaj te analogie wprowadzają nas w błąd. Porównanie z działką jest o tyle kłopotliwe, że nie istnieje dzisiaj łatwa możliwość powielania terenów, porównywalna do możliwości powielania plików. W przypadku plików nie pojawia się problem zarządzania dobrami wspólnymi (który natychmiast pojawia się na zatłoczonej działce), który tworzy inny kontekst zarządzania tym dobrem.

Jeśli chodzi o ostatnie zdanie z powyższego cytatu, sugeruje Pan, że wnioski o przydatności udostępniania treści trzeba twórcom narzucać. Tymczasem jest dużo twórców, którzy sami do takich wniosków dochodzą, dobrowolnie udostępniając swoją twórczość. Z jednej strony są to "wielcy artyści", z drugiej dziesiątki tysięcy twórców udostępniających swoją muzykę np. w serwisie Jamendo lub miliony twórców udostępniających zdjęcia w takich serwisach jak Flickr, jet wreszcie cały potężny sektor informatyki oparty na swobodnej dostępności oprogramowania, które w końcu w świetle prawa jest twórczością.

rekrutacja rekrutacja

14.07.09, 22:27

W jaki sposób umożliwić wprowadzenie takiej zasady?
Jednym z problemów z tym związanych jest ochrona utworów, które ze względu na sposób ich powstania powinny być publicznie dostępne, jak np. takie, które stworzono dzięki środkom publicznym. W tym przypadku nie jest to problem prawny, ale problem podjęcia decyzji, ponieważ można uzależnić przyznanie środków finansowych od zgodny na możliwie szerokie rozpowszechnianie utworu.


Załóżmy, że jest polityczna zgoda na wprowadzenie takiej zasady (która zresztą jest dość zdroworozsądkowa). Która regulacja według Pana musiałaby zostać poddana zmianom, i jakim?

bozena22 bozena22

16.07.09, 11:26

Ustawa o zasadach finansowania nauki
Trzeba przejrzeć z pewnością ustawę o zasadach finansowania nauki. Jest tam mowa o dofinansowaniu działań w obszarze nauki z pieniędzy publicznych i wprowadzić zapis, że publikacje i inne wyniki badań mają być w sieci w ciągu roku.

Minister Kultury tez pewnie taką ustawę ma, ale nie mogę jej znaleźć na stronach www. MKiDN udziela także dofinansowań do publikacji, stypendiów dla twórców, opłaca przekłady literatury polskiej, to wszystko z pieniędzy podatnika, wiec dzieła powstałe w wyniku takich dofinansowań wszystkie powinny być w sieci. Dotacja zobowiązuje - jak autor nie chce upublicznić dzieła, to niech nie sięga po wspólne pieniądze.

rekrutacja rekrutacja

29.07.09, 02:02

Dozwolony użytek w raporcie Godzica i Drzał-Sierockiej
Wiesław Godzic i Aleksandra Drzał-Sierocka sporo uwagi poświęcili dozwolonemu użytkowi w raporcie "Sytuacja polskich mediów audiowizualnych w latach 1989 - 2008". Wklejam poniżej relewantny fragment, wyboldowania moje.


Rekomendacje
3.1. Miejsce mediów w kulturze współczesnej

System demokratyczny i media są ze sobą nierozerwalnie połączone – alternatywa nie istnieje w tym sensie, że nie jest możliwe rozwijanie demokracji bez udziału mediów. Trudno więc uznać racje wszystkich tych, którzy traktują media jako element niszczący i wykoślawiający demokrację, uważają, że najlepiej byłoby bez kontroli wolnych mediów: informujących, przekonujących i kontrolujących. Trzeba skonstatować, że nie może istnieć „demokracja pozamedialna”, co oznacza także konieczność dowartościowania mediów jako niezbędnego składnika demokracji. Przyjęcie takiej konkluzji zmusza ponadto do przyjrzenia się dokładniej nie tylko nowym formom medialnego uczestnictwa obywateli, ale uznania tych form za dominujące w niedalekiej przyszłości. W pracach nad nowelizacją prawa autorskiego należy więc zadbać nie tylko o interes twórców, ale także interes publiczny.

Prawo autorskie w swym obecnym kształcie nie przystaje do realiów doby Internetu. Z jednej strony, łatwość kopiowania, przetwarzania i redystrybucji utworów audiowizualnych sprawia, że prawo nie chroni skutecznie własności intelektualnej twórców, bo wobec przemian technologicznych trudno je egzekwować. Z drugiej strony, prawo autorskie nie powinno blokować powstawania utworów zależnych, których rozpowszechnianie nie zaszkodzi w realny sposób interesom twórcy i można je zakwalifikować jako wykorzystanie tzw. prawa do cytatu. Niezbędne jest również doprecyzowanie kategorii „dozwolonego użytku”, zwłaszcza kwestii dozwolonego użytku osobistego („Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego” – art. 23.2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; w dobie rozwoju społeczności internetowych kategoria osób, z którymi pozostaje się w stosunku towarzyskim, jest niezwykle obszerna).

Należy doprecyzować kategorię „dozwolonego użytkowania” tak, aby dbając o interes dysponenta praw własności do utworu, nie blokować powstawania utworów zależnych, które mogą stanowić podstawę innowacyjności i konkurencyjności polskich przemysłów kultury, a równocześnie służyć do stymulowania spontanicznej, oddolnej amatorskiej aktywności twórczej. Państwo powinno też aktywniej włączyć się w promowanie otwartych licencji, takich jak Creative Commons.

Należy zdecydowanie wspierać twórczość nieprofesjonalną, w tym tę obecną w polskim Internecie. Nowa definicja pojęcia kultury powinna obejmować uznanie za wartościowe także amatorskich form twórczości. W interesie Państwa leży stymulowanie rozwoju twórczości amatorskiej, która może stanowić cenne zaplecze dla przemysłów kultury, a jednocześnie przyczynić się do rewitalizacji obiegu kultury i wzbogacenia jej zasobów.

ttargosz ttargosz
(moderator)

29.07.09, 10:13

Dozwolony użytek w raporcie Godzica i Drzał-Sierockiej
No cóż. Z wieloma twierdzeniami trudno się nie zgodzić, tyle że podobne są już wygłaszane od kilkunastu lat i ciągle pozostają na tym samym stopniu ogólności. Teraz jednak kilka korekt, do których zmusza mnie moja „prawnicza natura”.
1. Jeśli coś można zakwalifikować jako skorzystanie z prawa cytatu, to już dzisiaj mieści się w granicach dozwolonego użytku. Należy zatem uznać, że autorom, chodzi o takie przypadki, które nie mieszczą się w ramach prawa cytatu – ale kto ma oceniać, czy tego rodzaju korzystanie nie narusza interesów twórcy? Jakie miałyby być kryteria oceny? Dzisiaj naprawdę jesteśmy już na etapie, kiedy formułując taka propozycję trzebaby przynajmniej w zarysie przedstawić, jak naprawdę miałaby ona wyglądać.
2. Doprecyzowanie kategorii dozwolonego użytku w Internecie – raczej nie budzi wątpliwości prawników, że „internetowa znajomość” ograniczająca się np. do tego, że dane osoby uczestniczą w dyskusji na tym samym forum nie mieści się w zakresie pojęcia relacji towarzyskich, o których mówi art. 23 pr. aut. I co więcej, na pewno nie powinna.
3. Żeby umożliwić konkurencyjność polskiego przemysłu kultury na arenie międzynarodowej nowe pomysły na temat dzieł zależnych musiałyby zyskać akceptację międzynarodową – co z tego, że w Polsce wprowadzimy takie rozwiązanie (chociaż i to byłoby wysoce wątpliwie w świetle prawa wspólnotowego i konwencji międzynarodowych), skoro tak stworzony utwór nie mógłby i tak być komercjalizowany za granicą, ponieważ tam obowiązujące ustawy nie zostaną zmienione w analogiczny sposób?
W sumie: 12 «12»
« Maj 2018 »
PnWtŚrCzPtSbNd
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
10.05.2010
Kwestia przestrzeni publicznej - czy istnieje czy nie istnieje? - wciąż jest jednym z bardzo popularnych tematów dyskusji o przestrzeni miejskiej.
więcej »
10.05.2010
Czy ulica Słoneczna różni się Cmentarnej? Ulica Komarowa od Wołoskiej? Czy przemianowanie Ronda Babka na Rondo Radosława ma znaczenie? Czy obchodzi nas, że w centrum Warszawy jest rondo Dmowskiego, skoro i tak zwyczajowo wszyscy spotykają się "pod Rotundą"? Czy znaki poziomie i pionowe, które codziennie mijają niosą ze sobą jakieś znaczenie?
więcej »
26.04.2010
ZASP zbiera podpisy pod apelem w sprawie wstrzymania prac nad poprawkami do uchwały „o zmianie ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i innych ustaw dotyczących zmian prawa kultury".
więcej »
26.04.2010
Wygląda na to, że sytuacja niezależnych grup artystycznych w naszym kraju jest dość opłakana. W niskich budżetach miast (w tym również Warszawy) przewidziano dla nich nadzwyczaj niskie dotacje.
więcej »
26.04.2010
Natura zwykle jest inspiracją dla sztuki i architektury, znacznie rzadziej projekty artystyczne uwzględniają rośliny i zwierzęta jako potencjalnych użytkowników. Zdarzają się jednak nieliczne, ale wyjątki.
więcej »
01.04.2010
The Association for Cultural Economics International organizuje w czerwcu w Kopenhadze 16. Międzynarodową Konferencję Ekonomika Kultury.
więcej »

Ryszard Markiewicz

Dyrektor Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Tomasz Targosz

Adiunkt w Instytucie Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Miejskie powidoki


Partner technologiczny
Orange
Partnerzy
Województwo Małopolskie Urząd Miasta Krakowa
Współorganizatorzy
Uniwersytet Krakowskie
Organizator
NCK
Pod patronatem
Ministerstwo
Partnerzy medialni
Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo Logo